Ogłoszenie Ogłoszenie Module
Collapse
No announcement yet.
Historia pewnego Cudu! Page Title Module
Move Usuń Collapse
X
Szczegóły konwersacji Module
Collapse
  • Filter
  • Czas
  • Show
Clear All
Nowy post

  • Historia pewnego Cudu!

    Po prawie 4 latach starań o dzidziusia w końcu nam się udało były to ciężkie lata pełne łez, kłótni, wątpliwości … ale udało się Na forum udzielałam się gdy był czas mojego ślubu, później rozpoczęły się starania i co miesięczne porażki Ale ponieważ nasz sukces uważam za CUD postanowiłam się Wam z tym podzielić Jak rozpoczynaliśmy starania wierzyliśmy, że nie zajmie nam to zbyt dużo czasu, nie spodziewałam się, że będzie to trwało aż tak długo

    Po około pół roku postanowiliśmy iść do lekarza, przekonać się co jest powodem naszych porażek. No i okazało się, że o ile u mnie wszystko było ok to niestety badania męża były fatalne. Oto dowód:
    Załącznik


    Pierwszym krokiem była wizyta u urologa, podejrzenie zapalenia prostaty, infekcji bakteryjnej lub chlamydii. Niestety wszystkie wyniki były dobre (z jednej strony super, ale mielibyśmy chociaż punkt zaczepienia). Kolejna wizyta u pani ginekolog położnik dotyczyła mnie. Do gabinetu weszliśmy jednak razem a po pokazaniu pani B. wyników męża usłyszeliśmy takie oto słowa; „To państwu nikt nie powiedział, że z takimi wynikami jedyną szansą na dziecko jest zabieg In vitro?” . Nie ma to jak usłyszeć słowa otuchy… Jako, że mój mąż nie zgadza się z metodą In vitro, gdyż jak mówi nie zamrozi kilku swoich dzieci by mieć jedno ( wiem, wiem część z was na pewno pomyśli, że to dziwne włączając mnie, ale takie zasady on wyznaje, nic nie poradzę) postanowiliśmy szukać dalej. Trafiliśmy do kliniki leczenia niepłodności w Katowicach. Do sympatycznego pana urologa P. Po zbadaniu męża stwierdził, że należy wykonać zabieg operacji żylaków powrózka nasiennego (metoda Palomo). Mąż przeszedł zabieg w 2012 roku. Po 3 miesiącach od zabiegu zrobił badanie nasienia, niestety ilość bez zmian, lekka poprawa morfologii. Oczywiście próby w toku bez rezultatów. Wyniki po zabiegu:
    Załącznik

    Po wizycie pan doktor przepisał suplement diety oraz bloker estrogenu, koszt ok. 400 zł. Po leczeniu tymi preparatami wyniki były katastrofalne… Jak to powiedział pan P. „ Jest pan ciężkim przypadkiem i na pewno nie wyszedłem panu na zdrowie” . Jako ostatnią szansę zlecił suplementację testosteronem, 5 zastrzyków co dwa tygodnie. Stwierdziliśmy, że już po tym do żadnego innego lekarza nie idziemy. Mąż rozważał cały czas inseminację nasieniem dawcy. Oczywiście ja chciałam In vitro, chciałam mieć dziecko z nim, ale niestety nasze kłótnie do niczego nie prowadziły, on obstawał twardo przy swoim. Obiecał mi, że przed 30 rokiem życia będę mieć dziecko i już, nawet kosztem wychowywania przez niego nie swojego dziecka. No i wtedy wydarzył się CUD 18 października dostałam skromny okres, w sumie to nie można tego było nazwać okresem ale jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ostatnio te moje okresy były dziwne, zrzuciłam to na moje ostatnie eksperymenty z odchudzaniem się. Tydzień po tym niby okresie postanowiłam iść do lekarza ale żeby wykluczyć ciąże postanowiłam dla świętego spokoju zrobić test żeby później u lekarza powiedzieć, że w ciąży na pewno nie jestem. To była sobota, w swoim życiu zrobiłam już wiele testów więc robiąc ten chyba za dużo nadziei nie miałam. Takiego szoku jaki przeżyłam gdy zobaczyłam dwie kreski nie przeżyłam nigdy, wiele razy sobie wyobrażałam ten moment, ten wspaniały widok, rozpłakałam się ze szczęścia, mąż nie mógł uwierzyć, zabrakło mu słów, stał osłupiały i nie wiedział co ma powiedzieć – SZOK!!!! Po tylu latach, z takimi wynikami udało się – CUD!!!! Od razu w niedziele do lekarza, musiałam to usłyszysz od kompetentnej osoby. USG potwierdziło ciąże, badanie beta HCG zlecone przez lekarza również, pięknie się podwoiło więc w końcu mogliśmy się naprawdę cieszyć z ciąży. Opowiedziałam panu doktorowi o słowach pani B. powiedział, że ludzie którzy za dużo pracują przy In vitro myślą, że już w ogóle normalnie nie da się zajść w ciąże, natomiast on w swojej karierze nie takie rzeczy widział i nie zrobiło to na nim większego wrażenia.

    Moja rada dla was wszystkich, nie traćcie nigdy nadziei, próbujcie wszystkiego żeby osiągnąć cel. I jako osoby wierzące, dużo módlcie się o to czego pragniecie. O nas modliła się cała rodzina i przyjaciele. Efekt tych modlitw właśnie sobie śpi gdzieś w mojej maciczce

    Jeśli chodzi o moje samopoczucie w ciąży to czuję się wyśmienicie oprócz bólu piersi utrzymującego się do tej pory, niechęci do niektórych potraw, małych zachcianek (oczywiście na to co najmniej zdrowe czyli na słodycze ) żadnych innych dolegliwości nie dostrzegłam parę razy miałam małe poranne mdłości ale obyło się bez wizyt w kibelku czasami zastanawiam się czy ja na pewno jestem w ciąży

    Nie obyło się też bez małych strachów, około 8 tygodnia ciąży miałam małe plamienie oraz pojawiło się odrobinę krwi. Z natury jestem panikarą wiec jadąc do szpitala wyobrażałam sobie już najgorsze … zrobiono mi USG i z dzieciątkiem na szczęście wszystko było w porządku, dostałam luteinę którą na wszelki wypadek mam brać do 12 tygodnia, w tej chwili jest już wszystko ok i oby tak zostało

    Post dosyć długi ale musiałam Wam to wszystko opisać, w dwóch zdaniach się nie dało mam nadzieję, że jakoś udało Wam się przez to przebrnąć i obiecuję, że kolejne posty będą odrobinkę krótsze Mam nadzieję, że będę mogła włączyć się do Waszego grona przyszłych i obecnych mamuś i radzić się Was w różnych sytuacjach bo wiem, że dużo nie wiem

    Na koniec zdjęcia mojego testu oraz brzuszka w 9 tygodniu ciąży
    Załącznik Załącznik
    Załączone pliki

  • #2
    Pamiętam Wasz ślub. Fajnie, że wróciłaś
    Gratulację!

    Comment


    • #3
      Pamiętam śledzenie przygotowań do Waszego ślubu, a teraz będziemy śledzić rozwijającego się małego człowieczka.
      Serdeczne gratulacje!
      I czekamy na bieżącą relacje z przebiegu ciąży

      Comment


      • #4
        o ja też Cie pamiętam z początków mojego pobytu na forum! gratuluję serdecznie!! niech fasolka rośnie zdrowo!!

        Comment


        • #5
          Gratuluję i dużo zdrówka teraz! Oby szczęśliwie do końca! Czyli cuda się zdarzają!!

          Comment


          • #6
            Gratulacje! a na kiedy masz termin?

            Comment


            • #7
              Ja również Cię pamiętam Gratuluję serdeczne, takie cudy naprawdę napawają wiarą, że wszystko jest możliwe Niech fasoleczka rośnie zdrowo i szczęśliwe dotrwa w brzusiu u mamusi do końca Niech choróbska omijają Was z daleka

              Comment


              • #8
                serdeczne gratulacje!

                Comment


                • #9
                  również przyłączam się do gratulacji!
                  trzymam kciuki aby wszystko było dobrze!

                  Comment


                  • #10
                    Gratulacje

                    Comment


                    • #11
                      Też Cię pamiętam) cudownie że Wam się udało! Serdecznie gratuluję rośnijcie zdrowo!

                      Comment


                      • #12
                        Gratuluję i ogromnie się cieszę. Trzymam kciuki. No i życzę okropnie nudnej, książkowej ciąży

                        Comment


                        • #13
                          Dziękuje wszystkim za miłe słowa, cieszę się, że jeszcze ktoś tu o mnie pamięta
                          Chanela nie miałabym nic przeciwko takiej nudnej, ciążowej ciąży
                          karola1988 termin mam na koniec czerwca, 27, 28. 06 Ty pewnie też coś w tych okolicach prawda?

                          Comment


                          • #14
                            Ja mam na pierwszego lipca, więc będziemy razem rodzić

                            Comment


                            • #15
                              Gratuluję!

                              Comment

                              Reklama Reklama Module
                              Collapse

                              Working...
                              X