Zobacz pełną wersję : Z rodzicami czy bez?
Wiele osób, przyznaje za moim przykładem, opisało swoje oswiadczyny jako zaręczyny. Ktos z Was miał takie prawdziwe zaręczyny z rodzicami i proszeniem ich o rękę narzeczonej?
Mania_Kalisz
11-09-06, 08:28
ja mialam tak tak
oswiadczyny
mnie moj mezczyzna zapytal trzymajac kwiaty i pierscionek czy zostane jego zoną , czy chce spedzic z nim cale zycie i cos jeszcze ale nie pamietam z wrazenia.
Zareczyny
a potem zabralismy jego rodzicow do moich z 2 bukietami dla mnie i dla mojej mamy i tak fajnie zapytal moich rodzicow
''chcialbym Panstwa prosic o reke córki, chce stworzyc z nia rodzine ''
to wlasciwie byla tylko informacja
ale taka wzruszajaca ,ze mi pociekly lezki mojemu tacie tez i moj mezczyzna nawet mial lekko spocone oczy
super uczucie takiego wzruszenia
gratulacje , dobry narzeczony to połowa sukcesu.
tak jak było u Ciebie tak powinno być zawsze.
DATA BYŁA BARDZO CIEKAWA - BYŁO TO W WIGILIĘ 2005R. MOJ NARZECZONY PO WŁASNEJ KOLACJI WIGILIJNEJ PRZYJECHAŁ DO MNIE, ZADZWONIŁ, OTWORZYŁAM DRZWI, A ON KLĘCZAŁ NA KOSTCE PRZED DRZWIAMI DO MOJEGO DOMKU Z BUKIETEM KWIATKÓW. POTEM GDY JUŻ POPROSIŁ MNIE O RĘKĘ, WESZLIŚMY RAZEM DO DOMKU - ON Z KWIATKAMI DLA MAMY I WODKA DLA TATY POWIEDZIAŁ ŻE KOCHA MNIE I PRAGNĄŁBY ABY ZOSTAŁA JEGO ŻONĄ, MATKĄ JEGO DZIECI I ZAPYTAŁ ICH O ZGODĘ :) DWA DNI POTEM ODBYŁA SIĘ UROCZYSTA KOLACJA Z UDZIAŁEM OBOJGA RODZICÓW.
romantycznie i super czas, taki uduchowiony
a dlaczego ślub dopiero w sumie za 2 lata??
jak pieknie w wigilieeeeee
ojej ah ah ah ah
Dlaczego za 2 lata? Niestety wcześniej nie możemy:( Tyle czasu wcześniej trzeba podjąć decyzję o ślubie by wszystko przygotować tak jak o tym marzyliśmy. Zdecydowaliśmy się miesiąc temu konkretnie. Wcześniej nie próbowaliśmy podejmować takiej decyzji bo niestety całe 5 (a właściwie 6) lat byliśmy oddzielnie w tygodniu. Ja studiuje w Warszawie, mój narzeczony w Olsztynie. Widujemy się tylko weekendowo i średnio raz w miesiącu przyjeżdzamy do siebie żeby spędzić kilka dni razem. Wakacje całe spędziliśmy razem, polecieliśmy do Stanów i chyba to w jakiś sposób nas popchnęło do decyzji o ślubie. Ślub za 2 lata jest dla nas wygodny bo będziemy mogli nareszcie razem zamieszkac:)
A jeśli chodzi o Wigilię - ja nic nie wiedziałam. Od 3 lat po Wigilii spotykaliśmy się u mnie, dzieliliśmy się opłatkiem, dawaliśmy sobie prezenty i szliśmy razem na Pasterkę. W tamtym roku kropił deszczyk w Wigilię, mój narzczony zadzwonił do mnie, że już czeka pod moim domkiem, ale żebym wyszła z parasolem bo ma dla mnie duży prezent jaki nie może zmoknąć:) Otwieram drzwi, a na kostce wyłożonej na chodniczku prowadzącym do mojego domku klęczy on z bukietem prześlicznych kwiatków, nie pamiętam jak udało mi się zejść po tych schodach. A on w świetle choinkowych lampeczek i migających światełek powiedział że kocha mnie od tak dawna, że chce też żeby wszyscy o tym wiedzieli i w uroczy sposób poprosił mnie o rękę:) Trzęsłam się cały czas. Potem powiedział słodko rodzicom : "Kochamy się z Madzią od dawna - chciałem Państwa prosić o jej rękę" Super chwila, potem opłatek, Pasterka i większość nocy nie przespanej - całą noc rozpamiętywałam tą chwilę, chciałam wieczór zatrzymać na dłużej. Nad ranem jak się przebudziłam myślałam że to piękny sen, od razu spojrzałam na palec i okazało się że nie śniłam a pierścionek był na palcu cały czas.
Zapomniałam dodać czegoś istotnego - jeżeli jesteście jeszcze przed, doradzam by nie wiedzieć o zaręczynach - urocze jest uczucie zaskoczenia, szczęscia. Gdy rozmawialam z koleżankami, którym faceci oświadczyli się tak normalnie, wspólnie kupowali pierścionek, znali datę zaręczyn to już nie wywiera to takiego wrażenia. Może nie zawsze - ja nie uogólniam - ale z tymi, z którymi o tym rozmawiałam tak było. Dlatego uważam że warto dać się zaskoczyć, mieć niespodziankę, kołatanie serduszka w takiej chwili jest bardzo przyjemne:)
dokladnie bez dwoch zdan takie cudowne zareczyny to wylacznie z zaskoczenia..
oh tyle,ze rzadko ktory sam na to wpadnie
Niezgodzę się, że zaskoczenie jest tak ważne. Ja wolę sama sobie wybrać pierścionek, przeciez to ja mam go nosić. Wspólnewybieranie pierścionka czy obrączek też jest bardzo przyjemne. Takie oświadczyny z zaskoczenia mają pewnien urok, ale czy warto dla chwili euforii poświęcić zadowolenie z pierscionka zaręczynowego, który jest pamiątką na całe życie?
to zalezy kto co lubi Moja Droga ...
zaskoczenie jest po prostu pamietna chwila pielegnowana cale zycie
pierscionek rzecza tego faktu
kwestia tego co dla kogo wazne
czy materialne czy niematerialne wrazenia
ja jestem za niespodzianka choc jej nie mialam
Pięknie wyjaśniła to za mnie Luiza:) W 100% popieram. A tak przy okazji jeżeli pragniecie mieć rzecz materialną - pierścionek - taki jaki sobie wymarzyłyście to nie ma nic złego w tym aby przy okazji kina, kawy odwiedzić sklepy z biżuterią i pokazać co nam się podoba (tak na żarty w razie gdyby - pomarzyć o zaręczynach itp)
Ja np. przy zaręczynach brata mojego narzeczonego - powiedziałam swojemu narzeczonemu że nie podoba mi się pierścionek jaki kupił jego brat swojej narzeczonej bo ma oczko, nie ma cyrkonii i jest w połowie z białego złota. Mój więc nie ma oczka i jest cały złoty z dodatkami cyrkoniowymi. Poza tym tak na marginesie - kiedy jesteśmy w takiej pięknej chwili, kochamy kogoś to po otrzymaniu pierścionka uważamy go za najpiękniejszy w świecie. Ważniejsze jest wtedy to, co on symbolizuje. Może nie dla wszystkich - ale dla mnie tak właśnie jest. Dziś patrze na niego i kocham ten pierścionek za to że jest właśnie od ukochanej osoby i za to że był dany z głebi serca i z prawdziwej miłości.
To nie jest kwestia wartości pierścionka. Uwazam, ze powinno sie ten pierscionek nosic. Obserwujac kobiety widze, ze wiekszość nosi tylko obraczke.
Nie wydaje mi sie, ze zaskoczenie gwarantuje wyjtkowe przezycia. Ja nie umiem mowic przykrych rzeczy wprost i mialam juz zle doswiadczenie w tym wzgledzie. Jezeli tego chcesz to fajnie, ale pomysl co bys zrobila gdyby takie pytanie było dla Ciebie przykrą niespodzianką.
Ja nie byam zaskoczona, ale jestem bardzo zadowolona, bo atmosfera byla taka jak sobie wymarzylam. Uwielbiam muzyke i kulture latynoamerykanska (zaczelo sie od tanca) i zawsze chcialam, zeby w akich waznych momentach mojego zycia w tle leciały te rytmy. Przynaje, że nigdy nie marzyłam, ze będą w oryginalnej wersji, na zywo, w lokalnej knajpce, wsrod ludzi tanczacych na ulicy, z tym wyjatkowym widokiem (oldmobile zaparkowane tuz obok), wsrod tak serdecznych ludzi (obcy ludzie nam wtórowali).
Nadal jestem zdania, że zaplanowanie tego wydarzenia nie musi go koneicznie popsuc. Dobra materialne sa tylko srodkiem do celu.
mądrze powiedziane
ale kazdy z nas jest innny
a Ty jestes kobieta mocno stapajaca po ziemi i nie sadze bys narzekala na brak pieniedzy
pieniadze pomagaja i ulatwiaja zycie bez 2 zdan..
fakt
Ja myślę, że każdy "cierpi na" na brak pieniędzy. Pieniądze mają to do siebie, ze nigdy ich dosyć. Kiedy uskarżam się na brak pieniedzy, mój ojciec zawsze mi mowi "nie martw sie dziecko, dzieci w Bangladeszu maja gorzej". Wiadomo, że kazdemu na coś brakuje kasy, ale jezeli wystarcza na normalne zycie to jest ok.
A propos twardego stapania to chyba kazdy ma marzenia, a powszechnie waidomo są one, zeby je spelniac. Łatwiej je spelniac, jezeli sa realne i tego sie trzymam.
Ja tak miałam oświadczyny i zareczyny :D
najpierw indywidualne pytanie tylko do mojego uszka.
Po jakimś czasie Narzeczony przybył z kwiatmi do mojem mamy, a do taty z koniaczkiem :D powiedział coś w tym stylu: jak Państwo wiedzą podczas wakacji wręczyłem Państwa córce pierścionek, chciałbym zapytać czy mają Państwo coś przeciwko temu abyśmy mogli się pobrać i czy zgadzają się Państwo na nasz ślub w przyszłym roku we wrzśniu (date sobie wymyślilismy sami już wcześniej). Mamie płakać się chciało, tzn. miała łazy w oczach a tata powiedział "to miło z Twojej strony że pytasz nas o zgode - oczwyiście jesli Wy chcecie to my nie mamy żadnych watpliwości) - czy jakos tak, bo mi się też chciało płakać :D
A mój narzyczony też przyszedł do mnie do domu w Wigilie z pierścionkiem i przy calutkiej rodzinie poprosił o moją ręke. Najbardziej wzruszył się mój brat, który od ponad 10 lat zastępuje mi tatę. To dopiero było przeżycie. Zaskoczona byłam bardzo. Pierścionek był śliczny, drobny, delikatny, taki jak lubie. I mój luby sam samiutki go wybrał :D Tylko my w 90% mamy identyczne gusta, więc nie mogło byc tak, że mi się nie spodoba pierścionek.
Mnie W. oswiadczyl sie 13-nastego stycznia :lol: oczywiscie byly kwiaty i pierscionek :lol: Oficjalne zarecyzny z rodzicami odbyly sie natomiast 20-stego stycznia i wtedy Moj Luby stanal przed moimi rodzicami z kwiatami dla mamy i "wykupnym" dla ojca i zapytal czy oddadzu mu reke swojej corki :P mama po dluzszej chwili "zatkania" odp,ze "tak" a tata,ze "nie" i wtedy :shock: :shock: :shock: W. stoi i nie wie co powiedziec a tata mu na to,ze co on by zrobil tylko z moja reka wiec tata bedzie taki dobry i odda mnie Mu cala :lol: ajjjj pieknie bylo :D
Mam pytanie, jak to zrobilyście, ze oświadczyny byly wcześniej a zareczyny potem i rodzice zaskoczeni? Bo przecież dostaje sie pierścionek, są oświadczyny, w sensie pytanie i "TAK", a potem wracacie do domu i przecież widać, co na palcu!
Jak to jest, może wiecie czy istnieje na to jakaś "reguła", w sensie, jak wypada, po jakim czasie należy zorganizować spotkanie z przyszłymi teściami?
Dodam, ze rodziny sie znają, mamy są po imieniu. No i obie rodziny wiedzą już, że oświadczyny były.
Moim zdaniem różnica czasowa powinna być jak najkrótsza. najlepiej póki rodzice jeszcze nic nie wiedzą o oświadczynach. Jak dla mnie to w takiej sytuacji jaką tu opisałaś spotkanie z rodzicami juz bym sobie odpuścila. To jest moje zdanie
U mnie nie mogli nie wiedzieć, bo mieszkamy razem i pierścionek by zauważyli, zreszta nie wytrzymałabym nie powiedzieć takiej wiadomości :) No ale przeciez kolacja taka wspólna, gdzie będzie omawianie szczegółów musi być
No w sumie uzgadnianie szczegółów co do ślubu jest konieczne. Ja bym zrezygnowała z tego ponieważ my sami finansujemy ślub i załatwiamy wszystko. Ale w twoim przypadku to w sumie taka kolacja w szóstkę może być miłym wspomnieniem.
nawet nie wiedzialam i chyba nie slyszalam o bon ton na temat czasu pomiedzy
mysle,ze to pewnie z 3 mies??
u nas trwalo to moze z miesiac
ale nie widzialam zadnej informacji ile to ma byc
Mi Kamil oświadczył się w Wigilię, rodzice też się już znali wtedy i byli na "TY". Po oświadczynach nawet Kamila mama dzwoniła zapytać jak wszystko się udało. A ja zaprosiłam ich do siebie na I Dzień Świąt BN. Na bieżąco mogliśmy cieszyć się tą chwilą.
Małgorzata
26-03-07, 14:42
Mój narzeczony najpierw poprosił mnie o rękę, a 3 tygodnie później były zaręczyny :lol:
Bardzo piękny dzień, chociaż w sumie smutny bo byłam :( w szpitalu.
A u nas było tak:
W dniu Wigilii moje kochanie poprosiło mnie o rękę ok. godz. 22:00, po czym z wykupym (narzeczony był już przygotowany)pojechalismy do moich rodziców, gdzie narzeczony zapytał o zgodę na nasz ślub. Zmówiny tzn. nasi rodzice i my spotkaliśmy sie u mnie w I Dzień Świąt Wielkanocnych, czyli po ok. 4 miesięcy od oświadczyn.
No proszę, ktoś też się zaręczył w Wigilię i o podobnej porze. Fajnie :P
A my zwlekaliśmy z zaręczynami prawie 2 latka. Z oświadczynami było śmiesznie. Narzeczony wyjeżdżał za granicę... Ja byłam oczywiście przeciwko. A on chciał mieć chyba jakąś pewność, że będę na niego czekać. Jak się oświadczał, to pojęcia nie miałam co mam mu odpowiedzieć. "nie wiem????" I się zgodziłam, bo wiedziałam, że to super facet i go bardzo kocham. Zwlekaliśmy tak długo, ponieważ ślub i tak chcieliśmy brać po ukończeniu studiów. Rodzinka też miała trochę czasu, by się "oswoić" z zięciem, który na początku nie bardzo się podobał :) W moim przypadku był to dobry wybór. Oczywiście, z chęcią uznałabym pierwsze zaręczyny za nieważne, chociażby po to, by jeszcze raz taki cudowny moment przeżyć :)
U mnie oswiadczyny i zareczyny byly chyba w jednym. Bo rodzicow poinformawalismy o tym bez oficjalnych spotkan, dopiero pozniej rodzice sie spotkali. :?
Czy rodzice koniecznie musza sie spotkac?? jesli sie nie ma jeszcze ustalonej konkretnej daty slubu to chyba mozna z tym poczekac?? Znam pary, ktore tylko informuja rodzicow o zaistnialym fakcie ale nie urzadzaja spotka rodzinnych!co o tym wszystkim myslicie??
Roxi - ja nie organizowalam spotkania, mimo iz od zareczyn juz sporo czasu mienelo (od wrzesnia 2005). Mysle o spotkaniu teraz niedlugo w sprawie wesela.
A tak, to poinformowalismy o zareczynach rodziców w zwykly naturalny sposób (zreszta - oni juz dawno sie spodzieali, w koncu "chodzilismy"juz ze soba ponad 6 lat wtedy).
Mieliśmy duże opory przed zaręczynami. Rodziny za sobą nie przepadały (tzn. mój tata za mamą narzeczonego, bo kiedyś do niego zadzwoniła i nagadała jaka ja jestem okrutna i zła, że ranię jej syna - po naszej kłótni...) Rodzice potrzebowali trochę czasu, by ochłonąć i może by zrozumieć, że nie wychodzę za mąż za teściową, tylko za fajnego chłopaka. Do spotkania rodziców doszło i było bardzo udane, mimo iż było to spotkanie w większym gronie. Rodzice narzeczonego są po rozwodzie i jego tata założył ponownie rodzinkę i razem z nią przyjechał. Było bardzo miło. Obie strony się postarały, by było fajnie. Warto coś takiego zorganizować - ze względu na to, że jest to naprawdę niezapomniane przeżycie, szczególnie dla dziewczyny i dla jej ojca, bo tatusiowie takie momenty bardzo przeżywają. Jest to duży stres (2 kg w dół) , ale bardzo pozytywny ... A rodzice ... umówili się na wspólne wakacje ...
Gwiazdeczka
28-03-07, 14:42
nasze zaręczyny odbyły się w całkowitej tajemnicy.
mojej mamie postanowiliśmy powiedzieć o tym w jej urodziny. przez cały tydzień ukrywałam przed nią pierścionek [to było bardzo trudne! :D]. na samym przyjęciu urodzinowym MMŻ wniósł bukiet i powiedział: "Nadchodzi taki moment, kiedy mężczyzna musi to zrobić. Tak więc bardzo chciałem prosić o rękę Pani córki". w ten sposób dowiedziała się mama.
tacie MMŻetowemu powiedzieliśmy trzy tygodnie później, jak wreszcie dotarliśmy do Zamościa [trudne o tyle, że ja w Warszawie, a MMŻ w Gliwicach]. też sie bardzo ucieszył i zapytał kiedy spotkanie rodzinne.
a więc wyboru nie mamy i urządzimy je jakoś w maju. takie spotkanko, gdzie poznają się moja mama z MMŻetowym tatem. porozmawiamy o ich zapatrywaniach na temat naszego ślubu, wesela i wspólnej przyszłości. strasznie sie denerwuję co z tego wyniknie, bo moja rodzina do najbardziej ugodowych nie należy...
Gwiazdeczka
28-03-07, 15:03
już to opisałam w innym temacie. miałam i zaręczyny i oświadczyny. oświadczyny z pierścionkiem, który później chowałam przed mamą zakładając po wyjściu z domku.
zaręczyny były zaskoczeniem dla mojej rodziny, a szczególnie mamy. postanowiliśmy powiedzieć o tym w jej urodziny. na samym przyjęciu MMŻ wniósł bukiet i powiedział: "Nadchodzi taki moment, kiedy mężczyzna musi to zrobić. Tak więc bardzo chciałem prosić o rękę Pani córki". mama spojrzała na mnie w szoku [wiedziała o naszych planach ślubnych, ale nie spodziewała się kompletnie, że zostanie poproszona na swoim przyjęciu urodzinowym.], wstała i powiedziała: "No... ależ oczywiście... o matko...". ;) później objęła MMŻeta i mnie i powiedziała, że jest bardzo szczęśliwa. dziadek powiedział, że musi to opić [też nie wiedział], a babcia wtajemniczona już od dawna: "No, pięknie to wyszło, proszę mi polać". ;)
czyli niezupełnie ze schematem, ale było super.
Ja równiez mialam i oswiadczyny i zareczyny.
Moj Przyszly maz oswiadczyl mi sie wieczorem w moje urodziny. Ja rownież tak jak Gwaizdeczka na poczatku chowalam pierscionek przed mama, ale w koncu sie zapomnialam i zauwazyla no i zaczela nalegac ze trzeba zrobic uroczysty obiad dla moich i dla Jego rodzicow. I tak sie stalo. Po 2 miesiacach byly kwiaty (dla mnie i dla mojej mamy) i co nieco dla taty, obiad i w miedzy czasie ponowil swoje pytanie przy rodzicach.
W moim przypadku od oświadczyn do zaręczyn minelo 1,5 miesiaca
No to teraz mogę powiedzieć , jak było u mnie. Oficjalne zaręczyny były ok. półtora miesiąca po oświadczynach. Rodziny wiedziały od razu, więc na zaręczynach były tylko kwiaty, toast za nas i kolacja. Z rodzicami i rodzenstwem. No a szczegóły organizacyjne już nawet wcześniej były omawiane.
Lili-liliana
26-04-07, 18:49
mi mirek oświadczył się 2 kwietnia na krakowskim rynku a 22 kwietnia odbyły się zaręczyny:) bardzo miło i w ogole:D
Jak uważacie - czy zaręczyny powinny odbyć się z rodzicami obojga narzeczonych, czy tylko między nimi? U nas było i tak i tak i w sumie mieliśmy 3 razy oświadczyny/zaręczyny :)
Najpierw na weselu mojej przyjaciółki mój R zaprosił mnie na romantik spacer przy księżycu i zupełnie dla mnie niespodziewanie uklęknął przede mną i poprosił mnie o rękę :)
Potem poszliśmy razem wybrać pierścionek, i jak już go kupiliśmy, R zrobił mi cudowną kolację ze świecami, bukietem kwiatów i założył mi na palec pierścionek :)
A trzeci raz to już zrobiliśmy oficjalnie z rodzicami moimi i jego, żeby się poznali i żeby była okazja obgadać wstępne plany ślubno/weselne :)
Także 3 razy R mi się oświadczał, ale dla mnie i tak najważniejszy był ten spacer i R na kolanach w świetle księżyca :)
Pewnie miło jest przeżywać trzy razy tę piękną chwilę :) Gratuluję!
Mój A. poprosił mnie o rękę tylko raz i to bez udziału rodziców. To był cudowny, niezapomniany wieczór. Następnego dnia pojechaliśmy do moich rodziców "podzielić się szczęściem". O ile tata się wzruszył i przyjął nas bardzo ciepło, mama nie była zadowolona z takiej formy zaręczyn i widać, że wolałaby jakieś bardziej oficjalne spotkanie, jak było w przypadku jej i taty. W ogóle wiele (wszystkie?) naszych pomysłów dot. ślubu i wesela jej się nie podoba i najchętniej zrobiłaby to po swojemu, ale to temat na inny wątek... :cry:
Tradycyjne zaręczyny z udziałem rodziców są pewnie trochę stresujące dla wszystkich stron? :wink:
Tradycyjne zaręczyny z udziałem rodziców są pewnie trochę stresujące dla wszystkich stron? :wink:
No to prawda - rano przed wieczornym spotkaniem rodziców R dzwonił do mnie ze 3 razy ze stresu ;) I rzeczywiście stresik jest, ale w gruncie rzeczy bardzo przyjemny :) I jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się połączyć, żeby TO się odbyło tylko między nami, ale też aby jednak rodziców włączyć czynnie w zaręczyny ;)
A my z kolei byliśmy akurat na wczasach jak mój Kochany mi się oświadczył więc nie było rodziców. Potem oznajmiliśmy najpierw jednym potem drugim że się pobieramy. Tyle ze u mnie to było inaczej bo mój narzeczony spytal moja mame czy się zgadza mnie jemu oddać :D tak fajnie to zabrzmiało. Przyniósł kwiaty dla mojej mamy i w ogole potem bylo bardzo miło. No a potem zorganizowaliśmy spotkanie obu stron żeby omówić wesele.
A my zaręczyliśmy się sami (było klęczenie, pierścionek, kwiatki i wzruszenie) i to po tym, jak już zarezerwowaliśmy termin ślubu, salę, DJa i wydrukowaliśmy zaproszenia :) W grudniu urządzaliśmy nasze wspólne imienino-urodziny (Daruch miał imieniny, a ja urodziny) dla rodziny (mieszkamy już jakiś czas razem, rodziny się znają etc.). I wtedy mieliśmy zamiar ich zaskoczyć i poinformować, dając zaproszenia - zrobiłam nawet na tę okazję specjalne ciasto z wypisanymi naszymi imionami i datą ślubu - jak ciasto miało wjechać na stół to mieli się domyśleć. Wyszło jednak jeszcze fajniej. Gdzieś pomiędzy pierwszym daniem a drugim, Mojego Ukochanego Tata, tradycyjnie zaczął zadawać nam męczące pytania typu: kiedy ślub, już pora, etc. Miał przy tym niezłą zabawę. Mina mu zrzędła (tzn. przeżył szok), kiedy my wtedy wstaliśmy, wzięliśmy zaproszenia, objęliśmy się i powiedzieliśmy, że skoro tak się dopomina, to proszę bardzo - serdecznie zapraszamy: 27 września 2008 r. Rodzina zamilkła - nie wiedzieli o co chodzi :) Dopiero jak doczytali na tych zaproszeniach, co gdzie i jak i skapowali, że wszystko już dopięte na ostatni guzik to uwierzyli i zaczęły się gratulacje. Mówię wam - ich miny to było mistrzostwo świata! A ojciec, wcześniej wodzirej imprezy i dusza towarzystwa zamilkł i kontemplował. He he :D Mama potem od razu poszła zapalić, a potem się zaczęło: co, jak, a co z sukienką, a menu już macie ustalone itd. A tego właśnie chcieliśmy uniknąć. Ogólnie wyszło fantastycznie, teraz cała rodzina żyje weselem (choć już niewiele zostało do zorganizowania - no może wybór, czy będzie podany schabowy czy de vollaie). Acha - tata wychodząc powiedział jeszcze Darkowi: "synu, gratuluję decyzji" :wink:
Ja z moim ukochanym mielismy zareczyny oficjalne przy rodzicach :D tak razem ustalilismy. D podarowal mojemu ojcu szlachetna wodke, mamie kwiaty a jak mi wkladal pierscionek na palec to tak mu sie rece trzesly :) Kochany przezyl to bardziej niz ja, no ale ogolnie bylo super :D :D :D
My mieliśmy oświadczyny między sobą, bez udziału rodziców i moim zdaniem jest to lepsza forma, bardziej romantyczna i w końcu nasza. A rodzicom tylko oznajmiliśmy nasza radość i zorganizowaliśmy ich wspólne spotkanie u mnie w domu, żeby się poznali i ewentualnie pogadali o organizacji wesela :) Jednakże taka forma bardzo nie spodobała się mojej babci, bo staroświeckim zwyczajem jest oświadczyć się przed rodzicami i niestety nie miała co oglądać :twisted:
Było to już bardzo dawno temu jednak takie rzeczy się pamięta :)
Pierwszy raz odbył się na mojej studniówce w tle leciała piosenka 2+1 "Windą do nieba" byłam bardzo zaskoczona i sama nie wiem jakim cudem wykrztusiłam z siebie "tak"
Drugi był chyba dla upewnienia się, mój skarb zrobił pyszną kolację dodatkową atrakcją była romantyczna kąpiel z szampanem, płatkami róż....
No i ten ostatni z rodzicami, wielkim stresem :)
Dominikas,to musialo byc piekne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Gratuluje pomyslu,naprawde.....
Zareczalismy sie pierwszy raz nieoficjalnie ze srebrnym pierscionkiem,a potem bylo oficjalnie-obiad w restauracji,bo nasze rodziny sie nie znaja,kwiaty i takie tam,a potem moj Radek wypali:
-czy ewentualnie moge prosic o reke panstwa corki?
a potem-czy ewentualnie wyjdziesz za mnie?
Za to 'ewentulanie'nie daje mu spokoju do dzisiaj;)
Oświadczyny
O 6 rano mój narzeczony wstawał do pracy... objął mnie i powiedział, że nie wyobraża sobie, że mógłby mnie stracić...że nie może żyć beze mnie... spytał się, czy zostanę Jego żoną. Popłakaliśmy się oboje. Wieczorem była kolacja, w weekend wybraliśmy pierścionek zaręczynowy, a tydzień później...
Zaręczyny
Pojechaliśmy z Jego rodzicami na drugi koniec Polski do moich rodziców. Dwa bukiety kwiatów. Pierścionek. Alkohol dla mojego Taty. Piotra Mama zrobiła tort. Byli moi dziadkowie, których traktuję jak rodziców, więc musieli być. Najpierw obiad. Potem proszenie Taty o rękę córki. Pierścionek. Kwiaty.
Tak, było tak, jak chciałam. Między nami bez zbędnych ceregieli. Prosto z serca. Tak jak sobie wymarzyłam:)
Super miałyście!
Ja zawsze marzyłam o takich zaręcznach!
Ale mój luby niestety nie spieszył się do ślubu
-wspólne życie ok ale bez ślubu - bo poco?
Marudziłam, marudziłam i wymarudziłam
Na oświadczyny wybrał wnętrze mojego samochodu jak jechaliśmy na Wigilie do mojego domu! (w sumie orginalnie :D )
- na początku myślałam że się oświadczył żebym dała mu spokój i tak też było - ale odkąd ustaliliśmy datę ślubu wszystko się zmieniło - to on się pyta kiedy załatwimy to a kiedy tamto i ciągle mówi moja przyszła żono ;)
Ja też marudziłam, ale nie dlatego, że On chciał żyć bez ślubu (bo o ślubie to nawet rozmawialiśmy coraz więcej), tylko nie spieszyło Mu się aż tak bardzo jak mi :D A ja czułam, że już czas wejść w następny etap, czyli w narzeczeństwo, po 4 latach chodzenia ze sobą. Oświadczyny to pół biedy, było dla nas oczywiste że są konieczne, ale zaręczyny przed rodzicami już były dla mojego Miłego niepotrzebnym wydziwianiem, choć to i tak miała być formalność. Ale ja marudziłam uparcie :D W efekcie najpierw On zapytał mnie, czy zostanę Jego żoną, wybraliśmy pierścionek (poza kilkoma koleżankami nikt wtedy nie wiedział o tym co się stało), a przy najbliższej wizycie u mnie w domu (czyli prawie miesiąc po oświadczynach!) powiedziałam "może pójdziemy razem powiedzieć moim rodzicom... " I poszliśmy :D mama szykowała się do wyjścia, tata jadł ciastko i oglądał tv, a my zagoniliśmy zdziwioną mamę do pokoju. Stwierdziłam, że chcemy im coś powiedzieć, i zanim zdążyłam dokończyć moje kochanie wziął mnie za rękę i rozbrajająco powiedział "Poprosiłem Dominikę o rękę a ona się zgodziła..." Kurcze, lepiej to pamiętam niż same oświadczyny :D Mama się wzruszyła i nas wycałowała, a tata się zadumał patrząc w ten telewizor, i po jakiejś minucie popatrzył na nas zszokowany i powiedział tylko "Aha...aha!" :D Śmialiśmy się chyba przez kilka minut z jego spostrzegawczości :D Żeby nie zauważyć co sie dzieje tuż obok niego :D Cóż, ma jeszcze 3 dzieci, ja byłam pierwsza, może przy następnych lepiej mu pójdzie :P
Reasumując, u mnie nie było kwiatów ani koniaczku, nie chciałam narzeczonego zmuszać skoro tak Go to stresowało, wszystko wyszło cudownie naturalnie i bardzo miło to wspominamy :) A pierścionek wcześniej oczywiście chowałam :D
I jeszcze jedno-tego dnia mama w kościele patrzyła na nas i zastanawiała się, kiedy ją zaskoczymy zaręczynami :D Jednak mamy mają czasem intuicję :D
Moj Kochany oświadczył mi sie w styczniu kiedy leżelismy w lozku po obiadku....powiedział:
on:czy szanowna pani zgodzi się zostac moją MAŁŻĄ
ja: ..nie zartuj to powazne
on:ale ja Kochanie bardzo poważnie
ja:? mowiłes ze nie jestes gotowy,że to za wczesnie
on:najwidoczniej już sie ugotowałem:)
my: :DKocham Cie,Kocham Cie
oczywiscie zareczyny oficjale z pierscionkiem bedą w maju z naszymi rodzicami..
troszke mi zal bo zawsze marzyłam o tym że to bedzie niespodzianka...
no wiecie ze juz bedzie miał pierscionek i rodzice beda a mnie zaskoczy...
a tak trzeba planowac ustalac:).
wiem zbytnio sie czepiam,chyba poprostu za duzo wierszy sie naczytałam...
Kocham go ponad życie :P :P
katarzyna1982
17-04-08, 18:01
My zareczylismy sie prawie rok od chodzenia ze soba. Zareczylismy sie nie spotykajac sie z naszymi rodzicami,ani nie robiac spotkan wspolnych. Po prostu po tygodniu ich o tym powiadomiliśmy i było ok. Teraz czeka nas spotkanie rodziców czyli rok po zareczynach i rok przed slubem. Mam maly problem bo mój tata jest cieżkim człowiekiem. Ostatnio oznajmił mi że nie usiądzie obok mamy bo jest na nia zły ,potem zmienił decyzje,ale nadal boje sie ż ebede miała popsuty ślub. Nie wiem jak z tego wybre. Licze na mioje szczeście jakie mam w życiu.+)
katarzyna1982
17-04-08, 18:01
http://www.slub-wesele.pl/suwaczki/20090606030814.png (http://www.slub-wesele.pl)
tinca tinca
17-04-08, 18:16
A myśmy się zaręczyli sami 13 lutego 2008 była romantyczna kolacja, piękne kwiaty, pierścionek, klękanie i mnóstwo łez- łez szczęścia!!
Postanowiliśmy jednak zrobic również częśc oficjalną!!! Tak więc 3 maja 2008
będą nasze oficjalne zaręczyny z najbliższymi. Rodzice się ze sobą lepiej zaznajomią (wcześniej już ich nawzajem poznaliśmy).Mój ukochany ma już niezły stresik, ale go uspokajam, że będzie dobrze!!! Jednak tamten zimowy wieczór na zawsze pozostanie w naszej pamięci :D:D
MI mój przyszły mąż również oświadczył się bez świadków więc przy naszych zaręczynach nikogo nie było a była to dla nas cudowna chwila :)
Z rodzicami fajnie ale myslę że tak spontanicznie jeszcze lepiej, u mnie tak było niespodziewanie z zaskoczenia. Rodzice znali się juz wcześniej.
tinca tinca
05-05-08, 10:18
No więc jak pisałam wcześniej 3 maja odbyły się nasze oficjalne zaręczyny!!!
No kurcze ale był stres !!!!
I tak wiadomo było, że będzie dobrze i nic złego się nie wydarzy to jednak.
Jak przyjechał Andre z rodziną to tak się czułam jak by to się działo w jakimś innym wymiarze- wręczył kwiaty Mamie, Tacie alkohol no i powiedział piękne przemówienie- wszyscy nasi najbliżsi mieli łzy w oczach, nawet mój dziadek, koty z reguły jest twardzielem!!
Aha ja bukiet też dostałam i to taki jaki lubię najbardziej :):)
Siostra to w ogóle wyszła z pokoju i płakała na schodach :)
A później było bardzo fajnie, rodzice się tak rozgadali, że jak by nas- młodych zabrakło prawdopodobnie by tego nie zauważyli.
Na prawdę wszystko było super- tylko ten stres, a co będzie w dniu ślubu, aż boje się pomyśleć :)
Ja swoje zaręczyny opisałam już w innym wątku, tu tylko wspomnę, że wspólnego spotkania rodziców u nas nie było (B. przyjechał do mnie i oznajmilismy rodzicom nowinę, ale i tak był stres :) ) i w sumie to już nie planujemy. Znają się od jakiegoś czasu, więc to nie będzie tak, że na oczy zobaczą się dopiero na ślubie. Nawet zmówin nie przewidujemy, bo w miarę możliwości za wszystko chcemy płacić sami. Ale to super jak jedni i drudzy teściowie umieją się od początku dogadać :)
kitunia8613
17-05-08, 21:40
U nas było tak:
najpierw mój M. mi się oświadczył - tak nagle, że :shock: (chociaż wiedziałam, że coś tu się święci :wink: )
później powiedzieliśmy jego rodzicom: kupiliśmy szampana i kwiaty dla mamy :) było bardzo sympatycznie i w ogóle nie odczuwałam żadnego stresu :wink: Jak mój Michał powiedział, że się zaręczyliśmy to reakcja jego taty była najlepsza, a wyglądało to mnie więcej tak: Zapadła cisza :) Mam M. do swojego męża: No.. powiedz coś ! A na to mój teściulek: "no co mam powiedzieć?! Przecież ja od początku wiedziałem, że Kasia wyjdzie za naszego Michała" :lol:
no i trzeba było powiedzieć moim rodzicom :roll: Retyy...jak ja się bałam :shock: Ale teraz wiem, że nie potrzebnie :wink:
Moich rodziców nie było w domu, kiedy wrócili poprosiliśmy ich żeby usiedli no i M. przyniósł kwiaty dla mamy a dla taty wódeczkę :) Ehh..Co to było za przeżycie:
M. zaczął mówić, że poprosił mnie o rękę i że ja się zgodziłam no i w ogóle :) Ja patrzę na twarz mojego tatusia a tu na jego policzku pojawiła się taka mała, błyszcząca łezka :) rety do dziś mam ten widok przed oczami :) Troszkę "strachu" się najadłam sama nie wiem czemu, ale to chyba ogólnie stres wynikający z emocji..
Ostatecznie i oficjalnie zrobiliśmy też imprezę zaręczynową. Rodzice Michała przyjechali do nas i zostali na nockę :) Był tort, kwiaty dla mnie, mamy i mojej babuni, która była przeszczęśliwa :lol: i dużo, dużo śmiechu :) Kiedy to było...rety rety :roll: :wink: :lol: A tu już niedługo weseeeleee :shock: :oops: :lol: :lol: :D
joannadarc85
03-06-08, 22:52
u nas obyło sie bez rodziców i jak dla nas to lepiej bo nie wyobrażam sobie ze miałby pytać o zgodę moich rodziców no bo to ja w końcu tez muszę sie zgodzić no nie?takie nieoficjalne zaręczyny były jeszcze we wrześniu 2006 roku ale takie już oficjalne z pierścionkiem których sie już nie spodziewałam no bo w końcu we wrześniu zapytał a ja sie zgodziłam i było ustalone ze sie pobieramy ale nie wiemy dokładnie kiedy a tu sierpień 2007 i zonk! Moje Kochanie mi się oświadczył już tak 100 procentowo oficjalnie :D a że przebywamy za granica to był telefon do rodziców i tak im powiedzieliśmy, a rodzice nasi sie nie znaja i poznają dopiero na slubie :) mieli troche pretensje i jedni i drudzy że zaręczyny to powinny z rodzicami byc a my im tylko powiedzieliśmy że w koncu to my sie pobieramy a nie oni i muszą zaakceptować to że to były tylko i wyłącznie nasze oświadczyny bez ich udziału... były piekne :D
no a jak tak czy inaczej uważam że jak kto woli tak nech się oswiadcza albo z rodzicami albo bez... każdy ma swoje zdanie na ten temat i postapi wg własnego uznania.
Krecik4ever
10-06-08, 14:37
Moim zdaniem i wg lokalnej tradycji ślub powinien być nie dłużej niż rok od zaręczyn. W innym przypadku zaręczyny uważa się za niebyłe. U mnie będzie 8 miesięcy i tak jest ok a że jestem tradycjonalistką to uważam że zbytnie przeciąganie okresu narzeczeństwa (prawdziwego narzeczeństwa a nie spotykania się ) niczemu nie służy.
biedronka160
10-06-08, 15:42
u nas będzie 2,5 roku jak jesteśmy zaręczeni. Można powiedzieć, ze ot tak takie szczenięce zaręczyny, ale takie prawdziwe były rok później, ale ja i tak uważam te pierwsze :) i nie wierzę w zabobony :D
No mój Misaczek to z oświadczynami mnie na maksa zaskoczył a zarazem i moich rodziców :) Plany i rozmowy takie ze chcemy razem być i takie tam były ale nic takiego oficjalnego Zaręczny odybyły się 14 lutego tego roku he he On akurat miał wolne w pracy ja też a że mieszkam z rodzcami to powiedziałam ze zrobie dobry obiadek i sobie posiedzimy z nimi on sie zgodził dodam jeszcze ze jakos tak szczególnie nie obchodzimy tego święta walentego więc Ja wymyśliłam ze tylko do kina pojdziemy na seansik i był koniec rozmowy.
umówiliśmy sie na ten wspolny obiadek z moimi rodzicami na 15 wszytko przygotowane nakrywam do stołu i czywiście wściekła na niego bo się spóźnia a tu stygnie wiec jak sie zabraliśmy sie za jedzenie a Miś w garniaku z bukietem kwiatów wparowywuje do salonu Ja sobie myśle ale kwiaty fajne dla mnei a on za mniast do mnie to do mojej mamy i do taty i pyta sie czy może prosić o moją ręke ja szok dostałam rodzice rowniez bo wsumie jestem najmłodsza i mój szwagier czegoś takeigo nie zrobił oczywiscie TAK no i do mnie podchodzi klęka i prosi mnei o ręke ja łzy w oczach i TAK!! no i wtedy tatko alkohol dobry wyciagna mówie wam nie spodziewałam sie czegoś takiego Zapamietam napewno szcześliwe twarze moich rodziców
Pozdrawiam wszytkie zakochane
joannadarc85
12-06-08, 22:11
no to też miałaś super zareczyny.... i nawet rodzice byli szczęśliwi a jak rodzice są szczęśliwi to my tym bardziej :)
monia62014
09-07-08, 10:55
ja myślę, że wolałabym tak sam na sam ;)
później tylko oznajmić rodzicom :) :lol:
joannadarc85
09-07-08, 16:20
ja też uważam że zaręczyny to raczej tak sam na sam powinny byc a rodzicom potem powiedzieć choć myślę że asia84 tez miała fajne zaręczyny i też na pewno będzie je miło wspominać ;)
a u nas to bylo tak ze jak chcielismy sie zareczyc to mój narzeczony
przeprowadzil taka rozmowe z moimi rodzicami :lol: w której wyjasnil
ze zamierza sie ze mna zareczyc ale oczywiscie nie powiedzial kiedy zamierza to zrobic hehe
i jakis czas po tym zrobil mi niespodzianke, przygotowal kolacje, która musze zaznaczyc byla pyszna!! wystroil mieszkanie, kwiaty,
platki róz na stole, na podlodze, swieczki dookola nas, bylo ich mnóstwo ponad 100 swieczek moje kochanie zapalilo :D
widok poprostu GENIALNY! caly pokój jakby w plomieniach...
ahh nigdy tego nie zapomne, byl wieczur, swieczki sie palily dajac taki delikatny blask, romantyczna muzyka w tle, slodki zapach swieczek i platków róz,
moje kochanie mialo odbicie plomyków swieczek w oczkach i poprosil mnie o reke! alez to bylo romantyczne, jak z snu :)
po tym oznajmilismy rodzica ze sie zareczylismy, bardzoo sie cieszyli razem z nami,
Ciesze sie ze zrobilismy to sami bo mysle ze to jest taka chwila tylko dla nas, dla nas obojga, to cos magicznego, nie powtarzalnego.
no a na 2 dzien moje kochanie przyszlo z bukietem dla mojej mamusi,
byla zadowolona heh :lol:
Nasze zareczyny odbyly sie 1 cezrwca 2008. Wspominam je bardzo milo. A to bylo tak...
Rozmowy o zareczynach byly juz jakis czas temu. Kiedys poszlismy do sklepu i pokazalam mu jaki pierscionek mi sie podoba. Problem byl tylko z rozmiatem, dlatego przy zakupie tez bylam. Ale go nie dostalam od razu heheh. I po niedzielnym spacerku, wracajac do domu, zobaczylam ze cos jest w skrzynce, wiec poszlam po te listy. A tu wchodze do domku, a G. kleczy, a ja szok. Zupelnie sie nie spodziwalam. A do tego nasza wspollokatorka wyskakuje z szampanem. A to juz byk zupelny szok dla nas obojga. . Calkiem mile to bylo:)
Tak ze zareczyny byly miedzy nami. Rodzicow tylko powiadomilismy. Nic takiego oficjalnego nie bylo. Oszczedzilismy wszystkim stresu :)
u mnie tylko powiadomilismy o zaręczynach.
własciwie, to dominik przywiózł kwiaty dla mamy i wino i powiedział, że postanowilismy się zaręczyć.
mamie powiedział trochę wcześniej. oczywiście skwitowali to pytaniem "czy jest powód"...
i własnie takie podejcie mnie troche wkurza. Niby jak zareczyny tak z nienacka to niby powod musi byc. Tak jakby takie rzeczy byly wazne. Mam nieraz wrazenie ze w dzisiejszym swiecie ludzie inaczej patrza na milosc. I nie wiem z czego to moze wynikac :sad:
zareczylismy sie na brata weselu, wiec musialam zdjac pierscionek zeby nie wywolac szoku u moich rodzicow :mrgreen: zdecydowalismy ze ten dzien jest tylko brata i jego zony :mrgreen: pojechalismy do moich rodzicow jakies 2 tygodnie po tym...Misiek mial dla mamy i dla mnie piekne kwiaty, a dla taty dobry alkohol :mrgreen: i powiedzielismy (Misiek mowil), ze sie zareczylismy i prosimy o ich blogoslawienstwo...ale mieli miny kiedy dowiedzieli sie gdzie i kiedy :mrgreen: ale bardzo sie ucieszyli i za chwile juz nas sciskali :mrgreen: nie bylo pytan czemu, po co i czy jest powod :mrgreen:
nie o to chodizło.
jego mama wychodziłą za mąż w wakacje, a on urodził się w listopadzie...
liczyć nawet nie trzeb :P
Nie mówołam konkretnie o tobie, ale w ogóle mam takie wrazenie że taki jakis stereotyp panuje. A zwłaszcza uu jakis ciotek lubiacych ploteczki heheheh
ZoJaBaCiKo
12-09-08, 15:33
My sie zareczylismy bez rodzicow.... moja mama byla w tym czasie w Niemczech, ale postanowilismy ze w dzien jej powrotu moj P poprosi mame o moja reke.... gdy czekalismy na dworcu na nia ja trzymalam mala rozyczke dla niej.... a pod wieczor moj P przyniosl z naszego pokoju piekny bukiet kwiatow i spytal sie mojej mamy czy zgodzi sie dac mu moja reke (czy cos takiego juz nie pamietam) i gdy mam sie zgodzila przyniosl winko i razem to uczcilismy.... mysle ze zrobimy raz taki obiad dla naszych rodzicow, zeby tata mojego P nie czul sie odrzucony.... ale narzie nie damy rady... :sad:
magdallena85
12-09-08, 23:43
Rodzice moim zdaniem sa potrzebni na spotkaniu "intergracyjnym", na ktorym zapadna wszystkie najwazniejsze decyzje a zareczyny jako zareczyny w zupelnosci starcza tylko mlodzi :lol:
zgadzam sie...nie chcialabym widziec min rodzicow kiedy chlopak prosi mnie o reke, to takie intymne...moja znajoma zgodzila sie przyjac oswiadczyny tylko dlatego, ze wiedziala, ze jej rodzicom bardzo na tym zalezy, a gdyby ich nie bylo to by odmowila...i teraz sie meczy...
magdallena85
13-09-08, 19:24
I tak powinno wlasnie byc...bez zbednego stresu :lol:
dla mnie to takze bylo tak osobiste przezycie, ze az mi sie w glowie krecilo, wiec dobrze ze mnie rodzice nie widzieli...
Ja mam wrażenie, że tylko ja tu rozróżniam pojęcia: oświadczyny, zaręczyny (kiedyś zrękowiny) i zmówiny... :wink:
Napiszcie proszę, że tak nie jest :wink:
u mnie byly tylko oswiadczyny, po tym fakcie tylko poinformowalismy naszych rodzicow ze planujemy slub, tylko tyle.
magdallena85
14-09-08, 11:35
U mnie bylo tak samo...i jakos wszyscy zyja i ciesza sie z naszego szczescie :lol:
U nas dokladnie tak samo. Tylko powiadomilismy rodzicow.
Oświadczał mi się mój przyszły na osobności.
Zaręczyny były około 4 miesięcy później.
Zmówiny będą już na dniach mam nadzieję. :00:
my juz jestesmy po wszystkim...zmowiny to niezly stresik :mrgreen:
A u mnie zmówin pewnie nie będzie, bo rodziny przez te 6 lat zdążyły się już poznać :) A ponieważ w miare możliwości wesele organizujemy sami, to nie ma potrzeby, by rodzice ustalali szczegóły na takich zmówinach. Nawet źle bym się czuła, że ktoś za mnie decyduje, jak to ma wyglądać, wolę sama :06:
u nas nie decydowali, wszystko zostawili nam (prawie wszystko, bo oczywiscie chca wiedziec co i jak), ale musieli sie poznac...to bylo najgorsze :roll: znaczy sie najbardziej stresujace dla nas...
krolowafal
15-09-08, 11:47
My zreczylismy sie na basenie. Chyba jestesmy orginalni. Tego samego dnia moj M kupil kwiatki (w porozumieniu ze mna kupil ulubione mojej mamy) i alkohol i przyszedl moich rodzicow powiadomic. Pamietam ze tata sie smial a mama miala lzy w oczach. Swoja przemyslana przemowa podbil serca moich rodzicow.
u mnie jak moj N. poszedl do rodzicow (wczesniej zadzwonil do nich) a robili to w konspiracji przede mna zebym o niczym nie wiedziala, bo najpierw chcial spytac/poinformowac rodzicow a potem mi zrobic niespodzanke to mama w rozmowie z tata (pozniej mi powiedziala) spytala go czy nie wie czego on chce (i tak wiedzieli, ale chcieli zazartowac) to tato odpowiedzial ze pewnie mu cos zrobilam i chce sie poskarzyc na mnie ;)
ale zmowin boje sie strasznie i odkladamy ciagle to na pozniej, no ale w koncu trzeba sie bedzie zebrac...eh
Najpierw do rodziców?
A jak narzeczona by się nie zgodziła?
Presja obecności rodziców w takiej sytuacji chyba nie wpłynęła by pozytywnie na moje emocje. Ale co kto lubi...
widzisz kiedys rozmawialismy na ten temat i spytal jak sobie wyobrazam to wszystko i tak mu opowiedzialam, wiadomo ze nie znal mojej odpowiedzi wtedy, ale jesli jestes z druga osoba to chyba czujesz ze jestes w powaznym zwiazku, wiec dla mnie to wszystko bylo wymarzone tak jak sobie wyobrazalam i chcialam
U nas było tak , że najpierw narzeczony oświadczył mi się bez żadnych świadków. Kilka dni póżniej, jak byłam u niego w domu to jakos przypadkiem powiedział mamie, że będę jej synowa i tak się dowiedziała, chociaż tego tak nie planowalismy. Potem pojechalismy do mojego rodzinnego domu , kupilismy kwiatki dla mamy, pudełko ciastek dla taty ( nie mógł pic alkohou) i winko dla toastu, i nawet tak wyszło, że nie pytał sie o zgodę bo i tak już wiedzieli ( nie utrzymałabym takiej tajemnicy, bo nosiło mnie z radości i musiałam sie wygadać :) ) więc po prostu usiedlismy iu rozmawialismy na luzie . Jeszcze przed nami spotkanie moich rodziców z jego mamą, a tego się obawiam. Już parę razy miał do nas przyjechac ale zawsze cos jej wypadało, teraz w święta myślałam, że juz sie nasi rodzice poznają ale tez znalazła wymówkę że będzie spędzać święta u siostry. Jak się okazało siedziała sama w domu, bo narzeczony przyjechał do mnie.
Przez takie zachowanie to niestety moi rodzice nabrali do tej kobiety troche negatywnego nastawienia, a niestety wiem,że w niektórych kwestiach będzie im ciężko się dogadać więc chociaż bym chciała żeby to ich poznanie juz sie odbyło to się go jednoscześnie obawiam.
Dla mnie też ważna była oficjalna zgoda i prośba o rekę moich rodziców, tak na prawdę nie mogli sie nie zgodzic :???: , ale chciałam, zeby to przeżyli. Mimo tego, ze mam dwójkę starszego rodzeństwa żadne z nich nie brało slubu. U mnie było na luzie (tak jak lubię), ale piękna orchidea dla mamy była, obiad zrobiony przez nas, no i śmieszna mowa mojego narzeczonego, któremy jeszcze kawałek do doskonałego akcentu i panowania nad fleksyją.. Uczył się cały dzien tego przemówienia i w końcu powiedział: "chciał was prosić o rękę Kasi"... było wesoło, ale mama i tak się popłakała. Ale dla nas wszystkich było to ważne i podniosłe.
A nasi rodzice poznają się przed ślubem, po prostu nie mieli jeszcze okazji się poznać.
justynka1809
16-04-09, 08:25
My również zaręczyliśmy się wcześniej sami. Dokładnie w sylwestra 2007/2008. Ja o niczym nie wiedziałam. U mojego R. wiedziała tylko mama bo pokazał jej pierścionek zaręczynowy (bratu nie powiedział). Gdy wybiła godz. 24 wypowiedzial te magiczne słowa, a ja ze szczęścia chyba po jakis 5 min. zadzwoniłam do swoich rodziców. Mama na początku chyba była lekko w szoku mimo, iż wiedziała, że jesteśmy ze soba długo i na pewno planowaliśmy coś dalej. Jakieś dwa, trzy tygodnie później zorganizowaliśmy przyjęcie zaręczynowe dla moich i jego rodziców. Na szczęście odbyło się bez regułki choć mało brakowało :smile: . Moi rodzice i mama mojego R. już sie wcześniej poznali. Mama R. pilnowała u nas domu jak było wesele mojej siostry, wczesniej mieliśmy grilla zapoznawczego. To było jeszcze przed naszymi zaręczynami.
magdallena85
16-04-09, 19:44
A mnie w sumie az tak bardzo nie zalezy aby robic jeszcze bardziej oficjalne zareczyny, wszyscy o tym wiedza ze sie zareczylismy i jest dobrze, kochamy sie i chcemy byc razem, jego rodzice wiedza ze planujemy wesele i slub. chociaz coraz czesciej slysze ze w maju odbeda sie zareczyny.
Moja przyjaciolka zareczyla sie ze swoim lubym w bardzo dziwacznej sytuacji oczywiscie bez rodzicow. I stwierdzila ze u niej nigdy nie odbeda sie oficjalne gdyz jej matka tego nie chce i juz wiec planuja wesele nawet juz kilka rzeczy maja zalkatwione i podpisane i juz.
My tez nie będziemy mieli żadnych oficjalnych zaręczyn. To po prostu nie w naszym stylu i w ogóle jakieś to zbędne. Bo to mnie prosił o ręke, wiec moje zdani się liczy a nie mamy czy kogas tam jeszcze :P
lilijka tak, wiadomo czasy sie zmienily, ale zrobilam tak dlatego ze wiem co by odpowiedzieli rodzice, a po drugie wiem ze bylo im na pewno bardzo milo, w koncu jestem ich corka i nie chcialam ich informowac jak jakas kolezanke ze sie po prostu zareczylam
pierścionek dostałam w czerwcu, a oficjalne zaręczyny były w sierpniu (z rodzicami) :) :00:
U nas wyglądało to tak, że najpierw dostałam pierścionek, i nie była to niespodzianka, ponieważ wcześniej razem ten pierścionek wybieraliśmy - ale wszystko odbyło się w pięknym miejscu, romantycznie i w ogóle ;) Podobało mi się. Następnego dnia powiedzieliśmy o wszystkim rodzince mojego Przyszłego (osobiście, bo akurat ich odwiedziliśmy) oraz moim rodzicom telefonicznie.
Kilka dni później Przyszły wybrał się do mojej mamy z kwiatami, niby prosić o moją rękę, ale po fakcie, bo już się zgodziłam ;) Mama była zachwycona, więc polecam coś takiego. Później pochwaliła się sąsiadce - mamie mojej przyjaciółki, która też była już po zaręczynach - i afera, bo narzeczony mojej przyjaciółki niby taki super chłopak, podobał się rodzinie, a tu - z kwiatami do przyszłej teściowej nie przyszedł! Hehe :razz: I mama przyjaciółki nagle rozczarowana! Strasznie mi się to podobało, że mój facet lepiej umiał się odnaleźć ;)
malgorzatkar
17-04-09, 14:13
my wybraliśmy pierścionek razem, poszlismy na kolację, a później w domku mi się oświadczył przy świecach, romantyczna muzyka itp. jego mamie powiedzieliśmy następnego dnia, bo akurat byliśmy, a do moich mieliśmy jechać za dwa dni, więc trzymałam język za zębami (ciężko było). kupił kwiatki dla mojej mamy, wódeczkę dla taty, ale w sumie to tylko formalność była, bo ja już powiedziałam tak :D mama do tej pory się śmieje, ze właściwie to nikt jej nie prosił o rękę moją, ale i tak jest zadowolona
malgorzatkar, u mnie było podobnie. w sumie to nie było proszenie o rękę, a takie uroczyste oświadczenie tego co zamierzamy.
u mnie byly zareczyny osobno , a tylko na uroczystym obiedzie poinformowalismy rodzicow ze sie zareczylismy i za rok bedzie slub :grin:
a ja a u mnie Moje kochanie oświadczyło mi się w Inwałdzie w Parku Miniatur nie byliśmy sami bo gapiów było mnóstwo ale nikt bliski potem kupiliśmy bukiet i pana tadeusza do poczytania z tatą :wink: pojechaliśmy do domu i tradycyjnie zapytał moich rodziców o zgodę to było super choć tego od niego nie wymagałam to zrobił bardzo dobrze rodzice poczuli się tacy ważni zresztą ja też :oops:
w Inwałdzie .... :) to niedaleko mnie :) :)
my zareczyliśmy sie sami w domku a tearz w niedziele moj S przyjezdza do mnie z mama i beda oficjalne zareczyny przy rodzicach:)
Moje Kochanie oświadczyło mi się w kopalni soli w drugi dzień świat. Wszystko sobie ładnie przygotował i zaplanował. Nie dał nic po sobie poznać, ze coś zamierza. Spotkanie naszych rodziców było dopiero teraz miesiąc przed ślubem. To juz nie były oficjalne zaręcyny przed rodzicami. Tylko obgadanie wesela. Spotkanie było bardzo miłe dla obydwu stron.
magdallena85
05-06-09, 17:57
U mnie bylo podobnie zareczyny mielismy juz dawno, a teraz 30 maja nasi rodzice sie spotkali i bylo bardzo fajnie
u nas nie wiem czy bedzie fajnie z rodzicami, dlatego odwlekam ciagle to spotkanie, moj poszedl do rodzicow moich a potem mi sie oswiadczyl nad morzem :00:
magdallena85
05-06-09, 18:13
Chani, spokojnie ja tez sie bardzo denerwowalam bo nasi rodzice roznia sie od siebie ale bylo super.
a mój mi się oświadczył na balu, a następnego dnia powiedzieliśmy o tym moim rodzicom. tydzień później moi rodzice zrobili obiad, na którym spotkaliśmy się z przyszłymi teściami. bardzo się denerwowałam spotkaniem, ale na szczęście nasi rodzice się bardzo polubili :grin:
moje zaręczyny były poprzedzone nieoficjalnymi oświadczynami, więcej w wątku zaręczyny 2009. Oboje mamy konserwatywne rodziny, postanowiliśmy więc zorganizować bardzo oficjalne zaręczyny. Kolacja odbyła się w moim domu, Ł przyszedł ze swoimi rodzicami, kwiaty dla mnie, dla mamy, butelka dla taty i słodycze dla mojego syneczka. Pyszności na stole odświętne stroje, ja w sukience on w garniturze, biedny bardzo się denerwował, a potem przemowa skierowana do taty, wzruszająca i poważna o rodzinie i o tym, ze czas poważnie myśleć o życiu, tata odpowiedział tylko: "Nie ma sprzeciwu" mama odpaliła"A ja nie mam nic do powiedzenia?" wszyscy parsknęli śmiechem, potem najpiękniejsze słowa jakie Ł kiedykolwiek do mnie powiedział, ah pięknie było :lol: :00:
dziękuję bardzo kinga :grin:
magdallena85
15-06-09, 16:12
poziomka, ja rowniez gratuluje i witamy w gronie zareczonych
magdalenna 85 dziękuję, patrzę na mój pierścionek i mam wrażenie, ze był tam od zawsze :mrgreen:
Mój D.oświadczył mi się bez rodziców,tak zdecydowaliśmy oboje,że tak chcemy.
Rodzice się dowiedzieli o zaręczynach w tym samym dniu,i uszanowali naszą decyzję ;-)
A my mieliśmy takie zaręczyny nieoficjalne (dla mnie niespodzianka :)) bardzo romantycznie, tylko we dwoje :) a jakiś czas potem powtórka przy rodzicach :) Kiedyś było inaczej, dlatego bardzo się cieszyli, że uszanowaliśmy powiedzmy "starą tradycję". I tym sposobem i wilk syty i owca cała :D
Mój A. oświadczył mi się w Zakopanem, przy muzyce góralskich grajków :D Tydzień później zrobiliśmy imprezę dla rodziców, a dwa tygodnie później dla znajomych :) Czyli takie potrójne świętowanie :D
Karolcia, nasze zaręczyny też były niezwykle romantyczne, intymne, jedyne... Tylko we dwoje. Mogliśmy również zrobić je później z rodzicami [tylko moimi co prawda, bo tylko moi cieszą się z naszego ślubu...] ale wystarczyło im, że pokazałam pierścionek. Mama się popłakała :grin: Nie wiem jakie zaręczyny preferują forumowiczki, ale 'we dwoje' było mi najlepiej :)
Mój D.oświadczył mi się bez rodziców,tak zdecydowaliśmy oboje,że tak chcemy.
Rodzice się dowiedzieli o zaręczynach w tym samym dniu,i uszanowali naszą decyzję ;-)
My także bez rodziców, na plaży o zachodzie słońca :lol: a potem kolacja u rodziców M i pozniej u moich .
A mój K. oświadczył mi się w Krakowie. Po powrocie do domku oświadczył się "moim rodzicom". Wtedy schowałam pierścionek. Gdy rodzice rzucili się na szyję mojemu K. poleciałam po pierścionek i ... rozpłakałam się :) Bardzo było miło moim rodzicom, że mój K. przyszedł prosić ich o moją rękę. Zresztą nie ukrywam, że mnie też:D
to powinna być intymna chwila dwóch osób - jak najbardziej bez rodziców, to zresztą ich decyzja a nie rodziców. chlopak oswiadczył się siostrze całkiem niespodziewanie, na rodzinnym obiedzie. wyskoczył jak filip z konopii , nikt sie nie spodziewał. a moja siostra nie chciała! odmowila!! odmowila mu przy calej rodzinie, była szopka jak diabli. dlateo mysle ze najlepiej oswiadczac sie bez swiadków:)
o rany... nie przemyślał tego facet :mrgreen: dla niego lepiej faktycznie jakby sam na sam z dziewczyną był
mysiak, o mamo, ale kwas :shock: szkoda chłopaka, bo się wygłupił, ale siostrze to współczuję - pewnie ma dość oświadczyn na dłuuugi czas :???:
mysiak, :shock: o wow, niezazdroszcze chlopakowi. czemu siostra odmowila?
A my nasze zaręczyny zaplanowaliśmy razem w tajemnicy, nie była to nagła inicjatywa mojego P. Razem kupiliśmy pierścionek i postanowiliśmy, że zrobimy to podczas wigilii u moich rodziców po posiłku i rozpakowaniu prezentów powiedzieliśmy, że mamy jeszcze jeden prezent :wink: I wtedy mój P poprosił moich rodziców o moją rękę, a następnie uklęknął przede mną obok choinki i poprosił już mnie :smile: Chociaż nie było to dla mnie zaskoczeniem to i tak czułam się wspaniale, i mimo zaplanowania tych zaręczyn obydwoje się bardzo denerwowaliśmy od rana. Moja mama powiedziała "a bierz ją sobie" :razz: a tata miał łzy w oczach i ciężko wzdychał, bardzo się cieszę, że postanowiliśmy to zrobić przy rodzicach a nie sami ponieważ były to ostatnie święta mojego taty i pociesza mnie to, że mimo, że nie będzie go ze mną w tym dniu to był świadkiem naszych zaręczyn.
Yukita, Bardzo miłe i wzruszające zaręczyny. Rodzice mieli jeszcze lepsze święta dzięki wam. :wink:
Paulynka, nawet nie pomyśleliśmy wtedy, że to będzie miało aż takie znaczenie, a to były naprawdę wyjątkowe święta.
małeconieco
21-12-10, 14:18
Yukita, piękne zaręczyny wśród świątecznej, rodzinnej atmosfery... A Przyszły Mąż raczej nigdy nie zapomni o rocznicy zaręczyn:)
małeconieco o tym że jest rocznica zaręczyn to pamięta ale która to już nie wie :razz:
Yukita, cudnie musialo być :)
magdallena85
23-12-10, 10:51
Yukita, to musiało być nape\rawde wzruszająca chwila. Fajnie że twoj Tatuś mógl to zobaczyć.
magdallena85 ja też się ciesze, chociaż wiadomo bardzo mi przykro że go nie będzie w tym dniu, ale chociaż wiedział, że mój P to mój przyszły mąż a nie jakiś przypadkowy chłoptaś :smile:
O...Yukitku nie wiem jak to się stało ale dopiero tu dotarłam;-) hahahah
Ale miałas śliczne zaręczyny ;-))))
ojej rzeczywiście zapomniałam już o tym jak miło sobie przypomnieć te emocje...
a nasze nowe forumki co się nie chwalą jak to było z tymi zaręczynami co?
U nas było tak, że T. oświadczył mi się jak byliśmy we Francji. W ogóle się tego nie spodziewałam.. :) Ale fajnie było jak sobie przypomnę! :D Ale jak wróciliśmy do Polski to kupił kwiaty i oficjalnie poprosił rodziców o rękę! Pamiętam ,że najmłodsza siostra płakała choć na co dzień to taki charpagan i ciągle ja upominałam, żeby przestała bo tez się rozpłaczę! :P
a we Francji to jak poprosił o tę ręke ,co ;-) ???? Pięknie i romantycznie było ;-) ????
Mów bo ja jestem spragniona takich romatnycznych historii ;-)
Byliśmy w Orleansie, to takie miasto, nawet nie wiem do czego ja porównać.. Wikipedia mówi, że miasto partnerskie Krakowa :)
Ja się nie spodziewałam żadnych oświadczyn, bo chyba jeszcze tego samego dnia rano przeglądaliśmy katalog z biżuterią (chcieliśmy coś siostrze kupić i wzieliśmy ten katalog żeby na spokojnie wybrać..) i tam były albo pierścionki, albo obrączki, już nie pamiętam i T.powiedział mi, że jak będzie kupował pierścionek to wybierze skromny (wie, że nie lubię), ale najpiekniejszy.. Ale to taka zmyła była, bo wcale, że już pierścionek miał, o czym się przekonałam popołudniu i to tylko taki klimat miał być, że niby kiedyś niewiadomo kiedy! :P No i byliśmy w takim ukwieconym parku, siedzieliśmy na ławce, wygłupialiśmy się i on nagle z tego ni z owego klęka i wyciąga pudełeczko.. :P No tak to było! :D Pamietam, że myślałam, że go zabije, bo się wszyscy na nas patrzą, jakies tam samochody od strony ulicy trąbiły, no ale byłam najszczęśliwsza, więc wybaczyłam mu to! :D
Ale do Orleansu wrócę, bo jak tak czytam na wiki to wiele fajnych rzeczy przegapiliśmy.. np. dom Joanny d'Arc!
Ooo....faktycznie romantycznie! I jak na filmie ;-)
Kingas1988
19-10-11, 11:24
Rzeczywiście romantycznie... i w parku, we Francji mmm! :)
A widziałyście ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=4KeP6BDXqeg
Fajnie :) Ale nie dla mnie spaliłabym się za wstydu, że muszę uczestniczyć w takiej szopce! :P
Ale facet miał pomysł i nie zawahał się go użyć! :D
Kingas1988
19-10-11, 11:36
Jak dla mnie też za duża szopka... Ja wolę takie oświadczyny jak Ty miałaś Fiołku :)
Tylko ta Pani jakaś mało zdziwiona jest....gdybym siedziała z kolezanką i przyszedł by Krzysiu i strzelił palcami i wszyscy by zamarli to najpierw latałabym pomiędzy nimi a później ja wiem....biłabym mu szacun głową o podłogę i uwierzyłabym ,ze jest jakąś inkarnacją generała daimosa.... a nie- tak sobie siedzi i kreci głową....
Kingas1988
19-10-11, 12:24
Może coś wcześniej podejrzewała... rzeczywiście mało zdziwiona była...
Zawsze marzyłam o zaręczynach takich jak Fiołek... niestety nie doczekałam się takich - może dlatego, że nigdy nie powiedziałam Łukaszowi o jakich marze...
Dziewczyny poniosło nas! To temat "Z rodzicami czy bez".....chodźcie do odpowiedniego wątku, co-o;-) ?
Kingas1988
19-10-11, 12:34
Powracając do tematu - moje były z rodzicami...
---------- Wpis dodany o 12:34 ---------- Poprzedni wpis o 12:32 ----------
chodźcie do odpowiedniego wątku
Do którego, bo nie ma wątku "zareczyny 2011" albo coś koło tego...
do "tekst zaręczyn" Już Cie zaprosiłam... :D
aż mi się nie chce wierzyć! Czy warto dla pięknej, romantycznej chwili poświęcić zadowolenie z pierścionka? Oczywiście że tak. Pomijam już fakt że chyba narzeczony zna Cię na tyle że nie wybierze takiego którego nie chciałabyś nosić.
Konstancja
11-12-11, 11:13
Nie wiem o czym dyskutujecie, ale wracając do tematu u nas zaręczyny odbyły się bez rodziców i rodzice się nie obrazili :)
A później nie było tradycyjnego powtórzenia przy Rodzicach, z całą formułką , kwiatami itd. ;-) ?
u nas też było bez rodziców, przyjechałam do domu z akademika i pokazałam mamie pierścionek i powiedziałam, że mi się P. oświadczył i już :)
u nas też było bez rodziców u nas też:) a po powrocie z wakacji po prostu poinformowaliśmy jednych i drugich rodziców, że się zaręczyliśmy i tyle:)
U nas też było bez.. :) po powrocie pochwaliliśmy się zaręczynami rodzicom, a kilka dni później poszliśmy w szóstkę( z rodzicami) na kolację żeby to uczcić . Obyło się bez oficjalnej części zaręczyn, kwiatów itp :) Teściowie ponoć narzekali bo tradycja i jak to tak, ale dla nas to była zbędna "szopka" poprostu.
u nas też same oświadczyny były bez rodziców, ale moja mama poźniej kwiatki dostała a tata dobre winko:) a poźniej zrobiliśmy kolację dla rodziców
A my mieliśmy i bez i z rodzicami :)
A my mieliśmy i bez i z rodzicami
My tak samo :)
to wszystko chyba zależy od tego jakie ma się stosunki z rodzicami partnera czy zaręczyny są z czy bez nich.
karola1988
05-03-12, 10:58
to wszystko chyba zależy od tego jakie ma się stosunki z rodzicami partnera czy zaręczyny są z czy bez nich.
Ale dlaczego?
My mamy bardzo dobre stosunki z rodzicami, a zaręczyny były bez nich. Kilka dni później pojechaliśmy do rodziców, powiedzieliśmy co zaszło, wypiliśmy z każdymi szampana. Moja mama dostała jakieś kwiaty,a tata coś do picia, ale to tak po prostu. Ogólnie była wielka konspira, ale już dawno ich do takich akcji przyzwyczailiśmy.
To była nasza chwila, ja musiałam wyjść z szoku, słuch musiał powrócić i nie potrzebne mi były w tym momencie mamuśki obcałowujące mnie.
no ale jeżeli się nie ma dobrych stosónków to tym bardziej się nie decydujesz na zaręczyny przy asyście rodziców.
jeżeli się nie ma dobrych stosónków to tym bardziej się nie decydujesz na zaręczyny przy asyście rodziców.
znam pary które robiły wielkie zaręczyny z zapraszaniem babć włącznie "bo by się obrazili na nich wszyscy" mimo że jakichś super dobrych układów w rodzinie nie ma... Wydaje mi sie że to tylko i wyłącznie od pary zależy czy chcą mieć widownie i kto ma na niej zasiadać.
kasia kata
05-03-12, 11:55
u nas też bez rodziców. Opowiedzieliśmy o tym, jak to było rodzicom i już:) Mama dostała kwiaty, ojciec wódkę.
Opowiedzieliśmy o tym, jak to było rodzicom i już Mama dostała kwiaty, ojciec wódkę.
U Nas było tak samo :) I jest dobrze :)
Ostanio szliśmy całą rodziną na wesele. Staliśmy już ubrani , ostanie poprawki. Na dół zeszła młodsza siostra mojego męża z chłopakiem (a własciwie już narzeczonym) i powiedziała - muszę Wam coś powiedziec- zaręczyliśmy się ;-) Wesle udane było meeega! Radosć ze slubu przyjaciół i zaręczyn Ani. Oczywiście na weselu nie wspomnieli o tym ani słowem- to nie był ich dzień, tylko Pary Młodej- ale my mieliśmy podwójny powód do radości;-)Tak,że odbyło się bez Rodziców.
A teraz będą mieli oficjalne zaręczyno- zmówiny z Rodzicami. Jestem ciekawa jak wypadnie;-)
Sklep-Jubilerski
31-07-12, 22:17
Takie nowiny to ważne wydarzenie w życiu rodzuny, dlatego zaręczyny miło jest zrobić w gronie rodzinnym. Jednak mimo wszystko nie wolno kierować się jakimkolwiek przymusem. Para powinna zdecydować czy chce całej uroczystości, nie każdy jest na tyle związany z najbliższymi. Choć miło jest posłuchać pozytywnych opinii na widok pierścionka :)
waleria019
18-10-12, 14:24
Ja się zaręczyłam na Korfu :) Rodziców nie było, ale pierścionek był :) Później dostali kwiaty i wódkę :)
U mnie bardzo podobnie tylko, że ja byłam na Krecie:)
Mój pojechał pod moją nieobecność do moich rodziców, więc wiedział co on planuje a dla mnie były one totalnym zaskoczeniem na łodzi podczas rejsu do Wełtawie. I nie chciałabym zamienić tego na nic innego, ponieważ to była nasza chwila, taka bardzo osobista. a Gdy wróciliśmy zrobiliśmy oficjalną imprezę na której poinformowaliśmy o tym że zaręczyliśmy się.
Mój pojechał pod moją nieobecność do moich rodziców, więc wiedział co on planuje a dla mnie były one totalnym zaskoczeniem na łodzi podczas rejsu do Wełtawie. I nie chciałabym zamienić tego na nic innego, ponieważ to była nasza chwila, taka bardzo osobista. a Gdy wróciliśmy zrobiliśmy oficjalną imprezę na której poinformowaliśmy o tym że zaręczyliśmy się.
cudownie! :)
u nas było kameralnie, w domu... zupełnie bez przygotowania - spontanicznie nawet trochę - chyba nie mógł wytrzymać już dłużej i ot tak... stało się ;) rodziców przy tym nie było - zostali później tylko poinformowani :):):)
Rodziców poinformować kiedyś trzeba, bo przecież i tak się dowiedzą :D A myślę, że z szacunku do nich i miłości fajnie jest to zrobić tak, żeby i rodzicom było przyjemnie. Oczywiście można się zaręczać intymnie itd. ale potem warto zrobić tak, żeby i rodzina była zadowolona :) Że tak powiem wilk syty i owca cała. To pewnie wszystko zależy od konkretnej rodziny - u mnie nikt z rodziców nie chce nawet, żeby mój narzeczonych ich pytał oficjalnie o rękę córki. Ale pewnie dla niektórych jest to ważne i czemu nie sprawić przyjemności? Właściwie chyba nic za bardzo to nie kosztuje, a rodzicom zrobi się miło.
a no ja niedawno słyszałam jak to młodzi zareczyli się miedzy sobą a rodzice jak ich o tym poinformowali, zostali nie wzruszenie i ja odniosłam takie wrażenie, że to tak jakby w zamian że skoro młodzi ich pominęli w tych zareczynach to oni ich też teraz ominą milczeniem więc różnie to bywa.
joannadarc85
21-01-13, 15:33
moim zdaniem trochę dziwna reakcja rodziców - my też jak się zaręczyliśmy to nie było z nami rodziców i nikt nie miał do nas o to pretensji, po zaręczynach po prostu zadzwoniliśmy do jednych i drugich rodziców (z racji odległości ;) )
My się zaręczyliśmy bez rodziców, ponieważ wiedzieliśmy, że może wyniknąć z tego ważnego dla nas wydarzenia wielka awantura i każdy z rodziców chciałby powiedzieć swoje zdanie na ten temat. Chcieliśmy tego uniknąć i to nam się w 100 % udało :)
My się zaręczyliśmy bez rodziców, ponieważ wiedzieliśmy, że może wyniknąć z tego ważnego dla nas wydarzenia wielka awantura i każdy z rodziców chciałby powiedzieć swoje zdanie na ten temat. Chcieliśmy tego uniknąć i to nam się w 100 % udało :)
redect, a dlaczego awantura? rodzice nie byli przychylni Waszemu małżeństwu?
Tak czy siak, cieszę się, że udało Wam się osiągnąć to, co chcieliście :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.0 Copyright © 2013 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.