PDA

Zobacz pełną wersję : Rodzić po ludzku - prawda czy fikcja?;)



illit1
13-10-09, 08:56
Znalazłam ciekawy artykuł o zmianach mających poprawić jakość rodzenia i nie wiedziałam gdzie go dać, stąd ten wątek. A może przy okazji mamy się wypowiedzą jak to w ich przypadku było...

"Resort zdrowia opracował wreszcie swoje standardy opieki nad rodzącą. Czekają na podpis ministra - pisze "Metro".

Standardy przygotowywał zespół powołany jeszcze przez Zbigniewa Religę. Kilkunastoosobowa grupa lekarzy, położnych, urzędników resortu i NFZ oraz przedstawicielek fundacji "Rodzić po ludzku" pracowała nad rozporządzeniem zawierającym zasady postępowania z ciężarnymi i młodymi matkami w szpitalach.

Prace nad przepisami szły opornie. Resort zdrowia ignorował sygnały, że szpitale traktują rodzące przedmiotowo, nie chciał zgodzić się na powszechnie dostępne znieczulenie. O swoją rolę przy porodzie spierali się lekarze i położne. W końcu wiosną minister zdrowia Ewa Kopacz zagroziła, że jeżeli dokument szybko nie powstanie, resort przyjmie gotowe standardy opracowane za granicą.

Co znajdzie się w rozporządzeniu? Kobieta będzie mogła wybrać najwygodniejszą dla siebie pozycję przy porodzie. Lekarz będzie musiał konsultować z nią wszystkie decyzje. Bez jej zgody nie będzie mógł naciąć krocza i podać leków przyspieszających poród. Ciężarna również zdecyduje, kto ma prowadzić poród - lekarz czy położna. Ważną zmianą jest zapisanie prawa kobiety do wyboru miejsca, w którym chce rodzić.

Niestety, zespół nie umożliwił kobietom znieczulenia na życzenie, ani nie rozwiązał problemu wymuszanych przez szpitale dodatkowych opłat, np. za opiekę położnej, pokój o podwyższonym standardzie. Tym właśnie chce się zająć Krystyna Kozłowska, nowa rzecznik praw pacjenta - zapowiada "Metro".

jolinek
13-10-09, 09:19
Jak dla mnie owszem, możliwe do zrealizowania, ale za jakiś czas. Póki co na szybsze zmiany możemy chyba liczyć w dużych miastach, w placówkach które mają olbrzymie dofinansowania, np szpitale kliniczne z UE.

żeby zrealizować to co napisałaś wyżej czyli m.in. wybór pozycji do porodu, czy wyboru lekarz czy położna potrzebne są spore fundusze...

W wielu szpitalach, i tych mniejszych i tych największych jest po prostu za mało personelu w stosunku do ilości kobiet rodzących, stąd pewnie pochopne decyzje o podaniu oxytocyny, czy nacinaniu krocza, jakby nie było te procedury przyspieszają poród.

Wybór położna czy lekarz jest dla mnie conajmniej śmieszny, przecież w szpitalach np w takim Jarocinie gdzie ja leżałam jest 2 ginekologów na dyżurze, a rodzące nawet 3... W większych szpitalach dysproporcje są jeszcze większe, więc nie bardzo wiem jak chcą to zrealizować:|

Prawda jest taka, że jak w dzisiejszej Polsce chce się rodzić po ludzku trzeba mieć w najbliższej rodzinie ginekologa lub zapłacić sporą sumę za poród w prywatnej klinice. Z tego co słyszałam to ceny rzędu 6-8tyś zł, np w Damianie.

limonada
13-10-09, 10:24
O tak z tym nacinaniem krocza to byłby postęp. Moja znajoma, która pracuje na porodówce sama mówi, że czasami nie potrzeba ciąć, a lekarz i tak to robi, żeby szybciej poszło. Po co dodatkowy ból. Poza tym strasznie mnie boli fakt, że panie, które mają znajomych kogoś na położnictwie otoczone są specjalną troską. Moja znajoma sama mówi, że jak szepnie słówko któremuś z lekarzy (że to np kuzynka rodzi) to dopiero obchodzą się jak z człowiekiem.

Agnieszka82
13-10-09, 10:26
A ja bardzo dobrze wspominam poród- nie płaciłam za niego, rodziłam w normalnym szpitalu. Pierwszą fazę porodu prowadziła położna- lekarz zaglądał i oczywiście był w fazie drugiej i szył z godzinę potem :-) fakt nie miałam znieczulenia bo anestezjolog na dyżurze nie znieczulał na życzenie do porodu ale dostałam leki i nie żałuję braku znieczulenia choć bóle miałam krzyżowe. Położna bardzo sprawnie prowadziła poród, pozycja dowolna- całość 4h- chociaż nie wypychali małego ani nic takiego- druga faza 45 min ale nie cofał się więc nie przyspieszali- położna masowała krocze ale i tak trzeba było naciąć- po co to piszę wszystko- wg. mnie pierworódka może mieć wyobrażenie porodu i oczywiście trzeba dążyć żeby to oczekiwanie spełnić- np. brak nacięcia, poród sn- ale to personel i głównie lekarz (bo to na niego spada odpowiedzialność) powinien decydować co jest najlepsze w danej chwili dla pacjentki i dziecka- bo to on ma wiedzę i myśli trzeźwo a kobieta jest w bólach, na lekach i hormonach- ja np. w pewnym momencie jak położna powiedziała że widzi włoski zapytałam czy nie mogliby go wyciągnąć za te włoski ;-))

Lete
13-10-09, 14:34
ja np. w pewnym momencie jak położna powiedziała że widzi włoski zapytałam czy nie mogliby go wyciągnąć za te włoski ;-))
:44:

aga_mila
13-10-09, 20:44
żeby zrealizować to co napisałaś wyżej czyli m.in. wybór pozycji do porodu, czy wyboru lekarz czy położna potrzebne są spore fundusze...
potrzebna jest jeszcze zmiana mentalności szkolenia szkolenia szkolenia
w takim Ostrowie jest wanna do porodu, ale kluczowe pytanie czy jakaś pani w tej wannie urodziała odp nie bo położne nie są przeszkolone, jak się ktoś zapyta odp że w wannie to tylko pół godz można siedzieć dziwne ża na zachodzie tak rodzą
jest stołek do rodzenia ale tylko kilka położnych ma doświadczenie i preferuje taką pozycję
ja już zwróciłam uwagę że czasami dziewczyny opisują że były w pozycji na czworaka i nagle hasło "rodzimy proszę się położyć na plecach " ja tego nie rozumiem bo tyle się pisze i mówi w szkołach rodzenia że taka pozycja to rodzenie "pod górkę ale tu kłania się rutyna i wygoda położnej

co do nacięcia krocza nie miałam więc może nie powinnam się wypowiadać, ale jak byłam w ciąży to weszłam sobie na stronę fundacji przeczytałam obszerny artykuł o tym dlaczego nie powinno się wykonywać rutynowych nacięć krocza i się zarzekałam że ja nie będę takiego chciała, ale w praktyce nie ma się na to dużego wpływu, fakt kobieta może sobie zastrzec że absolutnie nie zgadza się na nacięcie ,ale położne będą namawiały żeby zgodę jednak podpisała bo lepiej naciąć niż pęknąć,
najlepiej jeśli trafi się na fajną położna , przeszkoloną w ochronie krocza i powie się jej że jeśli nie będzie trzeba żeby nie nacinała i ona zrobi wszystko żeby krocze ochronić, gorzej jak przyjdzie lekarz , nie będzie mu się chciało czekać i natnie, ale pewnie takie historie zdarzają się rzadko

pocieszające jest to że w coraz większej ilości szpitali nawet na "prowincji" można znaleśc fajną położna, ale niestety żeby była obecna w 100% podczas porodu trzeba się z nią umówić

a nieczulenia nie ma bo brakuje lekarzy , niestety i tu bedzie potrzeba dużo czasu zanim się to zmieni

ostatnio rozmawiałam z dziewczyną która urodziła jedno dziecko w Polsce a drugie w UK i powiedziała , że jeśli chodzi o sam poród to bardzo jej pomógł czysty tlen jaki jej podali czego nie robią w Polsce, była dotleniona i o wiele mniej ją bolało

Niczka
13-10-09, 20:59
bardzo jej pomógł czysty tlen jaki jej podali czego nie robią w Polsce, była dotleniona i o wiele mniej ją bolało
podają kiedy dziecko się dusi jak moje ale nie umieją bo podali maskę a tlen nie był do niej podłączony bo nie leciał z maski...

a krocze nacinała przynajmniej moje położna a nie lekarz.

aga_mila
13-10-09, 21:09
chyba poniosła mnie fantazja ;)

jolinek
13-10-09, 21:09
Mi też położna nacinała krocze... a zgoda? czy mnie ktoś pytał czy chcę..? A czy położna pytała czy chcę żeby przebiła mi pęcherz? Też nie...

W wielu szpitalach nawet z porodów rodzinnych nici, bo mają jedną salę tylko, więc jak?

U mnie nawet oxytocyna nie była potrzebna qrde, bo rozwarcie z 2cm na 7cm poszło w 10min, ale czemu sobie nie ułatwić? A przecież oxy potęguje bolesność skurczy:|
O praktykowaniu "wyciskania" dziecka przez nacisk nie wspomnę... to się nawet jakoś fachowo nazywa:>

Wszystkie porody wpisują jako naturalne, na pewno tak macie w książeczce maluchów, a przecież jak jest oxy albo nacinanie, albo duszą brzuch, to to już nie kwalifikuje się jako poród naturalny, bo nim nie jest!

Niestety, ale jesteśmy 100 lat za murzynami i z rodzeniem po ludzku polskie szpitale jeszcze długo nie będą miały wiele wspólnego. I szczerze Wam powiem, że z ulgą przyjęłam wiadomość od mojego lekarza prowadzącego (chirurga), że przy następnej ciąży dostanę skierowanie na cesarkę.

aga_mila
13-10-09, 21:14
Mi też położna nacinała krocze... a zgoda? czy mnie ktoś pytał czy chcę
ale zgodę wyrażasz podpisując te różne świstki w szpitalu

koleżance lekarz wycisnął łożysko bo mu się czekać nie chciało, masakra cała sala była we krwi , a jeszcze nam w szkole rodzenia mówiła położna spokojnie teraz się tego nie praktykuje :/

jolinek
13-10-09, 21:16
aga_mila i jest wyszczególnione, że zgadzam się na nacinanie krocza?

zawsze czytam co podpisuję i na pewno bym tego nie podpisała...;/

Agnieszka82
13-10-09, 21:36
Jak to czytam to albo ja miałam szczęście albo mało wymagająca jestem :???: w każdym razie próbowała nie nacinać- niestety nie udało się i ja to rozumiem, personel szanował moje decyzje i poród miło wspominam

aga_mila
13-10-09, 21:40
personel szanował moje decyzje i poród miło wspominam
właśnie o to chodzi, o ludzi, wiadomo że same nie urodzimy ( choć są takie co tak robią ale nie o tym tu) i dużo zależy od personelu, ich nastawiania i doświadczenia

Jola mam znajomą położną to się dokładnie dopytam, też chciałbym to uściślić

amber
13-10-09, 22:33
O rany, dziewczyny czytam, co piszecie i dreszcze po mnie przebiegaja....
Od mojego porodu minelo dzis dokladnie 8 mies. i wspominam go dobrze. Rodzilam w wodzie i kazdej kobiecie to polecam, nie mialam znieczulenia, jedynie gas, od ktorego tylko krecilo sie w glowie, ale kiedy przychodzi skurcz, to kobieta lapie sie czegokolwiek. Mialam ze soba bardzo mila polozna, ktora troskliwie sie mna zajmowala, polewala mi brzuch, podawala chlodna wode do picia, pilnowala temp. w wannie. Mialam przygotowany plan porodu, w ktorym zaznaczylam, ze chce byc nacinana, bo uznalam, ze skoro jest to tak powszechnie praktykowane, to z pewnoscia skroci porod. POLOZNA mi to odradzila i w rezultacie urodzilam sama, bez nacinania, bez pekniecia, a wiec obeszlo sie i bez szwow!!! Po porodzie od razu chodzilam i zajmowalam sie malenstwem, narzeczony byl ze mna prawie przez caly czas, tzn. wyslalam go do domu, bo inna polozna powiedziala mi, ze jestem pierworodka i ze pewnie sporo czasu uplynie zanim osiagne pelne rozwarcie, a to byl pozny wieczor. Po pol godz. bylam juz w wannie z bardzo szybko postepujacym rozwarciem i co? Zadzwonily po niego, zeby mogl byc przy mnie!!!! Lezalam w pojedynczej sali z lazienka i aneksem dla gosci. A teraz napisze, ze rodzilam w Wielkiej Brytanii. Tu naprawde rodzi sie po ludzku i nie placi za dobra opieke, osobna sale, porod rodzinny, czy nawet znieczulenie.
Wspolczuje ciezkich przezyc i mam nadzieje, ze niedlugo polskie porody beda przypominaly te zachodnie, ludzkie...

limonada
14-10-09, 08:31
amber, od razu jak zaczęłam czytam co napisałaś to wiedziałam, że to nie może być Polska.

aga_mila
14-10-09, 12:25
Mój mail do położnej

Cześć
W gronie moich znajomych mam, rozmawiamy o porodach szpitalach i ogólnie czy w Polsce można "Rodzić po ludzku"
i tu pytanie czy podpisując papiery przy przyjęciu do szpitala, podpisujemy od razu zgodę na nacięcie krocza? Czy jest to gdzieś dokładnie napisane "Zgadzam się na nacięcie krocza podczas porodu jeśli tego wymagać będzie sytuacja?" CZy jakoś inaczej jest to sformułowane, pod czym również kryje się nacięcie krocza?
Pozdrawiam Aga


Cześć!Dobre pytanie.Podpisywana jest zgoda na leczenie i można rozumieć,że na naciecie krocza.Dodatkowo podpisywana jest zgoda na cięcie cesarskie i toczenie krwi-bo na to nie musisz się zgodzić!Ale.... w normalnym świecie powinno się kobietę o to pytać.Tak jest np.w Anglii.Inna sprawa,że nie obowiązuje juz zasada: I poród i obowiazkowe nacięcie krocza.Czytałam,że szykują sie wielkie zmiany dotyczace kobiet w ciąży i rodzących,w tym także naciećia krocza.Na pewno wiele z tego przyjmą położen o rodzące,gorzej pewnie będzie z "resztą".U nas w kraju tak wszystko funkcjonuje.Od siebie dodam,że jeżeli sa warunki i rodząca,która rozumie i wie na "czym polega polega poród,i ze mną współpracuje-krocza nie nacinam.Miałam teraz kilka porodów,także z naszej Szkoły które rodziły dzieci onad 4kg i bez nacięcia i peknięcia.Niekiedy zdrarza sie pękniecie krocza i sa IV stopnie pęknięć,z których III i IV może kobietę okaleczyć.Nie wynika to z braku umiejętności położnej,czesto powodem jest brak współpracy!Natomiast czasem są takie warunki,że sie nacina aż miło,np.stan zapalny pochwy i krocza/nie leczone upławy/.Poza tym konieczność nacinania krocza często wynika z tego,że kobiety rodzą w pozycji leżącej a najlepsza byłaby np.siedząca na taborecie.Ale wielu lekarzy też tej pozycji tez nie akceptuje.Jak każde środowisko i u nas sa pewne nawyki i choc u nas w Ostrowie i tak bardzo wiele się zmieniło co nie znaczy,ze wszystkim trzeba sie zachwycać.Nieskromnie przyznam,ze to głównie moja zasługa i moje szczęście,że miałam szefów,które te zmian akceptowali.Ja wiem,że na pewno trzeba jeszcze sporo czasu aby sie to wszystko zmieniło ale mam nadzieję,że do tego dojdzie.Moim zdaniem najlepiej,żebo porody fizjologiczne pozostawic połoznym.Im mniej sie ludzie wtrącają tym lepiej!Samo zycie.Mam nadzieje,że udało mi się wyjaśnie watpliwości.Gdybyscie miały jeszcze jakies pytania jestem do dyspozycji.Pozdrawiam-Dana

jolinek
14-10-09, 12:30
Założenia, założeniami, a jak w Polsce jest każdy wie.... I posty w tym temacie to potwierdzają, niestety:(

Mnie nikt nawet nie informował, że zamierza naciąć krocze.

Jako ciekawostkę napiszę, że w szpitalu, leżała ze mną dziewczyna, która miała wyłonioną stomię, bo w czasie porodu (zmusili ją do SN) mimo bardzo dużego dziecka doszło do pęknięcia odbytu, zwieraczy i coś tam jeszcze:>

eloe25
14-10-09, 12:42
Ja rodziłam w Polsce, w szpitalu sprywatyzowanym (od razu zastrzegam, że za nic nie płaciłam!!!), było 6 sal porodowych, na każdej sali kobieta leży sama/z mężem/rodziną - może być 1 osoba, mogą się zmieniać mąż z mamą itp. Ale położną miałam do d.... - nie powiedziała mi, że oczu zaciskać przy parciu nie wolno, więc białka przez 2 miesiące miałam czerwone. Nacięła mi krocze zbyt późno (papier podpisałam wcześniej i tak - było w nim wyszczególnione nacięcie krocza w sytuacji zagrażającej życiu dziecka lub uszkodzeniu ciała rodzącej), więc popękałam na zewnątrz i wewnątrz, szwów mnóstwo, nie mogłam się przez 2 dni obrucić na drugi bok, zakaz chodzenia przez jeden dzień, a przez 2 miesiące siedziałam na fasolce. Nie mówiąc o tym, że lekarz mi właśnie "pomagał" małego urodzić poprzez wypychanie go, czyli naciskanie mi na brzuch. Pewnie dlatego popękałam, bo w końcu poród powinien się toczyć swoim rytmem :???: ALE ze szpitala jestem zadowolona - czyściutko, opieka ok, mogłam mieć znieczulenie, gdybym chciała - i nie płaciłabym za to. W każdym bądź razie poród wspominam dobrze i źle tajk pół na pół - źle ze względu na położną i lekarza (od którego de facto usłyszałam "taka duża kobieta a dziecka urodzić nie potrafi") a dobrze ze względu na możliwości (1 sala dla 1 rodzącej, znieczulenie na żądanie), opiekę po porodzie i obecność Darka podczas porodu. No i najważniejsze - Krzyś miał 10 w skali apgar, zdrowiuśki i rozwrzeszczany.
Ale się napisałam...
Następnym razem rodzę w tym samym szpitalu, w wodzie :D

Lete
14-10-09, 13:05
O rany, dziewczyny czytam, co piszecie i dreszcze po mnie przebiegaja....
Od mojego porodu minelo dzis dokladnie 8 mies. i wspominam go dobrze. Rodzilam w wodzie i kazdej kobiecie to polecam, nie mialam znieczulenia, jedynie gas, od ktorego tylko krecilo sie w glowie, ale kiedy przychodzi skurcz, to kobieta lapie sie czegokolwiek. Mialam ze soba bardzo mila polozna, ktora troskliwie sie mna zajmowala, polewala mi brzuch, podawala chlodna wode do picia, pilnowala temp. w wannie. Mialam przygotowany plan porodu, w ktorym zaznaczylam, ze chce byc nacinana, bo uznalam, ze skoro jest to tak powszechnie praktykowane, to z pewnoscia skroci porod. POLOZNA mi to odradzila i w rezultacie urodzilam sama, bez nacinania, bez pekniecia, a wiec obeszlo sie i bez szwow!!! Po porodzie od razu chodzilam i zajmowalam sie malenstwem, narzeczony byl ze mna prawie przez caly czas, tzn. wyslalam go do domu, bo inna polozna powiedziala mi, ze jestem pierworodka i ze pewnie sporo czasu uplynie zanim osiagne pelne rozwarcie, a to byl pozny wieczor. Po pol godz. bylam juz w wannie z bardzo szybko postepujacym rozwarciem i co? Zadzwonily po niego, zeby mogl byc przy mnie!!!! Lezalam w pojedynczej sali z lazienka i aneksem dla gosci. A teraz napisze, ze rodzilam w Wielkiej Brytanii. Tu naprawde rodzi sie po ludzku i nie placi za dobra opieke, osobna sale, porod rodzinny, czy nawet znieczulenie.
Wspolczuje ciezkich przezyc i mam nadzieje, ze niedlugo polskie porody beda przypominaly te zachodnie, ludzkie...

Cos za coś.
U nas za to ratuje się wczesne ciąże.

jolinek
14-10-09, 13:23
U nas za to ratuje się wczesne ciąże.

Lete możesz rozwinąć? Bo nie do końca jestem pewna czy chodzi Ci o rzeczywiste ratowanie, podtrzymywanie ciąży czy politykę antyaborcyjną...

Lete
14-10-09, 13:28
U nas za to ratuje się wczesne ciąże.

Lete możesz rozwinąć? Bo nie do końca jestem pewna czy chodzi Ci o rzeczywiste ratowanie, podtrzymywanie ciąży czy politykę antyaborcyjną...

O rzeczywiste ratowanie i podtrzymywanie ciąży.
Np. u mnie taki progesteron sobie malał i od samego początku moja ciąża jest podtrzymywana luteiną. O ile mi wiadomo, takie cudo w UK się nie dzieje.

Po za tym UK dla mnie nie jest żadnym wyznacznikiem rodzenia po ludzku, kiedy przeprowadza się tam ogromne ilości właśnie aborcji. (żeby nie było, nie jestem przeciwniczka aborcji, ale czuję niesmak gdy słucham o angielskich nastolatkach skrobiących się na potęgę)

jolinek
14-10-09, 13:30
Lete Ufff... bo na ten drugi temat też wolałabym się nie wypowiadać:)

W UK ciąża zostawiona jest w zasadzie swojemu biegowi...
W wielu krajach ciążę "uznają" dopiero od któregoś tam tygodnia.

Cieszę się, że w Polsce jest tak:) Chociaż coś możemy zapisać in plus!

Lete
14-10-09, 13:36
Lete Ufff... bo na ten drugi temat też wolałabym się nie wypowiadać:)

W UK ciąża zostawiona jest w zasadzie swojemu biegowi...
W wielu krajach ciążę "uznają" dopiero od któregoś tam tygodnia.

Cieszę się, że w Polsce jest tak:) Chociaż coś możemy zapisać in plus!

Zrobię OT.
Bynajmniej, nie jestem absolutnie żadna fanatyczką. Czasami do kościoła chodzę, miałam ślub kościelny, ale kler mnie mierzi.
Poza tym mimo wszystko mam bardzo odmienne zdanie niż KK na temat wolności ludzkiej, in vitro, aborcji itp.
Jedyna rzecz, której właściwie nie akceptuję to ukryty homoseksualizm i nie ze względu na odmienność, ale na krzywdzenie kobiety i rodziny, która z taka osobą mieszka. I nie jestem za adopcjami przez homoseksualistów.

Neko
14-10-09, 13:38
czuję niesmak gdy słucham o angielskich nastolatkach skrobiących się na potęgę

Ja na temat aborcji mam poglady niepopularne, aczkolwiek zgodze sie, ze tutejsza gownazeria ma bardzo latwy dostep do zabiegow i srodkow farmakologicznych. Nie zmienia to niestety faktu, ze roznie ogromna liczba nastolatek lata z wozkiem, czesto w wieku 17 lat maja juz dwojke dzieci. U nas to patologia totalna, tutaj norma. Nie wiem, co gorsze...

jolinek
14-10-09, 13:39
Lete podajmy sobie dłonie:) Lepiej tego nie mogłaś ująć...

eloe25
14-10-09, 13:45
Lete, mamy bardzo podobne poglądy.

To chyba BiK mówiła, że w Szkocji nie ratuje się ciąży, aż płód nie będzie miał 20 tygodni... Paranoja.

amber
14-10-09, 17:15
lete ja pisalam, ze jestem zadowolona z porodu. Dla mnie odbyl sie bez zarzutu. Co do opieki w czasie ciazy, wole sie nie wypowiadac i nie wspominac, bo to koszmar.

A co do aborcji w UK to napisze tylko, ze to wynik glupoty i lenistwa, bo skrodki antykoncepcyjne sa tu za darmo, wiec wystarczy tylko ruszyc swoje szanowne cztery litery i wybrac sie do lekarza po recepte... Mozna uniknac niechcianej ciazy i dramatu zwiazanego z ewentualna aborcja...

m@
14-10-09, 17:27
ja mam nadzieję że będę mieć cesarkę

dorcia4
14-10-09, 19:31
Ja na temat porodu nie wiem nic bo miałam cesarkę i drugą ciążę niestety też będę musiała tak mieć rozwiązaną. Słyszałam dużo od znajomych i opinie są podzielona na temat porodów, jedne zadowolone bo dostały znieczulenie i nie popękały, drugie zawiedzione bo nacięte, dziecko wypychane. Moim zdaniem bardzooo długa droga do ludzkiego porodu w Polsce ale być może kiedyś nastąpią zmiany, oby...
Jeśli chodzi o porody za granicą to owszem są super, nie nacinają krocza, dają znieczulenie bez niczego, stosują gaz rozweselający (piszę o Islandii) ale opiekę nad kobietą w ciąży mają fatalną. Ogólnie opiekę lekarską mają do d..... Ciążę uznają dopiero od 12 tygodnia a do tego czasu niech się dzieje co chce bo dla nich to nie dziecko :evil: Sama tego doświadczyłam...

Lete
14-10-09, 21:15
ja mam nadzieję że będę mieć cesarkę

Ja nadal nie potrafię się zdecydować.
Boje się tej rany po cc, a z drugiej strony wizja ciętego krocza tez mnie przeraża. Ja bym chyba chciała tylko, żeby nie przedłużał się w nieskończoność i żeby było z synkiem wszystko ok.

Agnieszka82
14-10-09, 23:10
Ja przepraszam bardzo jeśli kogoś urażę ale wg. mnie cesarka na życzenie to głupota i zbędne narażanie dziecka. To jest normalna operacja na otwartym brzuchu i nie powinna być przeprowadzana na życzenie matki tylko z wyraźnych wskazań lekarskich. Ponadto wytaczanie główki wcale nie jest dla dziecka miłe ani bezpieczniejsze niż poród sn a wręcz na odwrót. Z jakichś powodów nie rodzimy się z zamkiem na brzuchu- rana po cc nie goi się łatwo, często kobieta cierpi dużo bardziej niż po nacięciu a wiem co mówię bo mniałam duużżże szycie a i tak nie zamieniłabym tego na cc na życzenie. Proponuję poczytać o cc zanim zacznie się go rozważać jako super wyjście bez wskazań medycznych- poród sn jest do przejścia naprawdę- nie przesadzajmy znowu z tym cc jako zbawieniem porodowym

kejt
15-10-09, 10:14
a z drugiej strony wizja ciętego krocza tez mnie przeraża.

Właśnie wczoraj zrobiłam wywiad wśród moich koleżanek, pytając czy podpisywały zgode na nacięcie krocza - obie rodziły w Warszawie, nie podpisywały, jedna podpisała coś, ale nie czytała. I najlepsza była opowieść jednej z nich:
"No i już mam Marysie na piersi i mówię do położnej 'nie było tak źle, Boże, ciesze się, ze nie było tego nacięcia krocza..." I się w ten sposób dowiedziala od położnej, ze była nacinana..... Mówi, że najgorsze było zszywanie..... Druga tak samo, powiedziała, że nacięcie to jeden z elemntów bolesnych etapów porodu.

jolinek
15-10-09, 10:34
A ja tam CC będę traktować jak zbawienie. Wiem na temat operacji na otwartym brzuchu sporo, sporo przeszłam. I mam swoje zdanie. Uważam, że kobieta powinna mieć wybór, oczywiście po zapoznaniu się z wszelakimi możliwościami komplikacji i powikłań. Powtarzam swoje zdanie n-ty raz... Ale wkurzają mnie próby tłumaczenia "na siłę" jaka to cesarka jest zła. Każdy ma swój rozum, i dla mnie ma prawo decydować, a że w Polsce nie mamy takowego prawa to rośnie podziemie;] I tak było, jest i będzie.. a jak ktoś cesarki chce, to i tak załatwi.

A tak w ogóle, jak słyszę to przereklamowane hasło o zamku w brzuchu to mnie naprawdę trzęsie. Nie wiem kto mądry to zaczął, ale co dyskusja o cesarce to wszyscy o tym zamku.

..ale to tylko moje zdanie:)

aga_mila
15-10-09, 10:35
zasadniczo nacinania nie powinnaś czuć bo powinno być robione w skurczu, ale w praktyce często położne nie trafiają
ja też nie jestem za cc na życzenie

aga_mila
15-10-09, 10:44
dla dziecka może tak ale dla matki jest o wiele wieksze ryzyko

Agnieszka82
15-10-09, 10:44
Jolinku wiem, że dużo przeszłaś i operacja to dla Ciecie temat oswojony ale przy cc mamy też do czyniena z dzieckiem a możliwe komplikacje są poważne- moim zdaniem za poważne aby podejmować to ryzyko na życzenie- m.in. mózgowe porażenie dziecięce po wytaczaniu główki...ale każdy robi i myśli co chce- ja tam nie słyszałam żeby lekarze robili cc swoim żoną bo to wcale nie jest bezpieczniejsze

Neko
15-10-09, 10:45
Rana goi się długo, ale podczas cesarki jest bardziej bezpieczniej niż podczas naturalnego porodu.

Tez tak slyszalam, na dodatek niejednokrotnie. Ponoc stres dla dziecka tez mniejszy.

Agnieszka82
15-10-09, 10:47
no tak wytarganie dziecka jest na pewno mniej stresujące niż naturalny, wolny proces.....co za głupoty!!!

Neko
15-10-09, 10:49
wytarganie dziecka jest na pewno mniej stresujące niż naturalny, wolny proces.....co za głupoty!!!

Gdzie Ty masz wytarganie dziecka przy CC???? Poza tym, nie wiem, czy wypychanie dziecka na swiat jest takie lajtowe i super-relaksujace. A porod kleszczowy to tez zapewne ubaw po pachy.

aga_mila
15-10-09, 10:59
może dzieci po cc są ładniejsze , dla niektórych będzie to mniej stresujące ale czy na pewno, jeśli zaczynają się skurcze to dziecko czuje że coś się dzieje, na pewno zaczyna się denerwować ale przejście przez kanał rodny przygotowuje je do przyjścia na świat właśnie psychicznie, jest zmiana
a tak umówiona cesarka dziecko spokojnie sobie siedzi w brzuszku nagle trach jakieś ręce i juz jest na wierzchu, przez co później niektóre dzieci nie chcą jeść bo " nie zauwazyły" ze się urodziły albo cały czas przy cycku wiszą
nie ma tego czasu na przygotowanie co dziecko urodzone drogą naturalną
nie wiem czy to głupio nie brzmi, ale ja tak to widze

a dziecko w pewnym sensie jest wytargiwane, lekarz najpierw musi znaleźć główkę, wyciągnąć ją łapie dziecko po brodę i wyciąga dziecko ale nie takim "lekkim ślizgiem" w końcu sama czułam jak mną szarpali

Oczywiście jak trzeba to się robi CC bez dwóch zdań

Neko
15-10-09, 11:02
może dzieci po cc są ładniejsze , dla niektórych będzie to mniej stresujące

Boze, dziewczyny, skad wy bierzecie takie teksty? Dlaczego nie mozna dyskutowac z sensem, faktami, tylko walic takie farmazony...? Ze niby matka sie stresuje tym, ze dziecko nie jest jak na filmach???? Zreszta, nie moja bajka, wiec nie bede sie wiecej udzielac w watku mamusiowym.

aga_mila
15-10-09, 11:14
Neko_82 nie chodzi mi o to że matka się martwi że dziecko nie jest jak na filmach , każda z nas to wie , chodzi mi o to że dzieci po cc nie są takie obrzęknięte, nie mają sińców, główka nie jest zniekształcona przez kanał rodny, oczywiście nie zawsze dzieci po porodach naturalnych są posiniaczone i mają zniekształconą główkę, ale czasami tak jest
i chodziło mi o to że daniem niektórych cc bedzie dla dziecka mniej stresująca a dla innych lepszy będzie poród naturalny , źle się wyraziłam

toffi
15-10-09, 11:18
Ja tam nie pamiętam, żebym się stresowała jak się rodziłam sn ;-)
Ale od strony mam to porody i tak mnie przerażają. Sąsiadka w pt rodziła 14h a dziecko było podduszone i owinięte pępowiną... jej mąż na drugi dzień wyglądał potwornie, więc nie chcę wiedzieć co ona przeszła... wiem tylko, że u nas w szpitalu to nie po ludzku... a przynajmniej nie spotkałam się z tym.

dorcia4
15-10-09, 11:27
Ja mimo, że miałam cesarkę to zgadzam się z Agą. Dziecko jest wyrwane z matki, nie jest przygotowane do przyjścia na świat a podczas porodu naturalnego co innego.

jolinek
15-10-09, 11:40
CC jest bezpieczniejsze dla dziecka pod tym względem, że szybko pojawia się na świecie i nie utkwi np w kanale rodnym, nie będzie niedotlenione, nie dozna urazu przy przejściu przez kanał...

Natomiast z tego co słyszałam dzieci po cesarce moga mieć niespokojny sen i w ogóle być troszkę płaczliwsze, bo taki szybki poród jest szokiem.

CC dla matki niesie za soba ryzyko wielu powikłań, ale SN też nie jest wolne od ryzyka.

Fakt, fizjologia kobiety jest przygotowana do porodu naturalnego, ale jesli medycyna idzie do przodu to czemu nie? Decyzja powinna należeć do kazdej z nas:)

Agnieszka82
15-10-09, 11:42
Gdzie Ty masz wytarganie dziecka przy CC???? Poza tym, nie wiem, czy wypychanie dziecka na swiat jest takie lajtowe i super-relaksujace. A porod kleszczowy to tez zapewne ubaw po pachy.

Hmmm, ja w przeciwieństwie do Ciebie już rodziłam i wiem jak to wygląda w praktyce- jakaś forma stresu to jest ale stresu fizjologicznego powodującego wyrzut adrenaliny a nie stresu typu "oj jak bardzo mnie to stesuje". Dla dziecka skurcze też są taką formą stresu fizjologicznego- zaczynającego poród. Poród kleszczowy to nie jest poród sn i nie o tym tu mówimy- vacum i kleszcze też są pewnego rodzaju ostatecznością jak i cc. W czasie porodu sn dziecko ma czas na przystsowanie się do zmian stopniowo , z jakiegoś powodu tak to natura urządziła...Byłam parę razy przy cc i nie jest to znowu takie lajtowe dla dziecka i dla kobiety...i zdanie nie zmienię- ja bym nie chciała cc na życzenie bo niegdy bym sobie nie wybaczyła jakby dziecku się coś stało...aaaa i jakoś nie mówisz Neko że kobieta powinna mieć prawo do wyboru porodu kleszczowego....

Cieszę się że nie tylko ja tak to widzę, zaznaczam, że cały czas piszę o cc na życzenie a nie gdy są do tego wyraźne wskazania bo oczywiscie po to medycyna poszła do przodu żeby w takich wypadkach wybrać cc

aga_mila
15-10-09, 11:54
tyle ile nas tu jest tyle jest różnych wspomnień z porodu, na stronie fundacji też są opowieści porodowe , można sobie poczytać i nie wszystkie są przyjemne , tragiczne też są

Agnieszka82
15-10-09, 12:00
niestety i tak bywa :cry: ale nie chodzi mi o to żeby straszyć przyszłe mamusie że w razie cc mogą być powikłania tylko żeby każda się zastanowiła dobrze i poczytała, porozmawiała z położną, ginekologiem zanim zdecyduje się na cc na życzenie...żeby decyzja była przemyślana dobrze a nie na zasadzie "bo ja słyszałam, że tak jest bezpieczniej" bo nie jest- jest bezpieczniej dla koniet które mają wskazania do cc, a i tak nikt nie przewidzi jak się skończy poród czy to sn czy cc

Lete
15-10-09, 12:06
Nadal są praktykowane porody z vacuumen i kleszczami?

Agnieszka82
15-10-09, 12:09
z tego co wiem to vacum tak- nawet chyba nasza BiK miała taki i to w osławionym UK

aga_mila
15-10-09, 12:21
tak, póki co nic lepszego nie wymyślili

Lete
15-10-09, 12:21
No właśnie, a jak w Polsce to wygląda? dziewczyny słyszałyście?

Muszka
15-10-09, 12:31
Agnes81, ja jestem narzeczoną lekarza i wierz mi że jak usłyszał o cesarce to mnie wysmiał :grin: cały czas mi powtarza że poród da sie przeżyc, że będzie przy mnie i że damy radę(jak juz będę kiedyś w ciąży oczywiście :grin: )
i nie ma mowy o cesarce!! więc masz rację- to są plotki wyssane z palca!!!!

jolinek
15-10-09, 12:58
Muszka ja znam inne przykłady... Ale jak ktoś się uprze to szkoda dyskusji, każdy ma swoje zdanie:>

...za to facet, dyskutujący o bólu przy porodzie? A co ON kutwa wie? rodził czy jak?

Wkurza mnie to! Facet ledwo się skaleczy, albo ma grypę i umiera... a kto nie rodził nie wie jaki to ból.

Muszka
15-10-09, 13:33
Dziewczyny spokojnie, ja tylko odpisałam na posta Agnes81, która pisała że słyszała jak to lekarze polecaja swoim partnerkom cesarkę- ja mam lekarza i on mi cesarki zdecydowanie NIE poleca :grin:
wiadomo może inny lekarz swojej kobiecie mówi co innego, może byc i tak.
jolinek, proszę Cie nie oburzaj się tak że mój facet opowiada mi o bólu przy porodzie :grin: wiem przecież że on tego nigdy nie przeżył i nie przeżyje. ale jako lekarz widział juz niejeden poród więc naturalne jest że chce dla mnie jak najlepiej i dlatego tłumaczy mi różne rzeczy- te o przebiegu i komplikacjach porodu również. i jako lekarz doradza co będzie najlepsze dla mnie i dla naszego dziecka :grin: ja mu ufam więc nie będę się decydowac na cesarkę skoro lekarz mi mówi że to bez sensu

jolinek
15-10-09, 14:07
Muszka jeśli chodzi o mężczyzn dyskutujących o bólu to oburzać się będę zawsze, bo faceci mają bardzo niski próg bólu i moim zdaniem ŻADEN facet porodu by nie wytrzymał...

Moje zdanie i już:)

Muszka
15-10-09, 14:38
to zależy jaki facet :mrgreen:
mój jest PRAWDZIWYM mężczyzną więc by tego oczywiście nie wytrzymał :mrgreen:

ale tu nie chodzi przecież o to czy nasi chłopcy wiedzą lepiej od nas ile bólu zniesiemy a ile nie! chodzi o to że ci którzy się na tym znają mogą nam doradzic co będzie lepsze dla naszego i dziecka ZDROWIA. bo o zdrowie przecież chodzi a nie o to żeby wybierac cesarkę bo nam wygodniej

dorcia4
15-10-09, 14:54
No no ból i facet :?: To dwie różne sprawy, ogólnie wiadomo, że mężczyzna jest dużo mniej wytrzymalszy na ból niż kobieta i nie ma co polemizować. Facet nie powinien mieć nic do powiedzenia na temat porodu bo nie wie co to znaczy i nie będzie wiedział.
Cesarka na życzenie? Czemu nie jeśli kobieta jest świadoma co czeka ją i dziecko to niech wybiera. Muszka oczywiście ból podczas sn na pewno jest do wytrzymania i będzie z Tobą mąż ale cesarka to nie koniec świata bo i sn kończą się tragicznie.

kejt
15-10-09, 15:11
KOBIETY SĄ LEPSZE!

Muszka
15-10-09, 15:16
dorcia4, oczywiście że nie koniec świata. ale jeśli są do niej wyraźne wskazania! zagrożenie zdrowia i życia kobiety i dziecka. każdy lekarz to powie. ja nie będę ryzykowac cesarki tylko dlatego ze mi tak wygodniej i że się boję bólu. poród naturalny jak sama nazwa wskazuje jest naturalną koleją rzeczy i po co fundowac sobie operację- bo cesarka to jest prawdziwa operacja, ze wszystkimi następstwami i możliwymi komplikacjami

dorcia4
15-10-09, 15:37
Wiem co to jest cesarka bo miałam ale nie można odbierać kobietą wyboru. Wiedzą co robią i tyle. To nie jest dobre dla dziecka ale skoro kobieta wie, że np. sn to dla niej za duży ból, stres itd to niech ma wybór.

Neko
15-10-09, 15:42
To nie jest dobre dla dziecka ale skoro kobieta wie, że np. sn to dla niej za duży ból, stres itd to niech ma wybór.

Dokladnie. Wszyscy zdaja sie zapominac np. o kobietach z tokofobia, dla ktorych wizja porodu SN jest nie do przejscia. I co wtedy? Na sile zmuszac, bo nie ma realnych medycznych przeciwwskazan? Dyskutujemy tu o ludzkim porodzie, ale niektore z was same ta mozliwosc innym odbieraja. W koncu porod to nie tylko opieka medyczna i traktowanie przez personel medyczny, ale takze komfort psychiczny rodzacej.

amber
15-10-09, 21:52
Neko ale powiedzmy sobie szczerze ile jest kobiet z tokofobia, a ile tych, ktore decyduja sie na cc, bo nasluchaly sie o bolu i porodach sn? Dlla mnie cc powinno byc robione tylko ze wskazan medycznych.

jolinek
15-10-09, 22:51
amber nasłuchanie się o bólu i porodach to główna przyczyna powstawania tokofobii u kobiet:>

kinita
15-10-09, 23:31
Ale od lęku do fobii chyba daleka droga. Nikt nie lubi dentysty, ale nie każdy musi się leczyć pod narkozą...

jolinek
16-10-09, 09:21
kinita właśnie czasami od lęku do fobii niedaleko.. zależy od psychiki danej kobiety:>

Neko
16-10-09, 09:48
jolinek, u kobiet z tokofobia nie zawsze jest to kwestia strachu przed bolem i takie uogolnianie naprawde jest krzywdzace. Ja np. bolu sie nie obawiam, nie boje sie tez krwi itd, ale sama mysl o porodzie jest dla mnie nie do przejscia. W kwestii porodu jestem na nie i juz.

jolinek
16-10-09, 09:56
Neko rozumiem Cię.. ja miałam taką fobię.. i to nie bólu właśnie, bo mam wysoki próg bólu. W każdym razie jak mnie wieźli na porodówkę to ryczałam. Ze strachu nie przed bólem, ale tym co bedzie... Przed sama nie wiem, wstydem, samą fizjologią porodu.

Nie wiem czy to własnie tokofobia, ale ja bólu się nie boję...
Jestem po 2 bardzo poważnych operacjach, ból po nich był ogromny, ale poród wspominam jak wejście na Everest. Dał mi wspaniałęgo syna, ale NIGDY WIĘCEJ...

Do dziś budzę się zlana potem jak sobie przypomnę...


aaaaaa... Moja kolezanka miała zaświadczenie o tokofobii od psychologa i tym samym skierowanie na cc... W szpitalu traktowali ja jak histeryczkę, bardzo niemiło to wspomina.

kinita
16-10-09, 11:37
aaaaaa... Moja kolezanka miała zaświadczenie o tokofobii od psychologa i tym samym skierowanie na cc... W szpitalu traktowali ja jak histeryczkę, bardzo niemiło to wspomina.

No to juz jest inna historia... Wszystko, co inne jest traktowane gorzej... czasem nawet ci, ktorzy zawsze biorą znieczulenie u dentysty.
Ale moim zdaniem powinien być naprawdę poważny powód do skierowania na cc, jakieś badania czy coś, bo przecież każda z nas się boi, ale dla większości ten ból jest do przejścia, a innym poród się będzie śnił po nocach, tak jak Tobie Jolu i może miałaś wskazanie do cesarki właśnie z tego powodu?

eloe25
16-10-09, 12:44
Ale się rozmowa rozwinęła... Co do CC - rozumiem w przypadku tokofobii i przeciwwskazań zdrowotnych. Nie rozumiem takiego wyboru i neguję go jako zachciankę. Jeśli kobieta mówi mi, że chce cc, bo to mniej boli itp., to patrzę się na nią conajmniej dziwnie. Poród sn przeżyłam, nie chciałam cesarki, nie chciałam nawet znieczulenia, było ciężko, ale przeżyła, wyzdrowiałam i drugi raz też będę rodzić sn. I koniec. Ale każda z nas ma prawo do swojego zdania. A moje jest takie, że cc to i dla dziecka i dla matki bardziej traumatyczne przeżycie, niż sn.

lucy
18-10-09, 17:22
to może ja włączę się do dyskusji... co do CC zgadzam się z Neko_82, ponieważ ja również jestem osobą całkowicie niodporną na ból, a myśl o bólu związanym z porodem naturalnym pozbawia mnie jakiejkolwiek chęci rodzenia tym sposobem...
lekarze nie zalecają CC bez znaczących wskazań zdrowotnych ale nie biorą pod uwagę właśnie wspomnianej przez Neko_82, tokofobii.

dla wielu kobiet rodzących naturalną metodą może być niezrozumiałe to, że ktoś jest zupełnie nieodporny na ból, krew itp. ale jest to indywidualna sprawa...

Neko
18-10-09, 20:30
co do CC zgadzam się z Neko_82, ponieważ ja również jestem osobą całkowicie niodporną na ból, a myśl o bólu związanym z porodem naturalnym pozbawia mnie jakiejkolwiek chęci rodzenia tym sposobem...

Eee...lucy, dla scislosci, ja nie boje sie ani bolu, ani widoku krwi itd, porod po prostu w mojej glowie jest nie do wykonania, a dlaczego, to nie wiem, nie znajduje racjonalnego wyjasnienia.

Jagoda
23-10-09, 10:40
Neko nie masz pojęcia chyba jak sie czuje po cc. Ja nie mam porównanaia z porodem naturalnym, ale cc to nic przyjemnego, ja tam nie mogę powiedzieć, ze NIC nie czułam, bo czułam nieprzyjemne szrpanie co też bolało, wiadomo, że nie tak, jakby nie było znieczulenia, ale bolało.
Nie mówiąc o dochodzeniu do siebie po. Najpierw leżysz 24 h, potem musisz wstać, w głowie się kręci, ale bierzesz worek z moczem i idziesz bo co, trzeba przejśc jak każą. Ból przy wstawaniu ogormny, ja miałam uczucie jak się podnosiłam jakbym miała jakiś krwotok wewnętrzny, uczucie gorąca , jakby mnie w środku coś zalewało. No i długo trzeba uważać na siebie, starać się nie podnosić cieżkich rzeczy, jak coś podnosić z podłogi to kucać powoli i powoli wstwać. Moja położna ciągle powtarzała, że mimo iż się ktoś w miarę dobrze czuje należy uważac, bo mogą później wychodzić rózne dolegliwości, jak np. (cytując jej słowa) "kobietom wypadają macice".
To jest naprawdę operacja, masz wszystkie powłoki brzuszne przecięte wszeż, ja do dziś czuję ranę i miejsce koło niej jakby nie moje ciało, i jest to miejsce bardzo wrażliwe na ból.
Wiec ja na hasło "CC na życzenie" mówię stanowczo nie.

Neko
23-10-09, 11:49
Jagoda, nikt normalny raczej nie spodziewa sie relaksu po cc a jesli tak, jego problem. Normalnym jest, ze po operacji kaza wstawac bo zabiegach, bo ma to zapobiegac tworzeniem sie skrzepow, ktore moga zagrazac zyciu. Normalnym jest, ze przy wszelkich zabiegach - bardziej lub mniej inwazyjnych - w rejonie brzucha nalezy zachowac wieksza ostroznosc. Normalnym jest, ze rana pooperacyjna boli. Poza tym, nie chce mi sie juz dyskutowac tutaj, bo panuje dziwny zwyczaj natychmiastowego utozsamiania wszelkich argumentow z czlowiekiem.

Agnieszka82
23-10-09, 12:34
Jagoda, nikt normalny raczej nie spodziewa sie relaksu po cc a jesli tak, jego problem. Normalnym jest, ze po operacji kaza wstawac bo zabiegach, bo ma to zapobiegac tworzeniem sie skrzepow, ktore moga zagrazac zyciu. Normalnym jest, ze przy wszelkich zabiegach - bardziej lub mniej inwazyjnych - w rejonie brzucha nalezy zachowac wieksza ostroznosc. Normalnym jest, ze rana pooperacyjna boli. Poza tym, nie chce mi sie juz dyskutowac tutaj, bo panuje dziwny zwyczaj natychmiastowego utozsamiania wszelkich argumentow z czlowiekiem.

To jest jedna rada- nie dyskutuj...
Chyba jest to dosyć normalne, że utożsamia się argument z człowiekiem, który go używa i Ty też to robiłaś np. w stosunku do mnie w tej dyskusji- czego nie mam Ci za złe bo swoich przekonań i argumentów się nie wstydzę...
Jagoda pisze z punktu widzenia kobiety, która to przeszła i choć wie, że to "normalne" to pragnie się podzielić się swoimi spostrzeżeniami...każdy wie po co pacjentki są wcześnie uruchamiane ale nie każdy jak się wtedy czują...Czasami Twoje wypowiedzi brzmią jak wypowiedzi młodej lekarki, która zna to wszystko dobrze z książek- ja też nie jestem najstarsza ale mam tę przewagę, że rodziłam i raz jeszcze użyję tego argumentu- nie masz pojęcia jak się wtedy kobieta czuje- to zmienia punkt widzenia z książkowego na bardziej ludzki- taki jak np. Jagody...ja uważam, że ktoś kto chce cc na życzenie powinien posłuchać też kobiet które tak rodziły- i tych dobrych opowieści i tych troszkę gorszych...i myślę, że Jagoda relaksu się nie spodziewała...ale może nie spodziewała się takiego bólu. Zresztą to nie był cc na życzenie.
Już nie chciałam wypowiadać się w tej dyskusji bo znacie moje zdanie- stanowcze nie dla cc na życzenie (btw tokofobię rozumiem jako wskazanie lekarskie bo psychiatria jest dziedziną medycyny) tak samo jak mówi się "nie" porodom za pomocą vacum na życzenie...

Neko
23-10-09, 12:42
To jest jedna rada- nie dyskutuj...
Chyba jest to dosyć normalne, że utożsamia się argument z człowiekiem, który go używa i Ty też to robiłaś np. w stosunku do mnie w tej dyskusji- czego nie mam Ci za złe bo swoich przekonań i argumentów się nie wstydzę...

Niczka/Dafnie - prosze mi wlepic ostrzezenie, bo predzej sczezne, niz nie napisze:
Agnieszka, od poczatku przyjmujesz do mnie agresywny, opryskliwy ton i owszem, z takimi osobami nie widze sensu dyskusji, bo ty juz rodzilas (co zauwazylam, ale lubisz to podkreslac) i w zwiazku z tym pewnie czujesz sie lepsza, wspanialsza i w ogole posiadasz takie doswiadczenie, ze masz prawo wydawac sady ostateczne i jedynie prawdziwe. Nie bede nawet komentowac sugestii, ze wstydze sie swoich pogladow. Istota dyskusji jest wymiana argumentow, nie natychmiastowe personalne utozsamianie sie z nimi. End of.

jolinek
23-10-09, 13:14
A ja nadal będę przy swoim bo uważam, że poród był dla mnie gorszym przeżyciem niż operacja. Wiem, że to nie to samo co CC, ale jak to lekarz określił miałam najpoważniejszą z operacji jaką można wykonać w jamie brzusznej oprócz przeszczepu, oczywiście:>

Dlatego mimo, że CC nie miałam śmiem twierdzić, że lepiej bym ją zniosła niż poród SN, tym bardziej SN w polskich realiach, niestety...

Ale to moje, osobiste zdanie i tyle.

Agnieszka82
24-10-09, 13:04
Agnieszka, od poczatku przyjmujesz do mnie agresywny, opryskliwy ton i owszem, z takimi osobami nie widze sensu dyskusji, bo ty juz rodzilas (co zauwazylam, ale lubisz to podkreslac) i w zwiazku z tym pewnie czujesz sie lepsza, wspanialsza i w ogole posiadasz takie doswiadczenie, ze masz prawo wydawac sady ostateczne i jedynie prawdziwe. Nie bede nawet komentowac sugestii, ze wstydze sie swoich pogladow. Istota dyskusji jest wymiana argumentow, nie natychmiastowe personalne utozsamianie sie z nimi. End of.

Hmmm, Neko na pewno nie czuję się lepsza i wspanialsza a doświadczenie mam tylko jednego porodu ale wydaje mi się, że trudno się mówi o odczuciach porodowych i poporodowych nie mając ich za sobą...coś to wszystko za bardzo do siebie bierzesz- swojego tonu nie odbieram jako agresywnego i opryskliwego- jakoś inni mogą tu zdecydowanie wyrażać swoje poglądy np. Jolinek a ja nie bo moje opinie akurat są sprzeczne z Twoimi...Moje sądy nie są ostateczne i każdy sobie niech myśli co chce- mi to rybka- po prostu uważam, że dziewczyny nie zdecydowane co mają myśleć o cc powinny poznać też te minusy i tyle. Przecież nie jestem w stanie Cię do niczego zmusić ani niczego zabronić. Wyrażam swoją opinię i mam do tego prawo i nie musisz pisać od razu, że jestem opryskliwa- bo Twój ton w stosunku do Jagody czy do mnie też można tak odebrać ale pomyślałam sobie, że to tak brzmi przez formę przekazu czyli przez to, że brak tu intonacji czy mimiki ale Ty nie masz takich wątpliwości...
Za to w ogóle nie rozumiem nie utożsamiania się z argumentami- przecież nie bierzemy ich z sufitu tylko z własnych przekonań...

Jeszcze raz wychodzi troszkę, że na tym forum to najlepiej piać zachwyty i spijać sobie miód z dziubków bo jak ktoś pisze, że myśli inaczej to prędzej czy póxniej zostanie nazwany opryskliwym...

aaaa i od razu piszę- mój ton tego posta ma być pokojowy i spokojny a nie agresywny i opryskliwy bo wojować mi się tu nie chce- tylko tak piszę na wszelki wypadek

Aga_K
24-10-09, 22:54
hmm a mi przychodzi do głowy w zasadzie tylko jedna rzecz... Neko, w pełni masz prawo do swojego zdania i ja je szanuję ale chciałabym je tez poznać wtedy (jeżeli) będziesz w ciąży (choć nie wiem czy dobrze kojarzę, ale gdzieś mi sie obiło o uszy, ze chyba nie bardzo chcesz mieć dzieci :D - i to też szanuję :)


Ale wyprowadź mnie z błędu, dlaczego kobieta, która przynajmniej nie planuje dzieci udziela się w takim temacie? Z góry przepraszam za to pytanie ale mnie to interesuje a byc może kompletnie pomyliłam osoby więc Neko nie chciałabym Cie urazić ( i to nie jest słodzenie tylko chęć uniknięcia pomyłki )
i sorry za off top


A co od tematu ja urodziłam po ludzku, juz pisałam, że porodom na życzenie przez cc mówię stanowcze nie i takie jest moje zdanie. Staram się zrozumieć kobiety, które boja się porodu ale kurcze... która kobieta się nie boi?? Nawet jeśli mówimy, że się nie boimy to chyba gdzieś w podświadomości każda kobieta odczuwa lęk związany z porodem i to nie koniecznie ból czy krew ale strach o dziecko, o siebie.
Dla mnie ta cała takofobia czy coś tam to troszeczkę wymysł, mimo, że faktycznie psychiatria jest dziedzina nauki i nie mi jest osadzać co jest czym... ale tak abstrahując to wymyślają takie fobie, ze czasem zastanawiam sie czy ten kto je wymyśla nie ma jakiejś fobii braku fobii... no sorry ale fobia przed spadkiem waluty? czy fobie przed zła sytuacja rynkową to dla mnie totalna paranoja... (miałam kiedyś kalendarz w którym cała strona była poświęcona właśnie fobiom i to co tam powymyślali przekracza wszelkie granice)

A wydaje mi się, ze czasem kobiety, które decydują się na cc na życzenie czasem same wpadają we własne sidła.... cóż ....

Niczka
24-10-09, 23:19
Ale wyprowadź mnie z błędu, dlaczego kobieta, która przynajmniej nie planuje dzieci udziela się w takim temacie? Z góry przepraszam za to pytanie ale mnie to interesuje a byc może kompletnie pomyliłam osoby więc Neko nie chciałabym Cie urazić ( i to nie jest słodzenie tylko chęć uniknięcia pomyłki )
i sorry za off top
nie planuje w tej chwili może zdanie zmieni a może nie ale to nie odbiera jej prawa do dyskusji w tym temacie bo swoje zdanie może mieć choć nie jest ono poparte praktyką...

nie rozumiem troszkę postawy nie chcesz dziecka nie rodziłaś nie dyskutuj...

ja rodziłam a po tym o tu czytam ochoty na dyskusje nie mam...

kejt
24-10-09, 23:26
Ale wyprowadź mnie z błędu, dlaczego kobieta, która przynajmniej nie planuje dzieci udziela się w takim temacie? Z góry przepraszam za to pytanie ale mnie to interesuje a byc może kompletnie pomyliłam osoby więc Neko nie chciałabym Cie urazić ( i to nie jest słodzenie tylko chęć uniknięcia pomyłki )
i sorry za off top
Ja bym chciała odpowiedzieć, bo szanuję wszystkie opinie, jeśli nie są głupie. Ale zaczyna mnie denerwować pewnego rodzaju "wyższość" dzieczwczyn z forum, które urodziły i zadają pytania typu: "po co się udzielasz jak nie rodziłaś albo nie masz tego w planach" i rezerwują tematy porodu, macierzyństwa dla tych "wtajemniczonych" i "doświadczonych". (mam tu zwłaszcza na myśli Agnieszka82, mimo, ze ostatniego posta zaprojektowała dość dyplomatycznie). Po pierwsze ten temat stworzyła Dziewczyna (chyba Toffi?), która właśnie nie rodziła - i te które jeszcze nie są w ciązy nie rodziły, zastanawiają sie czy rodzić - mają tu zadawać pytania, "niekoniecznie mądre". Po drugie, to tak jakbyście też "nie pozwalały" wypowiadać się w watkach ciążowych, dzidziusiowych Forumkom, które tego nie doświadczyły - absurd!
Po trzecie - i najważniejsze - i to zwłaszcza chciałabym tutaj powiedzieć, to kwestia planowania potomstwa, potrzeba "posiadania" albo nie, porodu, bólu jest jak nabardziej kwestią która dotyczy każdej kobiety - i kazda może przedstawić swój pogląd na ten temat, obawy, swoją filozofię bez względu na to czy już zaplanowała czy nie! A od naszej kultury i inteligencji zależy, czy umiemy o tym rozmawiać czy nie - nie ograniczajac się do dziewczynek, któe sobie opoiwedza, jak to było u nich, jak rodziły, ani nie roszcząc sobie praw do wygłaszania prawd najprawdziwszych.

Agnieszka82
25-10-09, 15:47
Tu nie chodzi o to, że ktoś kto nie rodził nie może się wypowiadać- chodzi o to, że tego po prostu nie da się sobie wyobrazić zanim się tego nie przejdzie, nie da się zaplanować. Ty Kejt uważasz (będąc w ciąży), że ktoś ktoś kto w niej nie był jest w stanie tak do końca zrozumieć ten stan? Chyba jednak nie...i nie jest to umniejszanie komuś- po prostu to prawda...i tak samo jest z porodem- dlatego uważam, że zdanie dziewczyn- szczególnie po cc- jest cenne dla kogoś kto nie rodził a planuje w ten sposób- bo książki sobie a praktyka sobie. Koniec mojego udzielania się w temacie bo wychodzę tu na jakiegoś potwora. Straciłam ochotę na dyskusję w temacie- najlepiej, żeby dziewczyny, które maja poród jeszcze przed sobą same dyskutowały o porodzie po ludzku bo te co rodziły uważają się za "wspaniałe" i "wyjątkowe"...Nie rezerwuję tematu- to do Kejt szczególnie tylko dla siebie- myślałam, że chodzi tu o wymianę doświadczeń, których siłą rzeczy mam jako rodząca już więcej- ale już Wam ten temat oddaję...a i nie jest to temat o "pytaniach niekoniecznie mądrych" tylko o porodzie...
To troche tak jakby o żywieniu niemowląt najwięcej do powiedzenia mialy osoby znające to tylko z książek- owszem zdanie mieć mogą i mogą je wyrażać ale praktyka i rzeczywistosć wszystko weryfikuje- dlatego lepiej pytać doświadczonych mam...i to jakoś jest zrozumiałe i nikt nie pisze że uważają się za "wspaniałe" i "wyjątkowe"...to tylko takie przemyślenie i konczę off topic

kinita
25-10-09, 16:10
Tematem wątku jest "Rodzić po ludzku - prawda czy fikcja?" i wydaje mi się, że oceniać "prawda czy fikcja" mają prawo osoby, które już przez to przeszły, a nie te, które z zasady wiedzą wszystko najlepiej.
Ja jeszcze nie rodziłam, i kiedy chcę zapytać o poród to pytam albo lekarza, albo kobiety, która jest mamą. Wiadomo ile kobiet, tyle opinii, każda ma inna tolerancję bólu, ale (może to dziwne) większe zaufanie w tej kwestii mam do kobiet które rodziły.

kejt
25-10-09, 16:18
Tak, temat wętku pomyliłam, ale jest o porodzie i ciąży i założyła go Lilit (nie Toffi), która jeszcze rodziła - to poprawiam - tę część mojego posta.

Aga_K
25-10-09, 20:21
Ale wyprowadź mnie z błędu, dlaczego kobieta, która przynajmniej nie planuje dzieci udziela się w takim temacie? Z góry przepraszam za to pytanie ale mnie to interesuje a byc może kompletnie pomyliłam osoby więc Neko nie chciałabym Cie urazić ( i to nie jest słodzenie tylko chęć uniknięcia pomyłki )
i sorry za off top
Ja bym chciała odpowiedzieć, bo szanuję wszystkie opinie, jeśli nie są głupie. Ale zaczyna mnie denerwować pewnego rodzaju "wyższość" dzieczwczyn z forum, które urodziły i zadają pytania typu: "po co się udzielasz jak nie rodziłaś albo nie masz tego w planach" i rezerwują tematy porodu, macierzyństwa dla tych "wtajemniczonych" i "doświadczonych".


Po pierwsze to pytanie było skierowane do Neko..... i nie uważam, żebym się wywyżała czy wymadrzała, Pytanie zadałam też grzecznie bo moznabyło inaczej ale nie o to mi chodziło... Zapytałam z czystej ciekawości i nie chciałam, żeby mi inne dziewczyny odpowiadały (w przeciwnym razie inaczej sformułowałabym pytanie) Wystarczyłaby mi odpowiedź typu nie chce mieć dzieci bo boję się porodu lub jakakolwiek inna i koniec...

ponadto ja niestety może jestem jakaś niedokształcona ale sądziłam, ze ten temat ma jakoś pomóc dziewczynom, które mają poród przed sobą .. ale jeżeli są takie które wiedzą już wszystko to cóż....

illit1
26-10-09, 09:08
Dodam coś od siebie skoro niechcący sprawiłam zamieszanie ;) Zakładając wątek chodziło mi wyłącznie o poruszanie tematu jak jest w Polsce pod względem rodzenia po ludzku o którym tyle się mówi... Opinie, przeżycia własne, przykłady swoje lub osób z otoczenia, dobre szpitale... Z zasady więcej do powiedzenia mają w temacie mamusie, ale i osoby które jeszcze nie rodziły mogą znać przykłady z życia od mamy, siostry, koleżanki... Nie sądziłam że zamienicie to w dyskusję kto się boi porodu, albo kto jest lepszy/bardziej doświadczony bo już rodził. Przeciez za chwilę kilka dziewczyn będzie naprawdę obrażonych i po co to? :wink: I tak każda z was ma swoje zdanie a w słowie pisanym bardzo łatwo przekręcic czyjeś intencje albo się nie zrozumieć. Więc może wróćmy do tematu zasadniczego i nie psujmy sobie nawzajem humorów? :smile:

kejt
26-10-09, 12:06
Też o tym myślę, że dziewczyny sie poobrażały....

Po co? Rozumiem, ze tu Mamy miały sie głównie wypowiadać i ja czytałam ich wypowiedzi i brałam do siebie - zwłszcza argumenty Agnieszki82 przezciw cc, ale nie podoba mi się, że odbiera się prawo do dyskusji komuś, kto nie rodził, a tez chce porozmawiac o bólu zw. z porodem. Tyle!

kasiunia_mal*
15-11-09, 18:32
Ja wypowiem się odnośnie tematu :)

Uważam, że mozna w Polsce rodzić po ludzku . Szpital, w którym rodziłam na pewno nalezał do takich. Przy przyjęciu zostałam od razu zbadana mąz podał skierowanie ( bo tam akurat było potrzebne), a ja w tym czasie sie przebierałam w pizamke zrobiono mi lewatywe i mialam do dyspozycji lazienke i prysznic, kiedy bylam gotowa dolaczyl do mnie maz polozna pokazala mi pilke i jak z niej korzystac, polecila wanne i jak w niej mozna sobie pomoc włączyla radio zapaliła kilka świec i nas zostawila, przyszla asystentka i wtedy spisała ze mną cały wywiad. Połozna zaglądała co jakiś czas badała podłączała do KTG i zostawiała nas samych- co było dla mnie ważne wiedziałam ze jestem pod fachowa opieka, a rownoczesnie moglismy byc w tym momencie sami... Podczas badania mąz był proszony o wyjscie , bo jak to okreslila polozna " nie wszystko musi ogladac ;) ) Kiedy bóle z krzyża juz ostro dały się we znaki przeniosłam sie do wanny i mąz polewał mnie prysznicem co przynosilo ogromna ulge dlatego polozna nawet do badania nie kzała mi z niej wychodzic i chyba tam spedzilam 1,5 h :D Dopiero kiedy zaczelo sie to wszystko przedluzac i komplikowac przyszedl lekarz zbadal mnie i podjeto decyzje o szybkim CC . Opieke poporodowa miałam bardzo dobrą pomoc przy przystawianiu małej do piersi , kąpaniu, zmianie pieluszek i prawidłowym noszeniu malucha a do tego byłysmy caly czas razem i w 4 dobie wyszlysmy do domku :)

Mój poród zaczął sie 12 maja od skórczów a skończył 13 maja o 19: 10 CC jak to mnie okreslili w szpitalu przezylam prawie 2 porody bo mialam juz skurcze parte gdy zdecydowano o CC i mimo ze bóle i okropne zmeczenie, brak sil juz nawet na poruszenie reka to moim marzeniem jest kolejne dziecko urodzic naturalnie , nie chcialam bym juz przechodzic tgo co sie przechodzi po CC. Kiedy ja po 4 dniach od poordu skulona, stekajaca z bólu kroczek po kroczku poszlam ogladac dzidzie kuzynki, ktora lezalaa pietro wyzej po bardzo ciezkim porodzie naturalnym zdalam sobie sprawe jak bardzo jej zazdroszcze - przeszla co przeszla , ale na drugi dzien mogla bez problemu zajac sie swoim dzieckiem po porodzie od razu miala małą przy sobie, a ja lezalam jak placek przez tyle godzin i nie moglam przystawiac ewuni do piersi bo zakaz ruszania głowa...

Aa no i mam kuzynke w Niemczech , ktora pierwsze dziecko urodziła przez CC a drugie juz po roku naturalnie i zdecydowanie chwali sobie popród naturalny.

miu miu
16-11-09, 11:15
Łaaaa...przebrnęłam przez wątek ;)
Wypowiadając się w temacie powiem jakie jest moje doświadczenie co do Rodzenia po ludzku. Osobiście przeżyliśmy z męzem i córcią całkiem fajny poród w przyjaznej atmosferze i profesjonalnej opiece. Lewatywę zrobiono mi z marszu ale nie planowałam się przeciwstawiać a wręcz przeciwnie :razz: nacięcie krocza miałam, ale popękałam w srodku i nie dziwię się, że połozna zdecydowała o cięciu. Dla wiadomosci mam w ciązy i tych które ciążę planują :) nie jest z tym cięciem tak źle, ja tego prawie nie poczułam a wszystko zagoiło się szybciutko, byłam tak zaaferowana małą, że nawet nie zwracałam uwagi na pewien dyskomfort spowodowany szwami. 9 miesiecy po porodzie blizny prawie nie widać i nie czuję zeby cokolwiek mi przeszkadzało choćby w temacie seks ;)
Myślę, że rodzić po ludzku mozna wszędzie jeśli jest się do rodzenia przygotowanym. I ja mam wtedy poczucie kontroli nad sytuacją i personel podchodzi do mnie jak do kompetentnej rodzacej, widziałam i czułam różnicę w podejściu połoznej do nas(wyuczone oddychanie, relaksacja, parcie, aktywność podczas porodu) a do rodzącej w drugiej sali, która krzyczała i wciąz prosiła o znieczulenie. Z nami połozna gadała, siedziała po 40 min a od tamtej kobiety wychodziła po 5 min ze słowami "wytrzymasz, każda to przechodzi". Tamta kobieta napewno opisałaby swój poród czarno, a przecież rodziłyśmy w tym samym miejscu, czasie, brak jej było tylko przygotowania. To moje wrażenie i tym bardziej cieszę się z wkładu pracy włozonego przezemnie w przygotowanie. Może dzięki temu mogę powiedzieć, że urodziłam jak człowiek a może nawet i lepiej ;)
Co do CC na życzenie...trochę szkoda mi straconej przez daną kobietę okazji do przezycia bardzo waznego etapu życia, rytuału przejścia, bo tak traktuję proces porodu.
Szpital w którym rodzilismy był super, wyremontowny oddział, mozliwośc porodu w wodzie, piłka, worek sako, drabinki. Ja podpisywałam osobno zgodę na cięcie krocza, jeśli zajdzie taka konieczność, więc o wszystkim wiedziałam. I to tyle :)

lilijka
16-11-09, 11:23
miu miu, a tak przy okazji spytam w którym szpitalu rodziłaś?

Co do tematu, hmmm. Sama mam mieszane zdanie. Mam nadzieje, że sama rodząc przekonam się, że coś takiego w ogóle istnieje. Pisałam pracę mgr na temat praw pacjentów, gdzie poruszałam temat porodów i w ogóle opieki ginekologicznej. I powiem tylko tyle - była przerażona tym, co się dzieję na oddziałach położniczych. czytane przeze mnie wyroki sadowe sprawiły, że potwornie boję sie ciąży i porodu.

miu miu
16-11-09, 11:37
Szpital ginekologiczno-położniczy w Wałbrzychu. W akcji rodzić po ludzku dostał 4/5 gwiazdek i serduszek. Osobiście bardzo go polecam min z tego powodu, że można tam tez otrzymać bezpłatne ZZO jesli ma się zaświadczenie o udziale w min 4 zajęciach szkoły rodzenia i zaświadczenie o anestezjologa. Ja się nie starałam ale wiem, że mozna.

kejt
16-11-09, 14:21
miu miu, ciekawą poruszyłaś kwestię - przygotowania. Myślałam o tym wczoraj wieczorem - tego, czego chyba boję sie najbardziej podczas porodu to właśnie tego, ze nie będę "umiała" rodzić, czyli własnie współpracować. Czy szkoła rodzenia wystarczy?

miu miu
16-11-09, 14:35
wg mnie nie wystarczy. Byłam, chodziłam i choć połozne prowadzące były bardzo kumate to żeby czuc się bezpiecznie i mieć poczucie kompetencji musiałam czytać, dużo czytać i dużo ćwiczyć. Przerobiłam trzy książki profesora Fijałkowskiego, świetnego polskiego położnika, ćwiczyłam oddychanie i relaksację wg jego szkoły. codziennie min pół godziny poświęcałam ćwiczeniu oddychania, parcia i mięśni dna miednicy. Do tego robiłam zalecane przez niego ćwiczenia fizyczne. Dużo czytałam tez o fizjologii porodu, jesli coś znam to mniej sie tego boję.
W efekcie końcowym mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nawet mi przez myśl nie przeszło hasło "strach przed porodem", a stopień bólu moge określić jako 3/10. Nie było też w czasie całego porodu (trwającego 16 godzin) momentu, zebym poczuła że sobie z czymś nie radzę. Uważam, że to dobry efekt.
Dodam jeszcze, że rodzić umie każda z nas, to sama natura, ale od nas zależy, od naszej wiedzy i wprawy, jak urodzimy nasze dzieci.

Kasiula_
16-11-09, 20:58
wg mnie nie wystarczy. Byłam, chodziłam i choć połozne prowadzące były bardzo kumate to żeby czuc się bezpiecznie i mieć poczucie kompetencji musiałam czytać, dużo czytać i dużo ćwiczyć. Przerobiłam trzy książki profesora Fijałkowskiego, świetnego polskiego położnika, ćwiczyłam oddychanie i relaksację wg jego szkoły. codziennie min pół godziny poświęcałam ćwiczeniu oddychania, parcia i mięśni dna miednicy. Do tego robiłam zalecane przez niego ćwiczenia fizyczne. Dużo czytałam tez o fizjologii porodu, jesli coś znam to mniej sie tego boję.
W efekcie końcowym mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nawet mi przez myśl nie przeszło hasło "strach przed porodem", a stopień bólu moge określić jako 3/10. Nie było też w czasie całego porodu (trwającego 16 godzin) momentu, zebym poczuła że sobie z czymś nie radzę. Uważam, że to dobry efekt.
Dodam jeszcze, że rodzić umie każda z nas, to sama natura, ale od nas zależy, od naszej wiedzy i wprawy, jak urodzimy nasze dzieci.

miu miu podziwiam Cię, naprawdę :smile: Będę chciała wziąć z Ciebie przykład... kiedyś... jak zajdę w ciążę...

toffi
17-11-09, 08:56
Dzisiaj rano na tvp1 zbulwersował mnie jeden pan lekarz ginekolog [jeśli się nie mylę]. Była mowa o znieczuleniach, na co pan stwierdził, że należałoby się zastanowić, czy to na pewno jest ból :roll: Bo według niego to nie ból tylko strach i napięcie... No kurna chciałam w telewizor rzucać. Po czym zadzwoniła jakaś pani i mówi, że jej ulżyło w bólu wejście do wanny i że rodziła do końca w wodzie. Na co pan [heh] że to tylko na jej psychikę zadziałało, bo nic nie dostała.
yhhhhhh....

kinita
17-11-09, 10:05
Jak to dobrze, ze technika idzie naprzód... Będzie można takiego doktorka do symulatora podłączyć, żeby się dowiedział, czy to ból, czy nie :)

aga_mila
17-11-09, 10:53
toffi widziałam, pomyślałam sobie tylko że nie powinni zapraszać facetów lekarzy bo gó.... wiedzą

toffi
17-11-09, 11:11
Będzie można takiego doktorka do symulatora podłączyć, żeby się dowiedział, czy to ból, czy nie :)
Nie panie doktorze... to pana nie boli... to tylko strach i napięcie.

yhhhhhhh!!!!!!

kejt
17-11-09, 11:54
miu miu, podziwiam! Poszukam tego Fijałkowskiego.


Dzisiaj rano na tvp1 zbulwersował mnie jeden pan lekarz ginekolog [jeśli się nie mylę]. Była mowa o znieczuleniach, na co pan stwierdził, że należałoby się zastanowić, czy to na pewno jest ból
Lekarz mężczyzna może tylko teoretyzować, cytować książki - on takiego bólu czy "nie bólu" nigdy nie doświadczył, więc niech nie stanowi o czymś, o czym nie ma pojęcia.
Przypomina mi się scena z filmu adekwatna do takich sytuacji, w których lekarz ginekolog oznajmia światu, ze poród nie boli. To scena z filmu Sofi Coppoli, w której nastoletnia dziewczynka po nieudanje próbie samobójczej rozmawia z psychoterapeutą i on jej tłumaczy, jak to jej czyn nie ma sensu, jak to nie było żadnych powodów ku temu, co zrobiła i jej uczucia są mylne, bo on doskonale ja rozumie i wie, ze to przejsciowe itd. Dziewczyna w milczeniu uwaznie przygląda się panu doktorowi podczas jego przemowy i na koniec pyta go: "czy był kiedyś nastoletnią dziewczynką?".

Niczka
17-11-09, 14:51
I ja mam wtedy poczucie kontroli nad sytuacją i personel podchodzi do mnie jak do kompetentnej rodzacej, widziałam i czułam różnicę w podejściu połoznej do nas(wyuczone oddychanie, relaksacja, parcie, aktywność podczas porodu) a do rodzącej w drugiej sali, która krzyczała i wciąz prosiła o znieczulenie. Z nami połozna gadała, siedziała po 40 min a od tamtej kobiety wychodziła po 5 min ze słowami "wytrzymasz, każda to przechodzi". Tamta kobieta napewno opisałaby swój poród czarno,
no naprawdę kobieta rodziła po ludzku a położna się popisała w moim odczuciu nie każda kobieta ma czas ochotę i wiedzę żeby się naczytać książek, ćwiczyć są kobiety które się boja a decyduja się na dziecko i musza je urodzić liczy na znieczulenie taka pani bo wie że w szpitalu jest taka możliwość a jak o nie woła to położna ją olewa po 5 minutach jak sprawdziła co miała i idzie do innej pary która jest wyedukowana, świadoma nie boi się naprawdę super moim zdaniem ludzkie podejście pani położnej zamiast kobiecie wytłumaczyć pomóc albo wezwać tego anestezjologa w końcu sama kobieta za to zapłaci to nie bo można sobie z inną parą porozmawiać...

u nas w miesicie też jest szpital dają znieczulenie teoretycznie bezpłatnie ale tak na prawdę mało kto je dostaje bo mówią najpierw, że za wcześnie potem, że za późno albo że anestezjolog jest jeden ma dyżur i jest zajęty szkoda gadać... a Ty się kobieto męcz bo inne też to przechodzą...

miu miu
17-11-09, 15:01
należałoby się zastanowić, czy to na pewno jest ból
Hmmm...coś w tym jednak jest i proszę o nie wściekanie się ;)
Wiadomo nie od dziś, że to psychika rządzi ciałem a nie ciało psychiką. Jeśli nastawiam się przed porodem, że będe doświadczała bólu i czekają mnie bóle porodowe to na własne życzenie zaserwuję sobie ból i to mocny.
Jednak jeśli moje nastawienie będzie takie, że czekają mnie skurcze, które mają wypchnąć moje dziecko na świat, a ja mam im w tym pomóc, że poród to nie ból a raczej "trud rodzenia" cyt. Fijałkowskiego, to na wejściu mam do porodu zupełnie inne nastawienie. Traktuję go zadaniowo, a nie jako coś co dzieje się ze mną bez mojej kontroli.
Bóle porodowe to nic innego jak skurcze macicy, a bolą dlatego, że podczas skurczu następuje niedotlenienie(tak jak zakwasy po ćwiczeniu). Jesli dostarczam mięśniowi macicy tlenu poprzez oddychanie przeponą to skurcze nieą są tak intensywne a ja nie odczuwam bólu a traktuję to wszystko jako swego rodzaju dyskonfort, który czemuś konkretnemu służy. Nastawienie na skurcz a nie ból jest naprawdę bardzo ważne.
Fijałkowski tez pisał o napięciu jako o źródle odczuwania bólu porodowego, a moje doświadczenie to potwierdza, więc zgadzam się ze zdaniem zacytowanym na początku.

Niczka
17-11-09, 15:14
odczuwanie bólu i jego próg jest sprawą bardzo indywidualną więc nie wrzucałabym tu wszystkiego do jednego wora psychikę też każdy ma inną i stąd bierze się próg odczuwania bólu różny u różnych osób...

miu miu
17-11-09, 15:20
Jednak jest cała szkoła przygotowania do porodu, z której korzysta nie jedna kobieta, każda o innym progu bólu. W książce Fijałkowskiego "Dar rodzenia" jest cały rozdział poświęcony relacjom kobiet ze swoich porodów. Widać w nich jak rózne są wrażenia kobiet po szkole rodzenia w której uczono techniki oddychania.

17-11-09, 15:23
Ja tam nie przygotowywałam się do porodu specjalnie, teoretycznie wiedziałam o co chodzi- tak po prostu wolałam :wink: Wybrałam szpital i położną, której mogłam zaufać i postanowiłam jej słuchać, być tu i teraz, skupić się na zadaniu do wykonania i nie panikować, mąż też w tym pomógł, znieczulenie było nie dostępne ale nie żałuję, podano mi inne leki- tu zaufałam położnej jak mnie pytała bo to mój pierwszy poród a jej setny albo tysięczny...pełna współpraca- przynajmniej tak się starałam :wink: ale nie powiem, że nie bolało- bo miałam bóle krzyżowe jak ch*&^%ra- ale spokojnie do przejścia :mrgreen: bolała tylko na skurczu a urodziłam dość szybko- może jakbym rodziła 12h to bym inaczej śpiewała :???: w każdym razie jeśli któraś przyszła mama jest zdecydowana na znieczulenie to przedyskutujcie z anestezjologiem założenie cewnika przed akcją skurczową a nie w trakcie...

Niczka
17-11-09, 15:24
i czego to m dowodzić ja to wszystko wiem byłam na szkole rodzenia oddychałam a ból był ogromny a mój próg bólu jest bardzo wysoki więc nie za bardzo rozumiem co ma piernik do wiatraka...

Agnieszka82
17-11-09, 15:25
Ja tam nie przygotowywałam się do porodu specjalnie, teoretycznie wiedziałam o co chodzi- tak po prostu wolałam :wink: Wybrałam szpital i położną, której mogłam zaufać i postanowiłam jej słuchać, być tu i teraz, skupić się na zadaniu do wykonania i nie panikować, mąż też w tym pomógł, znieczulenie było nie dostępne ale nie żałuję, podano mi inne leki- tu zaufałam położnej jak mnie pytała bo to mój pierwszy poród a jej setny albo tysięczny...pełna współpraca- przynajmniej tak się starałam :wink: ale nie powiem, że nie bolało- bo miałam bóle krzyżowe jak ch*&^%ra- ale spokojnie do przejścia :mrgreen: bolała tylko na skurczu a urodziłam dość szybko- może jakbym rodziła 12h to bym inaczej śpiewała :???: w każdym razie jeśli któraś przyszła mama jest zdecydowana na znieczulenie to przedyskutujcie z anestezjologiem założenie cewnika przed akcją skurczową a nie w trakcie...

znowu się nie zalogowałam- podsumowywując- mnie też trochę bolało jednak :wink: natomiast nie iwem jakby to było jakbym nie miała takiej dobrej połoznej :?:

Bracianka
17-11-09, 15:25
super moim zdaniem ludzkie podejście pani położnej zamiast kobiecie wytłumaczyć pomóc albo wezwać tego anestezjologa w końcu sama kobieta za to zapłaci to nie bo można sobie z inną parą porozmawiać...

Zgadzam się, położna w przypadku Miu Miu szła po prostu tam, gdzie jej było przyjemniej. Podziwiam Miu Miu, że tak wiele wysiłku i energii poświęciła na dokształcenie się, na upewnienie się co jej pomoże, a co zaszkodzi, ale to nie znaczy, że kobieta, która tego nie zrobiła (nie ważne z jakiego powodu, czy to z braku czasu, z niewiedzy, czy z lenistwa - wrodzonego bądź ciążowego) nie zasługuje na dobrą opiekę. Jakby się uparł, to już prawie zakrawa na dyskryminację... :neutral:

miu miu
17-11-09, 15:32
Ta połozna nie robiła jej krzywdy, robiła co trzeba, dogladała ale wpływu nie miała na zachowanie tamtej kobiety. To nie tak jak piszecie. Pamiętam, że połozna mówiła jej, że powinna wcześniej postarać się o zaświadczenie a teraz to ona nic nie moze zrobić.
Proponowała jej piłkę, sako, chodzenie ale tamta tylko wyzywała wszystko i wszystkich i to od najgorszych. Nie dziwiłam się, że w końcu wychodziła od niej i wzruszała ramionami. Byłam tam i pamiętam jak to było.

Niczka
17-11-09, 15:41
powinna wcześniej postarać się o zaświadczenie
pisałas że szpital daje znieczulenie na życzenie pacjentki odpłatnie więc jakie zaświadczenie bo pierwsze słyszę że do zzo trzeba zaświadczenie przychodzi anestezjolog robi wywiad i daje znieczulenie ew. mozna sobie zrobic badanie na krzepliwość krwi co ułatwia sprawę z podaniem zzo ale zaświadczenie?

no i najpierw z dumą piszesz, że tamtej kobiecie mówiła że inne też to przechodzą i wychodziła do Was a teraz, że jednak coś jej proponowała więc wersje się różnią...

miu miu
17-11-09, 15:48
Niczko kochana :grin: wersje sie nie różnią po prostu wcześniej nie spodziewałam się, że przypniecie sie do tego fragmentu mojej wypowiedzi, to nie był główny jej wątek więc nie dodałam szczegółów. Połozna proponowała jej rózne rzeczy a jak tamta dalej swoje to wychodziła z jej sali mówiąc, ze wytrzyma, wszystkie to przechodzą. Wystarczajaco jasno to opisałam?
Co do zaświadczenie to chyba klarownie to wcześniej napisałam, że jest mozliwość bezpłatnego ZZO ale po min 4 zajeciach szkoły rodzenia i zaświadczeniu od anestezjologa, do którego trzeba póśc przed porodem.

Bracianka
17-11-09, 15:49
Nie dziwiłam się, że w końcu wychodziła od niej i wzruszała ramionami.

Tak na "zdrowy, prosty, chłopski rozum" - w sumie to teraz jestem jeszcze chyba bardziej na nie zachowaniu położnej - świadoma tego, że jedna pacjentka bardziej jej potrzebuje, mniej wie, że tą właśnie pacjentkę trzeba uspokajac, poświęcic jej więcej czasu, wzruszyła ramionami i wyszła do pacjentki, która potrzebowała mniej pomocy??? :shock:

Aga_K
17-11-09, 20:16
ja tak z boku patrząc to troszkę nie dziwie się kobiecie która jest 8 czy 12h na dyżurze i dzień w dzień odbiera porody.. napatrzyła sie już kobieta na inne rodzące, dla niej to takie małe piwo.. no rodzić.. i już a jak pacjentka była dla niej na prawdę niemiła i ja wyzywała to się nie dziwię, ze nie chciała jej pomóc.. z tym, że może mogła poprosić inna położna, żeby zajrzała do tamtej babki
Wydaje mi się, ze jak tamtą laskę faktycznie bolało a była nastawiona na zzo to mogła sie denerwować i wyzywać wszystkich jak leci... nie wiem, czy ona rodziła sama czy z kimś ale wydaje mi się, ze sama skoro tak wyzywała położną to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że poród z kimś (w moim przypadku tylko i wyłącznie z mężem) jest łatwiejszy do przeżycia :)

Niczka
17-11-09, 20:21
Ty o bezplatnym zzo a ja o platnym skoro nie miala zaswiadczenia a chciała je dostać to pewnie by za nie zapłaciła ale jak nie ma zaświadczenia że przysługuje jej bezpłatnie to nie dostanie wcale? dla mnie bzdura...

miu miu
17-11-09, 20:28
była nastawiona na zzo to mogła sie denerwować
hehe :mrgreen: wyzywanie męża od h..., położnej od k... i wołanie DAJCIE MI COŚ!!! BO MNIE ROZSADZA!!! (pamietam to do dziś :lol: ) faktycznie świadczy o zdenerwowaniu :mrgreen: sorry

Niczka
17-11-09, 22:05
oj miu jak Ty wszystko spłycasz i pomijasz albo dodajesz szczegóły żeby Twoje było na wierzchu...

miu miu
17-11-09, 22:09
Niczko, mam przeciez prawo do swojego zdania i swojej wizji rzeczywistości :42: dlaczego odrazu mówisz, że spłycam...

Niczka
17-11-09, 22:16
już napisałam bo podajesz szczegóły tak, żeby opis świadczył o Twojej racji a to na co inni zwrócili uwagę było odwrócone do góry nogami...
tak przynajmniej ja to odbieram i też mam do tego prawo a w dalsze dyskusje wdawać się nie będę bo wiemy jak one się kończą...

TakaJednaKobitka
17-11-09, 22:17
Kurcze dziewczyny nie jestem w temacie w 100% ale...u mnie tyle się słyszy że z dnia na dzień coraz bardziej odkładam ciążę w czasie...
U nas w szpitalu dzieją się takie rzeczy że odechciewa się wszystkiego...
Ordynator zajmuje się po ludzku tylko swoimi pacjentkami te które chodziły do innych ginekologów sa poniżane i bagatelizowane...
Jednej znajomej podczas porodu naciskali na brzuch, druga już miała skurcze i zwijała się z bólu na ziemi to powiedzieli że "małe kobiety rodzą w nocy i musi czekać" ,jedna nie miała odpowiedniego rozwarcia to włożyli ręke wszystko popękało ale przynajmniej rozwarcie było, kolejnej dali znieczulenie i okazało się że jest uczulona i godzinę ją ratowali bo "odpłynęła"... Koszmar...
I nie są to jakieś opowieści wyssane z palca bo wszystkie te dziewczyny znam osobiście...

miu miu
17-11-09, 22:21
Tak Niczko, wiemy jak się kończą :) dobrze że o tym pamiętasz :)

JayGo
18-11-09, 06:55
TakaJednaKobitka, przecież nie musisz rodzić w tym szpitalu. Ja zamierzam pojechać 60 km. do innego miasta kiedys

TakaJednaKobitka
18-11-09, 08:28
JayGo, też o tym myślałam ale ja mieszkam w takiej okolicy że dostać się do innego miasta to jest cud bo trzeba swoje wystać w korku i nie wyobrażam sobie gdybym dostała przedwcześnie bóli jechać 60km dalej...

mimi
27-11-09, 21:16
niestety takie rzeczy sie zdarzają :) ale usuwam ten artykuł bo faktycznie można sobie coś wkręcić.ja tak mam czytając o różnych przejściach kobiet.

lilijka
27-11-09, 21:20
mimi, oglądałam reportaż w tv. Szok, normalnie żenada i nie wiadomo co jeszcze - brak słów

Lenka
27-11-09, 21:20
mimi, masakra jakaś... Przez tego typu sytuacje poród staje się czyś przerażającym...

kejt
27-11-09, 21:23
żałuję że to przeczytałam....

aga_mila
27-11-09, 21:35
a ja nie zdążyłam, ale chyba lepiej, choć ja i tak naczytałam się sporo różnych rzeczy

Niczka
27-11-09, 23:06
a ja nie wiem czy to ten sam ale moim zdaniem warte przeczytania żeby wnioski wyciągnąć i nie robić wszystkiego od dyktando położnych
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,7303170,Dziecko_urodzilo_sie__gdy_matka_st ala__Wina_poloznych_.html

Lenka
27-11-09, 23:12
Niczka, ten sam

Niczka
27-11-09, 23:25
kiedy ja rodziłam i były straszne problemy u mnie dziewczyna którą właśnie przyjmowali biedna została sama w poczeklani na krześle bo cały personel był u mnie i czuła, że to już było to jej 3 dziecko mała miała niecałe 3000kg i 50 cm więc poród trwał 10 min bez nacinania bez krzyku 2 skurcze parte 2 stęknięcia i płacz dziecka jak ja jej zazdrościłam ale gdyby się nie upomniała i stanowczo nie powiedziała, że to już i ona wie co mówi też mogłaby na krześle urodzić więc mamusie stanowczość i pewność siebie też jest ważna :)

Lenka
28-11-09, 08:51
Niczka, ale trudno być stanowczym i pewnym siebie przy pierwszym porodzie... Bo pomimo szkoły rodzenia i dużej wiedzy teoretycznej rzeczywistość może zaskoczyć... Każda ma inny organizm, inaczej reaguje, więc odczucia mogą byc inne niż te opisane przez położne.. (moja kuzynka tak miała - ona mówiła jak się czuje i że wydaje jej się że to już a położna wmawiała jej że jeszcze nie... )
Dlatego chciałoby się móc mieć pełne zaufanie do lekarza i położnej...

Niczka
28-11-09, 09:14
tak tylko jakoś nie umiem w to uwierzyć, że to był pierwszy poród tej pani bo o tym nie jest nic wspomniane a rodziło nas tu sporo pierwsze dzieci a ani jedna nie obyła się bez wysiłku i bólu i nacinania i poród trwał wiele godzin więc ja sądzę, że ta pani nie rodziła 1 raz... a nawet gdyby to przecież powiedziała, że nie jest w stanie wstać i ja bym powiedziała że maja mi formularze podać ale ja się nie patyczkuję jak wiem, że mam rację...

kasiunia_mal*
28-11-09, 11:58
Moja babcia mi opowiadala ze podczas porodu w domu w ostatniej chwili złapała córke która wypadła by jej do wiaderka !! Ale byl to jej 5 porod !! Trudno mi uwierzyc zeby to byl pierwszy porod tej kobiety - a historia straszna ...

Thea
28-11-09, 12:13
To jest wprost przerażające że coś takiego może się wydarzyć! Aż dosłownie strach iść do szpitala i rodzić, bo nie wiadomo na jakiego lekarza i na jaką położną się trafi.

U nas w Nowej Soli w szpitalu, jeśli powiedzmy jesteś dość młodą matką - od pewnych położnych - z dużym doświadczeniem, wyglądem przypominające typowe Helgi - prosząc o jakies znieczulenie czy coś w tym rodzaju można usłyszeć - "Chciało się dawać du*y, to teraz cierp" - dosłownie takie słowa!

Zasłyszane od mojej cioci, która leżała z dziewczyną w pokoju, która coś takiego usłyszała na sali porodowej!
I co taka 17-latka ma sobie pomyślec, przecież to straszne słowa!

joannadarc85
28-11-09, 14:46
o jej to straszne co spotkało tą kobietę :shock: jestem w szoku jak tak można w ogóle było postąpić?!?!??! no ale tak to już jest w wielu miejscach że papierkowa robota ważniejsza niż zdrowie.

Ika
28-01-10, 10:26
Ostatnio szukałam nowego ginekologa na znanylekarz.pl i takich tam... i czytając natrafiłam na wiele opinii o szpitalach i porodach w nich. Dowiedziałam się że jedyny szpital w którym można rodzić w moim mieście posiada takiego ordynatora, którego nie obchodzi w ogóle co czuje kobieta. Nie ważne czy ma wadę serca, czy nie daje rady urodzić naturalnie - on i tak zabrania cesarki. Czasem zgadza się na nią za późno... jest duży stopień umieralności, inni lekarze nie mają nic do gadania... i szpital jeszcze jest odznaczony mianem "rodzić po ludzku"! Kobiety na jednym forum żaliły się, że jak je badał to płakały z bólu, w ogóle nie był delikatny, kazał im być cicho, itd... Mi się to w głowie nie mieści. Ja chciałabym zajść w ciążę zaraz po ślubie czyli za 2 latka, mam nadzieję że wiele się zmieni...podobno mają powstać takie placówki, przystosowane tylko do porodów - widziałam w tv. Mam nadzieję, że coś się zmieni i bardzo się cieszę, że ta sprawa jest coraz bardziej nagłaśniana. Przecież kobieta w ciąży to cud. Mogliby niektórzy lekarze pamiętać, że dzięki temu są na tym świecie.

Niczka
21-02-10, 18:36
w ramach ciekawostki:
http://dziecko.onet.pl/41506,5,8,porod_lotosowy__czyli_rodzic_z_dusza,art ykul.html

Aga_K
21-02-10, 18:53
Też to dzisiaj czytałam ale do mnie to nie przemawia :)

lucy
21-02-10, 19:10
:shock: no niewiem... dla mnie jak narazie nie do przyjęcia... patrzeć przez 3-10 dni na samoistnie rozkładająca się pempowinkę?? :mad:

Bracianka
22-02-10, 10:02
Odpadłam, jak doczytałam o harmonijnym życiu osoby, której nie odcięto pępowiny... Nie ma jak zrobic sobie swoją religię albo filozofię, a potem z tego życ... :shock:

wjoleczka
24-02-10, 20:58
shocking...

joannadarc85
25-02-10, 20:13
ja nie wiem tyle tysięcy a może milionów lat dzieci się rodzą i się przecina pępowinę itd itd i nikt nie robi problemu... w epoce kamienia nie było takich warunków jak dziś do porodu i też ludzie żyli....

miu miu
12-08-11, 22:52
dobry artykuł
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9835967,Wchodzi_jak_banan__wychodzi_jak_a nanas.html

Bracianka
13-08-11, 15:24
Rzeczywiście, czytałam kilka tygodni temu, bardzo ciekawy. Pytanie, czy w razie W byłabym w stanie przetrwać poród kilkunastogodzinny, bez znieczulenia i z wielkim krzykiem. Ale najbardziej mnie ku temu wszystkiemu skłania wyrzut endorfin :)

divette
13-08-11, 17:13
ja znieczulenie miałam podobno ;) . ale przed samym końcem dali coś co je anulowało ;)

Yukita
13-08-11, 17:16
ja juz wiem że nie będe miec znieczulenia nawet jak bym miala blagać bo u mnie w szpitalu po porostu go nie robią rodzącym :o Także taki artykuł daje trochę sił :)

divette
13-08-11, 17:25
mój szpital tez nie robił zzo, ale były czopki i kroplówki. przynajmniej tak twierdzi mój mąż ;) ze położna na końcu powiedziała, że muszą dać anulujące.

miu miu
13-08-11, 21:50
Rzeczywiście, czytałam kilka tygodni temu, bardzo ciekawy. Pytanie, czy w razie W byłabym w stanie przetrwać poród kilkunastogodzinny, bez znieczulenia i z wielkim krzykiem. Ale najbardziej mnie ku temu wszystkiemu skłania wyrzut endorfin :)
Zaliczyłam poród trwający 16 godzin, bez znieczulenia i bez wielkiego krzyku, tak naprawdę w ogóle nie krzyczałam, bo i po co. Mąż się nastawiał na widowiskowe krzyki i wyzwiska(znajomy go przestrzegał) i był szczerze zawiedziony :)
Poród był dla mnie wspaniałym doświadczeniem, niosącym siłę i moc, wielkie pozytywne spotkanie z naturą kobiecości. Polecam spojrzeć na to jak na dar dany tylko nam-kobietom.

Bracianka
13-08-11, 22:40
A widzisz, naukowo udowodniono, że człowiek krzyczący ma więcej siły i energii ;P Więc sorry, jak komuś będzie przeszkadzać, że ja ewentualnie miałabym się drzeć przy porodzie, to już jego problem ;P

malgorzatkar
13-08-11, 23:17
a ja jestem dziwna: chcę znieczulenie albo cc

miu miu
13-08-11, 23:39
Bracianka, kochana, krzycz ile masz ochoty :D mi raczej chodziło o krzyk bólu. Kobieta, która rodziła w sali obok wyła i krzyczała straszliwie, to nie był krzyk, który dodaje energii, siły, to był krzyk utraty kontroli, a tego nie życzę żadnej kobiecie.
Piszę o porodzie bez znieczulenia, bez krzyku, by pokazać, że dzięki edukacji i ćwiczeniom oddychania można spotkać się w czasie porodu z sama sobą, silną kobietą, którą bierze sprawy w swoje ręce, a nie tylko biernie poddaje się temu co przychodzi, bo nawet krzyk może być bierny.

divette
14-08-11, 09:06
juz kiedyś pisałam, że ci zazdroszczę miu ;) mam nadzieję,że następnym raze wszystko pójdzie po Bożemu, bez konieczności wywoływania

miu miu
14-08-11, 09:29
Tez miałam poród wywoływany(brak skurczów, rozwarcia, szyjka twarda, długa, tyle że wody odeszły)wlali we mnie wór oxy, dali dwa zastrzyki w tyłek, który bolał mnie po tym przez miesiąc, pomimo tego oddychanie było bezcenne.

divette
14-08-11, 09:34
mnie oddychanie pomogło tylko do połowy. po 2 oxy za czesto były żeby zachować siły i pamiętać

Kasiula_
14-08-11, 10:32
Przeczytałam artykuł polecony przez Miu miu i doszłam do wniosku, że jeszcze w ogóle nie wiem, co chcę i w ogóle jak może wyglądać poród, nie tylko mój własny, ale w ogóle. Z drugiej jednak strony, coś mi podpowiada, że jednak znieczulenie to nie jest to, co pomaga dziecku przyjść na świat.

A, i jeszcze postanowiłam przeczytać polecane przez Miu miu książki prof. Fijałkowskiego. Na razie znalazłam tylko Dar rodzenia, bardzo mi się podoba. Będę jeszcze szukać innych w bibliotekach w całej mojej dzielnicy.

A odnośnie oxy, to moja siostra, jak rodziła swojego pierworodnego, odjechała po niej. Kiedy zaczęła odmawiać pacierze, to szwagier ostro się przestraszył. Po takim porodzie, Jasiek mial upośledzony odruch ssania. Do trzech miesięcy siostra podawała mu w butelce swój pokarm. Po trzech miesiącach jakimś cudem załapał, co się robi przy piersi ;) chyba tylko dzięki temu, że było upał, a jemu bardzo chciało się pić.

miu miu
14-08-11, 12:05
Oxy to wygoda dla lekarzy,tak samo jak cięcie krocza, ja po prostu popłynęłam z prądem, dali oxy, cięli a ja i tak wiedziałam co mam w czasie porodu robić.
Można się na oxy i cięcie nie zgodzić.

zwierzaczek
14-08-11, 12:56
Ja idąc rodzić chyba nie bardzo wiedziałam co mnie czeka Moja wiedza opierała się głównie na relacjach rodziny i wpisach z for internetowych, gdzie nie ukrywajmy w większości opisywane są negatywne doświadczenia, że bolało nikt się rodzącą nie zajmował, nie informował i po parunastu godzinach i tak skończyło się cesarskim cięciem
W szkole rodzenia o samym porodzie tez niewiele więcej się dowiedziałam, mama pokazała mi jak oddychać W szpitalu natomiast trafiłam na cudowną położną i cudownego lekarza, którzy gdy patrzyłam na nich pytającym wzrokiem "co mam robić?" powiedzieli do mnie "Ewka zachowuj się tak jak dyktuje Ci Twoje ciało" i to było najlepsze co mogłam usłyszeć :) Miałam cudowny poród ze świadomością swojego ciała i jestem przekonana, że mojemu Synkowi też dużo dał taki "pozytywny start"

Niczka
14-08-11, 13:21
Można się na oxy i cięcie nie zgodzić.
można i ja przy drugim porodzie powiedziałam, że nie chcę być nacinana i nie byłam.

divette
14-08-11, 13:25
można się nie zgodzić, ale nie zawsze. bez wód i bez akcji trzeba przyspieszyć, a cięcie? było mi wszystko jedno ;) i zgodziłabym sie na wszystko byleby pozwolili mi odpoczać i swobodnie odetchnąc :p

Ynka
14-08-11, 20:39
zachowuj się tak jak dyktuje Ci Twoje ciało
No... Ja nigdy nie uczyłam się oddychać, ale jakoś tak to robiłam, że pomagało na skurcze - które miałam przez ok. 10 godzin przed cc. I jeszcze ściskanie Małża za rękę pomagało. A najlepsze jest to, że w tej chwili nie jestem w stanie opisać jak taki skurcz boli... a bolało przecież... Tak jakbym zupełnie tego nie pamiętała.

miu miu
14-08-11, 21:15
można i ja przy drugim porodzie powiedziałam, że nie chcę być nacinana i nie byłam.
O! czyli można:) Brawo Niczka za odwagę :)
Jestem ciekawa jak to będzie u mnie, po ekscesach z szyciem szyjki mam trochę stracha gdy myślę o drugim porodzie, w ogóle mam cichą nadzieję, że będę mogą urodzić SN, ale pewności nie mam. Gdyby jednak wszystko było dobrze, też będę obstawać za nie nacinaniem krocza i podawania Oxy bo i po co, nawet gdyby poród trochę się przedłużył, u mnie po lewatywie wszystko ruszyło do przodu, tak naprawdę myślę, że Oxy była podana później bez potrzebnie.

magda19800
14-08-11, 23:52
Myśle, że nie ma co w ogóle porównywać porodów, każda z nas jest inna, inny ma próg bólu, inaczej podchodzi do porodu i nikt nie jest lepszy czy gorszy. Wiadomo, że inaczej jest jak wysoka kobieta rodzi dziecko 2500 a inaczej jak dziewczyna 150 w kapeluszu rodzi kluska 4500... ja myślałam, że jestem twardzielem i mam wysoki próg a okazało się, że jestem totalnym mięczakiem i darłam się na pół szpitala :( nie tak sobie swój poród wyobrażałam, myślałam, że będzie bardziej jak u miu, a rzeczywistość mnie przerosła... miałam mega depresję z tego powodu, że nie potrafiłam pomóc mojemu dziecku się urodzić i musieli mi ją wyciskać z brzucha, że nie umiałam przeć, że w ogóle nie czułam potrzeby parcia a potem, że nie potrafiłam karmić... 2 miesiące dochodziłam do siebie po tym wszystkim...

lucy
29-02-12, 07:10
co myślicie? (odrazu przepraszam za ilość, artykuł dzisiejszy z interii) http://www.styl.pl/mama/ciaza/news-mama-rodzi-punktualnie,nId,436276
Mama rodzi punktualnie



Na forach internetowych wrze. "Cesarka bez wskazań medycznych to fanaberia", piszą tradycjonaliści. "Poród naturalny jest torturą, której kobieta ma prawo odmówić", kontrują postępowi. Co na to matki, które wybrały cesarkę na żądanie? I czy naprawdę dziecko urodzone w ten sposób jest mniej odporne, a kobieta nie czuje instynktu macierzyńskiego?


Cesarskie cięcie doradzali mi lekarze. Od jednego usłyszałam: "Poród naturalny? Szczerze? Po co się będzie pani psuła" — opowiada Katarzyna Pietras, 30 lat, wokalistka rockowego zespołu Cate Likes Candy, mama półtorarocznego Sebastiana. — Pierwszą córkę rodziłam osiemnaście godzin. To była trauma i ból, od którego traciłam przytomność — mówi Aneta Kwaśny, 34 lata, florystka, mama Mai (7 lat) i Nadii (rok i dwa miesiące). — Przez kilka lat myślałam, że po tym, co przeżyłam, nie zdecyduję się po raz drugi zostać mamą. Gdy zaszłam w ciążę, zdecydowaliśmy z mężem, że urodzimy przez cesarskie cięcie. Zaczęliśmy odkładać pieniądze.

— Wskazań medycznych nie było, jedynie mój lęk przed bólem i życzenie męża, ginekologa, który narodziny synów chciał mieć pod kontrolą — mówi Iwona, 39 lat, stomatolog. Nie zdradzi nazwiska, bo tym, co powie, nie chce zaszkodzić mężowi. Obaj jej synowie Filip (7 lat) i Damian (4 lata) przyszli na świat przez cesarskie cięcie.

Poród naturalny?

Kasia: Pamiętam historię koleżanki, snowboardzistki: miała 26 lat, ciąża przebiegała podręcznikowo. "Będzie miała pani łatwy poród", zapewniał ją lekarz. Wyła z bólu dobę, a każdy skurcz podrywał ją na łóżku o kilka centymetrów. Rodziła w niedzielę, tego dnia w znanym warszawskim szpitalu nie było anestezjologa, który by ją znieczulił. Po 20 godzinach zaczęła sinieć. Lekarz przyniósł kleszcze, więc zaczęła błagać o ostatnią szansę. Parła, aż dostała wylewu na twarzy, ostatecznie gruba położna rzuciła się na jej brzuch i wypchnęła dziecko.

Na czas ciąży tę opowieść wymazałam z głowy. Cieszyłam się, że będę mamą, i byłam pewna, że wszystko samo się ułoży, natura zdecyduje, jak będę rodzić. Nawet niespecjalnie bałam się bólu. Zawsze dużo ćwiczyłam: bieżnia, tenis, dwadzieścia basenów. Mój trener mówił, że mam wytrzymałość sportowca. Prawie do siódmego miesiąca koncertowaliśmy z zespołem. Nie rozczulałam się nad sobą, nie traktowałam ciąży jak choroby. Gdy koleżanka mówiła: "Poród to masakra, chyba mniej boli łamanie kości", odpowiadałam spokojnie: "Dam radę, jestem silna".

Aneta: Przed pierwszym porodem bałam się bólu. Był też lęk przed tym, jak zostanę potraktowana w szpitalu. Słyszałam opowieści: "Wpadałam w bezdech, a w dyżurce położna piła kawę; szłam korytarzem prawie goła, w przykrótkim, rozciętym z tyłu kaftanie, a wokół spacerowało pełno facetów z żonami". W poradniku dla przyszłych mam ominęłam rozdział opisujący poród, żeby się nie stresować. Miałam nadzieję, że dostanę medyczne zalecenie cesarki i z jakiegoś powodu lekarz uzna, że tak będzie lepiej dla mnie i dziecka. Ale powiedział: "Urodzi pani naturalnie bez problemu". Cesarka na życzenie? Kilka lat temu to był egoizm niewyobrażalny. Na forach czytałam wypowiedzi kobiet, które musiały mieć cięcie: "Czuję się niepełnowartościowa, bo nie umiałam wydać na świat dziecka".

Iwona: Wszystkich, którzy uznają wyższość porodu naturalnego nad cesarskim cięciem, mój mąż ginekolog informuje, że takie porody to w Europie rzadkość. Bo poród naturalny to ten, w którym nie ma interwencji medycznych. Podanie znieczulenia, oksytocyny, środków rozkurczowych sprawia, że już nie rodzimy tak, jak chce natura, ingeruje nauka, lekarz. Przed ciążą myślałam, że wybiorę cesarkę - źle znoszę ból, zdarzało mi się zemdleć w trakcie miesiączki, migreny. W pierwszych tygodniach miałam wątpliwości, czy słusznie robię. Bałam się, że stracę to, co najpiękniejsze: po kilkugodzinnej męczarni położą mi dziecko na piersi i to całe cierpienie nabierze większego, mistycznego sensu.

Poród odbierałby mąż, ginekolog położnik z prawie dwudziestoletnim stażem, nie mogłabym czuć się bardziej bezpieczna. Ale on sam miał obawy: "Masz 32 lata, w dzisiejszych czasach to niedużo jak na pierwsze dziecko, ale biologii nie oszukamy, skurcze macicy są słabsze niż u dwudziestolatki". Koleżanka ginekolog tłumaczyła: "Stąd tyle trudnych porodów, zwichnięte obojczyki u niemowląt...". Zastanawiałam się: "A może spróbuję? Cesarkę można zrobić zawsze", ale słyszałam: "Zabieg nieplanowany jest mniej bezpieczny, łatwiej o zakażenie". Biłam się z myślami. "Co będzie najlepsze dla dziecka? Czy nie za bardzo w tym wszystkim troszczę się o siebie? I czy to źle, że chcę się oszczędzić?".

W końcu uwierzyłam specjalistom, którzy twierdzili, że cesarka to najbezpieczniejsza metoda przyjścia na świat. O dziecko staraliśmy się z mężem ponad trzy lata. Chciałam zapewnić mu maksymalne bezpieczeństwo.

O cesarkach słyszałam


Kasia: Że od nacięcia mięśni brzuch już do końca życia zostanie wiszącą fałdą. Dopiero lekarz wyjaśnił, że mięśni się nie nacina, tylko rozsuwa. Pamiętam też słowa położnej w szkole rodzenia: "Poród siłami natury uszlachetnia matkę, bo niesie ze sobą cierpienie". Wszystkie na sali wybuchnęłyśmy śmiechem. Przez długi czas wydawało mi się, że pomiędzy porodem naturalnym a cesarką wyboru nie ma, bo cięcie to ostateczność, ale w gabinetach lekarzy słyszałam: "Prywatnie to pani powiem, że w dzisiejszych czasach zabieg wyjęcia dziecka jest zupełnie bezpieczny, tak między nami: moją żonę też na to namówiłem".




Mądrze odżywiając się, pomagasz sobie dobrze znieść ciążę i prawidłowo rozwinąć się dziecku. czytaj więcej (http://www.styl.pl/mama/ciaza/news-menu-dla-przyszlych-matek,nId,320015)



Nie wiedziałam, co myśleć, zwłaszcza gdy w internecie znajdowałam wiele wypowiedzi lekarzy, położnych o negatywnych skutkach cesarek i o tym, jak ważne jest, żeby przyszła matka urodziła sama. Wśród nich te, które wydawały mi się kuriozalne: "Kobieta, która doświadczy naturalnego porodu, wzmocni swoją orgazmiczną moc". "Ból porodowy rozładowuje traumatyczne przeżycia z przeszłości", dowiadywałam się z tekstów publikowanych na stronie Fundacji Rodzić po ludzku. A może medialne wychwalanie porodu siłami natury to po prostu kolejna moda i trend, jak ekorodzicielstwo i dieta Dukana, którą, gdy byłam w ciąży, polecały wszystkie kobiece portale?

Aneta: "Gdyby natura chciała, abyśmy rodziły przez cięcie, Pan Bóg wyposażyłby nas w suwak na brzuchu", to zdanie słyszałam wiele razy. Idąc tym tropem, można by powiedzieć: gdyby Bóg chciał, żebyśmy do późnej starości mieli zęby, rosłyby nam po raz trzeci. Zrezygnujmy więc z implantów! A także rozruszników serca, antybiotyków, okularów, bo to wbrew naturze.

Iwona: A może też zakazać botoksu, antykoncepcji i farbowania włosów? A tak serio, wkurza mnie zaściankowa presja, by kobiety rodziły naturalnie, i stygmatyzacja tych, które wybrały cesarkę na życzenie. Mój mąż miał w szpitalu trzydziestolatkę, która uparła się na poród naturalny, mimo że jej dziecko ważyło ponad cztery kilo. Wychodziła ze szpitala ze zniszczonym zwieraczem odbytu i hemoroidami sromu. Była z siebie dumna. Na obchodzie powiedziała: "Doktorze, rodziłam jak prawdziwa kobieta, a nie jak te lalunie, które przychodzą rodzić wypindrzone i chcą się znieczulać, usypiać i kroić! One nie są matkami!".

Oczywiście cesarka niesie ryzyko powikłań, ale jak mówią ginekolodzy, to ułamek wśród zabiegów. Jakie komplikacje mogą być efektem naturalnego porodu? Pęknięcie krocza, nietrzymanie moczu, gazów, stolca, ból podczas stosunku. Lekarze powinni informować kobiety o takim zagrożeniu równie często, jak straszą je cesarkami. Skąd ta presja na rodzenie naturalne? Gdyby taki zabieg był dostępny w państwowych szpitalach na żądanie, większość kobiet chciałaby z niego skorzystać. Ale wtedy zabrakłoby anestezjologów i pieniędzy.

olka84
29-02-12, 09:03
szczere? nigdy nie zrozumiem kobiet ktore chca cesarke na zyczenie...nie zauwazylam zeby ANia byla jakas mniej odporna czy cos, ale pamietam jak sie czulam po porodzie...jak kobiety rodzace naturalnie smigaly z dziecmi, a ja (i tak bardzo szybko sama opiekowalam sie ANia) lezalam obolala i nie moglam wziac na rece wlasnego dziecka...poza tym jak czulam sie psychicznie:(

lucy
29-02-12, 09:16
.poza tym jak czulam sie psychicznie

olka możesz rozwinąć tę myśl, w jakim sensie źle czułaś się psychicznie?

a sam poród w trakcie? jak odczułaś??

pikolinka
29-02-12, 09:27
Ja zawsze chciałam cesarkę , teraz chcę urodzić sn, ale do końca jeszcze dużo czasu więc może mi się to zmienić :). W dużej mierze zależy to wszystko od odporności kobiety na ból. Dochodzi tez fakt strachu przed porodem, niektóre kobiety tak strasznie boją się porodu, że proszą o skierowanie na cc i nie ma co ich potępiać. Kto powiedział że kobieta musi koniecznie urodzić sn ? A jeśli chodzi o dochodzenie do siebie po cc jak i po sn to zależy to wyłącznie od kobiety, tak myślę.

irini
29-02-12, 09:36
No to ja się wypowiem, moje zdanie będzie odbiegało od zdania większości dziewczyn na forum (co nie zmienia faktu, że lubię to forum).
Ja miałam cesarkę na życzenie-mama ginekolog. Od momentu, w którym miałam już świadomośc co to jest poród naturalny zawsze powtarzałam, że nikt nie zmusi mnie do porodu naturalnego. Sama zostałam urodzona przez cesarkę( moja mama miała zatrucie ciążowe) i nigdy nie chorowałam. Jak byłam w ciązy, wszystko przebeigalo bardzo dobrze. Jedyne co brałam to witaminy i to co drugi dzień. Bardzo podziwiam mamy, które rodzą naturalnie, szczególnie gdy ten poród trwa bardzo długo. Fakt po cięciu do była jakaś masakra-jak mi kazała pielęgniarka wstać po 8 godzinach to myślałam, że odlecę. Minely 3 dni i było już wszystko ok.
Z karmeinem piersią nie było problemu- w zasadzie było od razu. Karmiłam 5 tygodni.
Z moim instynktem macierzyńskim jest wszystko ok:)
Odpornośc dziecka: Ala ma w tej chwili 1.5 roku. Nie była nigdy chora, czasami jakiś katar się zdarzył, ale ja nie trzymam dziecka w domu. Cały czas gdzies jeździmy( od samego początku).Pierwszy spacer trwał pół dnia(ale było ciepło). Nie miała żadnych żółtaczek, ropiejących oczek, aft, przepuklin, itp. Nie daję jej żadnych tranów lub innych cudów.
Popieram szczepienia, Ala była szczepiona na wszystko. Raz się zdarzyła temp. 38,6 po śwince ,odrze, różyce.
Jest to dziecko, które się cały dzien uśmiecha. Dla mnie abstrakcją są płacze przez pól dnia.
Na szczęscie jestem w tej komfortwej sytuacji, że mogę być z nią w domu i nie musze iśc do pracy, a Ala do żłobka. Każdego dnia obserwuję jak sie rozwija, jak uczy się nowych rzeczy i rozpiera mnie duma.
Nie zauważyłam, żeby moje dziecko rozwijało się w inny sposób niż dzieci urodzone naturalnie.


Najważniejsze jest postępować z własnymi przekonaniami, najbardziej wkurzające było, jak ktoś próbował mnie na silę przekonywać do swoich racji. Zero tolerancji i uszanowania moich decyzji.

malgorzatkar
29-02-12, 09:50
ja nie rozumiem właśnie nagonki do porodów naturalnych, kobieta powinna mieć wybór, nie każda jest stworzona do bycia matką polką, która sie poświęca w całości.

kasiulaa21
29-02-12, 09:50
Ja miałam cc bo mała się nie przekręciła i nie było wyboru, ale nie żałuje jakoś bardzo, czułam się dobrze, szybko doszłam do siebie i jakoś nie mam po tym jakiejś traumy. Ale wiadomo że każda kobieta jest inna i inaczej do siebie dochodzi zarówno po cc jak i po sn. Ja dostałam tylko środki przeciwbólowe przez 1 noc a później brałam 1 tabletkę dziennie bo więcej mi nie było trzeba. I małą też zajmowałam się następnego dnia od rana. Wstałam sama i poszłam do łazienki bez niczyjej pomocy.
A żal najbardziej mi było tej bliskości z dzieckiem zaraz po urodzeniu. Po sn kładą dziecko od razu na brzuch, a po cc dają pogłaskać, pocałować i zabierają.
Oczywiście mąż małą przywiózł zaraz jak wróciłam na salę ale wiadomo nie mogłam jej wziąść i przytulić, mogłam tylko na nią patrzeć.

olka84
29-02-12, 10:13
dokladnie...zal, ze nie mozna od razu miec kontaktu z dzieckiem...mi dali pocalowac ANie i zabrali do meza...
nie potepiam takich kobiet, tylko nie rozumiem, bo w szpitalu zostawiaja Cie i sama sie dzieckiem zajmujesz...tylko ze po cc boli brzuch, ciezko sie podniesc...ja nie narzekam, bo u mnie nie bylo zle, ale lezala ze mna dziewczyna, ktorej dzieckiem zajmowalam sie ja, bo ona nie byla w stanie sie ruszac tak ja pocieli...
porod w trakcie...hmm...trwal 15 minut...znaczy sie sama cc, bo wczesniej mialam normalnie porod,bole 7 godzin...sam zabieg to trauma, ale dlatego ze nie wiedzialam czy ANia bedzie zyc...
potem to wszystko tak sie odbilo na psychice, ze byl problem z pokarmem i ogolnie bylo kiepsko..gdyby nie moja mama i Niczka pewnie nie karmialbym ANi w ogole...

Pyla
29-02-12, 10:22
ja nie rozumiem właśnie nagonki do porodów naturalnych, kobieta powinna mieć wybór, nie każda jest stworzona do bycia matką polką, która sie poświęca w całości. Amen!

Niczka
29-02-12, 10:24
Fakt po cięciu do była jakaś masakra-jak mi kazała pielęgniarka wstać po 8 godzinach to myślałam, że odlecę. Minely 3 dni i było już wszystko ok.
Ja wstałam po 1 porodzie bardzo ciężkim po 3h a po 2 porodzie po pół godziny i nie wyobrażam sobie, że ok miałoby być dopiero po 3 dniach...

dla mnie cc to operacja a poród naturalny jest naturalny no i tyle w tym temacie ;)

irini
29-02-12, 10:46
Niczka, ale ja mogłam wstawać , tylko to bolało, a jak mnie coś boli to jestem chora-szczerze nienawidzę bólu, ale jest to na pewno mniejszy ból niż ten towarzyszący porodowi naturalnemu.

Ja nie jestem typem Matki Polki. Nie ubolewałam nad tym, żeby od razu wstawać i zajmować się Alą, zresztą i tak cały czas spała . Wiedziałam, że wrócę do domu i będę przez wiele lat się nią zajmować. Ten czas w szpitalu wykorzystałąm na regenerację sił.

Niczka
29-02-12, 10:54
ale jest to na pewno mniejszy ból niż ten towarzyszący porodowi naturalnemu.
nie poczuj się urażona ale skąd możesz to wiedzieć skoro nie rodziłaś sn? ja jestem przekonana, że po cc jest większy ból też tego nie wiem sama po sobie ale z tego co relacjonowały dziewczyny tu i co moja ciocia mówiła jak miałą 2 sn i jedną cc na koniec i jak pamiętam jak Kejt mdlała z bólu po cc to nie wierzę, że po sn boli bardziej mnie nie bolało tak, że mdlała a 2 poród nie bolał prawie wcale więc w porównaniu z nim cc boli na pewno bardziej bo jesteś pocięta, poszyta a ja nie byłam wcale bo sobie nie życzyłam nacinania i nie było.

olka84
29-02-12, 10:59
irini, widocznie po znajomosci Tobie pomagali...bo u mnie nie bylo zadnej regeneracji sil- polozyli na sali z dzieckiem i trzeba sie nim bylo samemu zajmowac 24 na dobe...

malgorzatkar
29-02-12, 11:08
Ola, co szpital, to inne traktowanie

irini
29-02-12, 11:42
nie poczuj się urażona
oczywiście, że nie czuję się urażona:)
Nie chcę dyskutować bo i tak nie doprowadzi to do niczego.


widocznie po znajomosci Tobie pomagali
właśnie, że nie. Pielęgniarki jak nie zadzwoniłam to nawet nie sprawdzaly czy żyję. Jeszcze zdziwione były,że mam problem z przystawieniem dziecka do piersi.
Wszystkie mamy ubieraly dzieci w swoje ubranka, ja się nawet nie chciałam wychylać, żeby nie gadały,że mam jakieś fanaberie. Cały dzień Ala była ze mną na sali. Tak jak pisałam mała spała cały czas, nie płakała. Od samego początku jadła co 3 godziny, więc nie była' problemowa".

olka84
29-02-12, 12:02
Gosiu w stolicy szpitale sa tak przepelnione, ze nie ma co liczyc, ze beda przy Tobie skakac...ja widzialam polozne tylko rano jak przychodzily zmierzyc nam temperature...
irini, a jezeli tafi sie "problemowe" dziecko?

malgorzatkar
29-02-12, 12:59
Ola, zależy gdzie i na kogo się trafi... takie jest moje zdanie :) nie raz słyszałam, jak jedna wychwalała szpital i położne, ze pomagają, pokazują co i jak, a inna na ten sam szpital narzekała i odradzała, że w życiu by już tam nie poszła.

olka84
29-02-12, 14:14
Gosiu, w takim razie zycze Ci zeby przy Tobie skakali...

matrioszka
29-02-12, 14:55
kobieta powinna mieć wybór, nie każda jest stworzona do bycia matką polką, która sie poświęca w całości.
A z tym się nie zgodzę, bo nie uważam, że poród naturalny zrobił ze mnie cierpiącą i pokutującą Matką Polkę, która nie dba o siebie. Inna sprawa, że ja z kolei panicznie bałam się cc i tygodniami modliłam się, by Majka się przypadkiem nie przekręciła. I nie uważam, że któryś z porodów jest lepszy ale jak ktoś nie pała entuzjazmem do cc, to nie znaczy, że jest masochistą ;)
I na koniec fragment z "Bachora"; duża dawka ironii ale często prawdziwa:
Matki naturalnie rodzące wywyższają się – one i ten ich porodowy ból! One są ponad te zgrywające cierpiętnice na morfinie “mateczki cesareczki na zawołanko”.


Matki cesarkowe rżą jak klacze i parskają, bo wiedzą, że naturalne porody są anachronizmem, poza tym, co to za wyzwanie omleczyć się po naturalnym porodzie. Pokarm mieć po cesarce- how coool iz dat?
;)

lucy
29-02-12, 15:32
ja co prawda jeszcze nie rodziłam ale wiem, że mnie to czeka. Poczytałam o plusach i minusach cc i sn. Uważam, że kobieta powinna mieć wybór. To, że ktoś przeszedł przez poród sn i uważa, że cc to fanaberia to nie znaczy, że każdy inny ma myśleć tą kategorią. Z jednej strony znam kobiety rodzące siłami natury i na moje pytanie: jak było? Powiedziały: "masakryczny ból, cierpienie, który znika dopiero po ujrzeniu zdrowego dziecka, ale to co było w trakcie porodu zostawią dla siebie, już pomijając 'pseudoopiekę' pokładu szpitala", z drugiej zaś strony znam też takie, które przez poród sn przeszły niczym nóż przez masełko (m.in, moja siostra, której opinia brzmi: "samego porodu nie odczułam jako wykańczający ból, jednak bardzo bolało mnie szycie, pomijając fakt, że tuż po przyjściu na świat Nikoli 2 razy zemdlałam z braku sił". Jeśli chodzi o cesarkę, mam 3 koleżanki, które miały cesarkę na życzenie, bardzo zadowolone, owszem jak powiedziały "długo dochodzisz do siebie po porodzie ale masz świadomość, że nie przeszłas drogi przez mękę i nie masz potarganego krocza". Te wypowiedzi to nie fikcyjne zdania, to zdania osób z którymi rozmawiałam. Dlatego też myślę, że jest mnóstwo zalet za cc i sn, tak samo wiele minusów... Na szczęście nie jesteśmy ubezwłasnowolnione i możemy śmiało rozmawiać z lekarzem na temat wyboru sposobu przyjścia na świat naszego dziecka. Ja na dzisiejszy dzień nie jestem zwolenniczką ani przeciwniczką żadnego z tych sposobów. Może jeszcze za mało wiem, może zbyt mało jestem uświadomiona, w każdym razie bardzo mnie to intryguje, a z drugiej strony znam swój organizm, znam swoja barierę akceptacji bólu, znam swoje 'warunki' zdrowotne. Wiem, że jeśli lekarka powie " jesteś zdolna aby bez problemu urodzić sn" to pewnie tak też się stanie, jednakże jestem tego pewna, że na siłę nie będę tą 'Matką Polką na 100%', która rodzi tylko siłami natury a wszystkie kobiety rodzące cc (niezależnie czy z wyboru czy z konieczności) nie uznaje za prawdziwe matki, bo przepraszam ale takie podejście jest lekko zboczone.

kasia kata
29-02-12, 15:33
nie raz słyszałam, jak jedna wychwalała szpital i położne, ze pomagają, pokazują co i jak, a inna na ten sam szpital narzekała i odradzała, że w życiu by już tam nie poszła.

chyba większość szpitali tak sie własnie postrzega, czyli nie ma jednej wiarygodnej i miarodajnej, a zwłaszcza jednej-jedynej opinii. O tym, do którego ja szłam, tez były zdania mocno podzielone. Jedne, że super i extra, a drugie że koszmar i nie ma co sie kierować tymi opiniami. Gdyby absolutnie wszyscy byli zgodni, to co innego, ale jak każdy co innego, to juz wiadomo, że może byc różnie i nie ma reguły. Tak samo jak z porodami zresztą. Jedna kobieta rozpacza i przezywa, a druga mówi, że luzik. Mnie do gorączki doprowadzają jakiekolwiek idiotyczne próby wartościowania, który poród "lepszy". Ja sie pytam "jaki lepszy"? Poród to tylko poród (nie umniejszając naturalnie całej metafizyce mu towarzyszącej), to nie koniec pewnej drogi, a jej początek, nie cel sam w sobie, a droga do celu raczej. Każda kobieta czuje, postrzega inaczej te chwilę. Te wypowiedzi w tym art. i jakaś taka ogólna maniera w nim mnie żenuje

Niczka
29-02-12, 15:46
i nie masz potarganego krocza"
masz pocięte powłoki brzuszne wszystkie więc dla mnie to gorsze niż np pęknięte krocze...
ale jeżeli ktoś woli mieć pocięty brzuch to Jego sprawa


masakryczny ból, cierpienie, który znika dopiero po ujrzeniu zdrowego dziecka
znika i jesteś dla dziecka a po cc dopiero jak znieczulenie zejdzie to ból się zaczyna a TY wtedy masz już dziecko przy sobie i zależy jak kto do tego podchodzi jak irini pisała, że ona nie czuła potrzeby zajmowania się dzieckiem w szpitalu to ja nie chciałam oddać dziecka ani na sekundę a nie wstając przez 8h byłoby ciężko.

i znam dziewczyny mdlejące po cc więc nie tylko po sn się mdleje ;) ja mając wybór nigdy bym świadomie nie wybrała cc już prędzej bojąc się bólu szukałabym szpitala z zzo ale każda niech wybiera sama jak ma możliwość wyboru.

lucy
29-02-12, 15:51
tak Niczko, ale piszesz do mnie jakbym byłam zwolenniczką cc, a napisałam wyraźnie, że nie jestem zwolenniczką ani przeciwniczką żadnej z metod. Uważam, że od tego mam dobrego lekarza specjalistę aby mi doradził i mnie poprowadził..A słowa te jak wcześniej wspomniałam są słowami siostry i koleżanek... bo ja raczej zdania mieć nie mogę jak to jest bo nie rodziłam i nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić...

fiolekkk
29-02-12, 15:55
bojąc się bólu szukałabym szpitala z zzo
Co to? Ja nie kumata...

lucy
29-02-12, 15:58
znieczulenie zewnątrzoponowe...

fiolekkk
29-02-12, 16:01
Aaaa... jakoś tak wszystkie inne zboczeństwa mi przychodziły do głowy, ale o takiej oczywistości nie pomyślałam... ;)

Niczka
29-02-12, 16:04
piszesz do mnie jakbym byłam zwolenniczką cc
nie piszę jakbyś była ale przedstawiam różne strony medalu i moje obserwacje a jak napisałam każda może sobie wybrać co chce jeżeli może wybierać...

mala85
29-02-12, 16:10
Mnie póki co (jak Bóg da i dalej będzie dobrze) też się poród szykuje, ale jaki (czy sn czy cc) nie jestem w stanie przewidzieć. Kiedyś, gdy tak sobie myślałam o porodzie, to byłam za cc, teraz jestem bardziej za sn. I też nie uważam żadnej kobiety za jakąś złą, jeśli wybierze tą czy inną opcję, to jej wybór. Też znam opinie dziewczyn i po sn i po cc. Jak piszecie - są różne. Tak tylko odnosząc się do tytułu tematu, to ja go rozumiem bardziej w kontekście tego, jak personel szpitala odnosi się do samej ciężarnej, jej kobiecości i tego, co się z nią akurat podczas porodu dzieje. Jest tak, że i położne i lekarze w danym szpitalu pracujący mogą dobrym słowem, przez zwykłe okazywanie szacunku pomóc (chyba bardziej) psychicznie przejść przez ten etap i przez ból, który zarówno sn i cc towarzyszy. Może też jednak tak być, że personel zamiast okazać szacunek kobiecie, tylko jeszcze bardziej ją stresuje, wcale nie mając to nic wspólnego z poszanowaniem jej kobiecości, ani tym bardziej samego człowieczeństwa. Opieka po porodzie też jest ważna. Wiadomo, że przy żadnej kobiecie nikt nie będzie skakał, bo żadna nie ma jakichś specjalnych względów, tylko takiej matce zagubionej pełnej lęków też potrzeba jakichś słów otuchy, choć chwilowego zwrócenia uwagi na jej potrzeby. Ja tak rozumiem ideę "rodzić po ludzku" - poszanowanie kobiety ciężarnej jako człowieka. Wg mnie chodzi o to, żeby szpital i personel zapewnili kobiecie możliwe godne warunki do urodzenia dziecka, by poród nie okazał się dla niej traumą na dalsze życie. I nie ważne, czy kobiecie przyjdzie rodzić naturalne czy z pomocą skalpela ... Ale może się mylę ...

malgorzatkar
29-02-12, 16:26
powiem wam tak: na początku chciałam rodzić tylko cc i nie wyobrażałam sobie inaczej, potem poszłam na sr i tam przekonali mnie, że poród sn nie jest zły, no i szybko można się o rodzeństwo starać. więc wyszłam z założenia, ze co będzie to będzie, pokroją mnie, to ok, nie pokroją, to urodzę naturalnie, nie ja pierwsza, nie ostatnia, obym tylko nie popękała... jak na usg mi wyszło, że Ola jest duża, stwierdziliśmy zgodnie z mężem, że jak przekroczy te 4kg, wtedy lepiej żeby była cc, ale postaramy się ją wygonić wcześniej, może posłucha... dziś właśnie wróciłam od okulisty z zaświadczeniem, że mam rodzić przez cc, jeszcze nie wiem czy się cieszę, czy smucę, obojętnie mi... ale znam dziewczyny, które w tej sytuacji poczułyby się gorsze, znam też takie, które skakałyby pod niebiosa. nie ganię ani jednych, ani drugich... tylko będzie mi przykro, jak ktoś mi powie, że poszłam na łatwiznę, bo mogłam okulistę sobie olać, albo to zaświadczenie wyrzucić...

lucy
29-02-12, 16:32
tylko będzie mi przykro, jak ktoś mi powie, że poszłam na łatwiznę, bo mogłam okulistę sobie olać, albo to zaświadczenie wyrzucić...
ale kochana czym ty się przejmujesz? to tobie ma być dobrze, to ty będziesz to przeżywać, nie ma co przejmować się opiniami innych. Ja bym to zlała najzwyczajniej w świecie??

irini
29-02-12, 16:43
że ona nie czuła potrzeby zajmowania się dzieckiem w szpitalu
Ja nie napisałam, że nie czułam potrzeby, tylko, że nad tym nie ubolewałam. Podejmując decyzję zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będzie to możliwe i pogodziłam się z tym. Wiem, że niektóre mamy bardzo to przeżywają i rozumię to. Czuję się sprowadzona do wyrodnej matki, która nie chciała swojego dziecka. Przykro mi, że własnie Ty to piszesz, ponieważ cenię Cię za wiedzę, którą posiadasz, ale odnoszę wrażenie, że jak ktoś ma inne zdanie to jest beeee.
Byłam wychowywana według zasady: żyj i dać żyć innym. Nie oceniam kobiet, które rodzą naturalnie i szczerze mówiąc w tej chwili bardzo żałuję, że zabrałam głos w tej dyskusji.

Niczka
29-02-12, 16:58
nie uważam Cię za wyrodną matkę a jak sformułowanie jakiego użyłam Cię dotknęło to przepraszam było pierwszym co przyszło mi na myśl nie mam czasu na wracanie do poprzednich stron i nie pamiętam dokładnie jakiego słowa użyłaś bo mam cały czas przy sobie 2 maluchów z którymi równocześnie albo jem albo rysuję albo układam klocki itp itd.
Nie oceniam matek które mają cc na życzenie mają do tego prawo jeżeli mogą wybierać i wybierają taką opcję to ich sprawa i nic mi do tego ja jestem inna ale to nie znaczy, że każdy musi być taki jak ja ale to że są inni nie znaczy, że ja się mam zmienić i swoje spojrzenie na pewne rzeczy.

kasia kata
29-02-12, 18:10
tylko będzie mi przykro, jak ktoś mi powie, że poszłam na łatwiznę, bo mogłam okulistę sobie olać, albo to zaświadczenie wyrzucić..

Gosia, no coś Ty;) weż nawet tak nie myśl. Jak ktoś Ci palnie takim tekstem, to znaczy, że jest idiotą przecież:)

Niczka
29-02-12, 18:23
Cytat Zamieszczone przez malgorzatkar Zobacz posta
tylko będzie mi przykro, jak ktoś mi powie, że poszłam na łatwiznę, bo mogłam okulistę sobie olać, albo to zaświadczenie wyrzucić..
to mogłaś sobie w ogóle olać ginekologa i nie chodzić idąc tym tokiem myślenia...

kasiunia_mal*
29-02-12, 20:48
Matki naturalnie rodzące wywyższają się – one i ten ich porodowy ból! One są ponad te zgrywające cierpiętnice na morfinie “mateczki cesareczki na zawołanko”.

Matki cesarkowe rżą jak klacze i parskają, bo wiedzą, że naturalne porody są anachronizmem, poza tym, co to za wyzwanie omleczyć się po naturalnym porodzie. Pokarm mieć po cesarce- how coool iz dat?

świetne :)

Zgodzę się z Kasią , że poród ma być porodem i nie jest celem w tym wszystkim.

Ja wiele bym dała, żeby dzieciaki urodzić sn próbowałam dwa razy sn nie udało się i było ciężko, ale to jak czułam się po drugim cięciu było straszne porozrywane zrosty z pierwszej cc , które się zrastały i tworzyly nowe to jeszcze nic przy tym jeśli się chce mieć więcej dzieci , a słyszy się, że lepiej nie ... i własnie dlatego opłakuję swoje cesarki, a z drugiej strony cieszę się, że żyję w takim miejscu i w takich czasach, że jest to rozwiązanie i moje dzieci przyszły bezpiecznie na świat.

Oglądałam niedawno film "no woman no cray" i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak dobrze miałam, że miałam taką opiekę i takie możliwości w momencie przychodzenia na świat moich bąbelków. ALe uważam cc za operację i nie wyobrażam sobie by była ona kwestią woli kobiety to nie jest zabieg, zostawia trwaly ślad w naszym ciele i nierzadko wiele przykrych dolegliwości . Ze mną po 2 cięciu leżała dziewczyna po sn i sama przyznała, że do tej pory myślała , że cc to łatwiejsza droga i mniej bolesna, ale jak mnie zobaczyła i poleżała ze mną 2 dni widziała ile mnie kosztuje każdy ruch to zdecydowanie zmieniła zdanie.

A moja koleżanka miesiąc po porodzie sn , krótko skomentowała to, że jak zobaczy się dziecko zapmni się o bólu "za każdym razem kiedy usiądę to go pamiętam" ;)

olka84
29-02-12, 21:44
ja na ostatniej wizycie u gina uslyszalam, ze ze staraniem o rodzenstwo to musze jeszcze zaczekac minimum rok...po sn nie mialabym takiego problemu...

xime
29-02-12, 23:27
Dajcie spokój, jeśli dane mi będzie nosić w sobie i pielęgnować te małe ukochane cudeńko, to chyba będę musiała od razu prosić o wizytę u psychologa. Dziewczyny, ja jestem zrozpaczona wizją rodzenia, po tym co przeważnie słyszę od znajomych :/ Zero wsparcia od personelu w szpitalu, warczące, robiące łaskę lub nieobecne pielęgniarki... A dokładając do tego fakt, że zamierzam rodzić dopiero jak wyjedziemy - będę zdana tylko na męża, który też ma zerowe doświadczenie :/ Staram się o tym nie myśleć, bo pewnie jakoś sobie poradzimy, kurczę, musimy, ale mimo wszystko jak wchodzę w ten wątek to aż mam ciarki.

kasiunia_mal*
01-03-12, 08:35
Ja miałam siebie i męża zero doświadczenia, a w szpitalu super opiekę od każdego kto tam pracował nawet jeśli to była pani sprzątająca to zawsze zapytała jak sie czuję czy coś pomóc jeśli chodzi o szpital same dobre wspomnienia mam więc wiem, że takie miejsca są :) nie ma się co bać i nastawiać na najgorsze !

miu miu
01-03-12, 10:39
Wiele uczuć przelewa się przeze mnie gdy czytam te parę stron...
Moja mama po urodzeniu mnie wychodziła ze szpitala po 3 dobach, kobieta, która w tym samym czasie rodziła ale w końcu miała cesarkę, po tych 3 dniach, trzymając się ściany powoli wędrowała do toalety.
Moja ciotka, która ma dwójkę dzieci(9 i 4 lata, pierwsze SN, drugie CC) o porodzie SN powiedziała: "matura była gorsza" a o CC powiedziała: "to nie jest naturalne, to operacja, ciężko dojść do siebie".

Sama rodziłam naturalnie, wspaniała sprawa, wg mnie decydujące jest nastawienie także w sprawie bólu(ja nie mówiłam bóle a skurcze). Tęsknię za rodzeniem...poród to wielka, wielka i wspaniała siła.
Osobiście po przeczytaniu paru postów pomyślałam, że cieszę się że CC nie dają od ręki, że kobiety nie mogą same decydować, że CC stosuje się w Polsce jeszcze w wyjątkowych wypadkach.
Niech nie prowadzi Was strach przed porodem, niech ten strach nie zniekształca rzeczywistości, poród to przemiana,często niedoceniana, ale bardzo silna. Zamiast gloryfikować strach i myśleć o CC jako o wybawieniu, czytajcie i uczcie się o porodzie,im więcej wiecie tym mniej się boicie.

Co do wsparcia personelu przy porodzie...nie wiem za bardzo w czym personel ma pomagać, rodzi się samemu, położna dogląda czy wszystko zdrowotnie jest dobrze, niczego nie może przyśpieszyć, chyba że poda zastrzyki lub oxy ale rodzenie to samodzielna droga, na której wiele się można o sobie dowiedzieć.

monika3554
01-03-12, 10:48
Zero wsparcia od personelu w szpitalu, warczące, robiące łaskę lub nieobecne pielęgniarki... A dokładając do tego fakt, że zamierzam rodzić dopiero jak wyjedziemy - będę zdana tylko na męża, który też ma zerowe doświadczenie :

My też nie mieliśmy żadnego doświadczenia i daliśmy radę...
Ja o personelu w Mieleckim szpitalu nie dam powiedzieć złego słowa. Położna oczywiście nie siedziała z nami, ale przychodziła i pytała, badała i udzielała wskazówek...
A podczas szycia, gdy męża wyprosili to salowa trzymała mnie za rękę :D

Muszka
01-03-12, 10:54
z miu miu się zgodzę odnośnie podejścia do bólu w trakcie porodu- ja sobie też postanowiłam cały czas myśleć że te skurcze mnie zblizają do powitania maleństwa i że nie będę krzyczeć tylko skupiać sie na oddychaniu- życie wszystko zweryfikowało- nie byłam w stanie oddychać tylko wyłam- ale mimo wszystko to podejście wcześniejsze mi pomogło o tyle że w trakcie tego wycia nie przejmowałam się nikim i niczym i cieszyłam się po każdym mijającym skurczu że jeszcze tylko trochę jeszcze trochę;)


i zgodzę się też odnośnie pomocy personelu przy porodzie- i tak nikt nie urodzi za nas

natomiast opieka po porodzie... bez komentarza, mała jadła całą noc a mnie ręce mdlały z odrętwienia, oczy same się zamykały ale nikt nie przyszedł zobaczyć czy czasem wyczerpana matka nie chce udusić swojego dziecka poduszką...
o pomoc bałam się poprosić bo po tym jak mnie zjechały pielęgniary za to że szłam powolutku do toalety to bałam się odezwać

xime
01-03-12, 10:54
Domyślam się, że można bardzo fajnie przez to przejść, tylko ja kompletnie nie wiem co mnie czeka. Musimy sie tak wiele dowiedzieć, do czego mamy prawo, a do czego nie... Człowiek zawsze się boi nieznanego.

to salowa trzymała mnie za rękę
Ja też tak chcę :)

miu miu
01-03-12, 11:08
Muszka, wycie jest ok :D otwiera macicę, jeśli jest używane świadomie i celowo.

lucy
01-03-12, 12:06
ale z drugiej strony, jak my (przyszłe mamy) mamy nie bać się BÓLU (przepraszam ale nie potrafię nazwać tego inaczej, bo do pieszczot skurczy nawet tych miesiączkowych nie zaliczam), kiedy większość kobiet który przeszły poród mówią o tym w kategorii
-ogromny ból
-wycie z bólu
-krzyki
-omdlenia
-brak opieki poporodowej
itd.

i nie chodzi mi o sn czy cc, bo przeraża mnie tak jedno jak i drugie. Chodzi mi o to jak podejść do tego procesu by nie zwariować. Ja na samą myśl o wyciu z bólu mam dreszcze. Wiem, że muszę przez to przejść, wiem, że za niecałe 7 miesięcy mnie to czeka ale jak pomyślę o tym bólu to naprawdę strach mnie przeszywa. Wiem, że dadzą mi dziecko do piersi i wszystko minie, będzie liczyć się tylko i wyłącznie ta mała kruszynka, ale ból będzie, a bólu najbardziej w świecie się boje, może to głupie ale bólu boję się bardziej niż śmierci...

kasiunia_mal*
01-03-12, 12:33
Ja myślę, że ciąża to jest też na tyle sprytny czas, że u mnie się to zadziało i u innych też o tym słyszałam. Na samym początku bałam się potwornie myślałam tylko o tym, że będę musiała urodzić i że to się na prawdę wydarzy, a jak zbliża się ten czas to każda z nas marzy o tym by się zaczęło czeka i obserwuje siebie bardziej niż kiedykolwiek wypatrując oznak nadchodzącego porodu . I wtedy doczekać się nie można choćby najmniejszego skurczu ;) Pomyśl ile kobiet przez to przechodzi mnie to pociesząło jak widziałam na ulicy mamy z dziećmi ;) A jak jakiś nawiedzony starszy pan zaczepiał ludzi w parku jak spacerowałam z małą i każdy od niego uciekał to podszedł i do mnie i powiedział " pani mi powie , bo pani rodziła to już się pani niczego nie boi ;) " ha ha :)

kasicqa
01-03-12, 12:44
nie wiem czy już o tym wspominałyście ale ja polecam aktualny Twój Styl, jest świetny tekst o cesarce na życzenie, a tym dlaczego niektóre kobiety się na nią decydowały, o tym żeby wyzbyć się tego poczucia że jest się gorszą matką, bo jak jedna z nich pisała to kobiety rodzące sn dają jej to do zrozumienia, jest też w tym reportażu jedna kobieta której mąż jest ginekologiem i to on zadecydował że jego dzieci mają się rodzić przez cc. to chyba o czymś świadczy. i jak on mówi: a co to jest na prawdę poród naturalny? jest on bardzo rzadko spotykany. naturalnym porodem na pewno nie jest taki przy którym stoi nad rodzącą sztab ludzi, kobieta dostaje znieczulenie czy inne formy pomocy. naturalne to to nie jest. naturalnie to rodzą np afrykanki, kobietka sama idzie do jakiegoś szałasu, wykopuje dołek w ziemi, kuca i rodzi. tak też rodzi się w afganistanie do dziś. to jest naturalne. to okrutne ale prawdziwe. a w większości porody wymagają interwencji medycznej i wiążą się z ogromną gamą niebezpieczeństw. więc już lepiej po prostu mieć cc.
ja przez większość ciąży chciałam cc, nikt mi nie wmówi że to mniej bezpieczne niż poród sn. mimo ewentualnych komplikacji, tego w jakim stanie jest kobieta po operacji itp. żałuje że na szkole rodzenia pod koniec dałam sobie wmówić że poród sn jest taki dobry, wspaniały, jak to można super przeżyć nawet bez znieczulenia. u mnie i tak wszystko skończyło się cesarką, choć zajechałam na porodówkę bardzo nakręcona na to że urodzę sama i bez znieczulenia. mordowałam się 12 godzi, darłam ile sił w płucach że głos straciłam a synek i tak się nie mógł urodzić bo się zaklinował z rączką. nigdy ale to nigdy w życiu nie chcę przez to przechodzić, nie zapomnę tego przerażenia gdy już zeszli się lekarze, inne położne, stanęli nade mną ze zdziwieniem czemu poród nie postępuje, było już widac główkę ale się cofała. lekarz dwa razy BEZ PYTANIA próbował mi się położyć na brzuch ale ja krzyczałam że się nie zgadzam. w końcu zadecydował o cc. gdy małemu zaczęło spadać tętno zwątpiłam czy on w ogóle to przeżyje, myślałąm że stracę dziecko, że on się udusi, poddałam się, uwierzyłam że będę jednym z tych nieszczęśliwych przypadków... te myśli pojawiły się dosłownie na ułamki sekund ale nigdy tego nie zapomnę, położna krzyczała żebym oddychała przeponowa, zapanowaliśmy nad sytuacją, ale nigdy w życiu nie byłam tak przerażona. i mimo tego że źle przeszłam cc, nie mogli mnie wybudzić, straciłam dużo krwi, i długo, długo nie mogłam wrócić do sił to milion razy wolę to niż poród sn. bo synek wyszedł z tego cało a ja nie chcę już nigdy bać się o życie swojego dziecka.
kiedy zdecydujemy się na kolejne maleństwo wiem jedno - zrobię wszystko by załatwić sobie cc, choćbym miała przyjść do szpitala z glejtem od psychiatry...i mimo tego co Wam będa złego mówić o cc, nie dajcie się nastraszyć. dla mnie to sn to jakiś masochizm...zdania nie zmienię...pewnie kobiety które przeszły poród bez komplikacji sobie chwalą. ja mam koleżankę która miała dwie cc. jedna źle przeprowadzona, ma teraz komplikacje, miała już dwa zabieg pod narkozą, dalej jest źle, będą kolejne. ale mimo tego mówi że gdyby mogła cofnąć czas i tak wolałaby cc, bo przy pierwszym porodzie też najpierw się mordowała wiele godzin zanim ją pocięli i w życiu nie chciałaby tego znów przeżyć.

Muszka
01-03-12, 13:58
kasicqa masz sporo racji w tym że te kobiety które urodziły sn bez żadnych komplikacji, tak jak ja, chwalą sobie taki poród- tzn wolą to niż cesarkę którą widzą jako operację po prostu..
to już naprawdę sprawa indywidualna i jeśli kobieta woli cc to jej wybór- jaki poród by nie był i tak zaboli- czy przed (sn) czy po (cc)




Chodzi mi o to jak podejść do tego procesu by nie zwariować.

ja od początku tłumaczyłam sobie tak: nie pierwsza nie ostatnia:) kobiety rodzą i mimo bólu decyduja się na kolejne dzieci więc nie może to być takie straszne:)

no i tłumaczenie o którym myślałam podczas skurczy (a właściwie między bo w trakcie to jakby się wyłączasz) że każdy kolejny zbliża cię do spotkania z maleństwem!

no i to przecież nie jest tak że boli cały czas! skurcz naprawdę trwa chwilę i zaraz później jest taka ulga że aż nie można w to uwierzyć:)

także naprawdę ważne jest nastawiać się pozytywnie od samego początku (ja już przy końcówce się doczekać skurczy nie mogłam i jak już jechaliśmy na IP to się cieszyłam jak dziecko;)

i jeszcze mogę dodać od siebie: już w trakcie nie przejmować się nikim i niczym! skupić tylko na sobie i na oddechu (wściekałam się kiedy mi kazali oddychać a ja wiedziałam że muszę ale były chwile że nie mogłam i dopiero za 2-3 sekundy łapałam oddech a oni mi wciąż: oddychać oddychać:/ więc się wyłączyłam i oddychałam kiedy mogłam, po swojemu:D

nie mówię tu o samym parciu- bo wtedy już nie boli więc możesz się skupic spokojnie na słuchaniu poleceń- i powinnaś ich słuchać!

olka84
01-03-12, 14:00
jak bylam w ciazy nie sluchalam tych, ktore mowily jakie to straszne...stwierdzilam, ze kazda ma inny prog bolu...jestem flecistka wiec oddychanie przepona jest dla mnie czyms naturalnym i kiedy skurcze przychodzily oddychalam i nie moge powiedziec zeby bylo az tak strasznie...

lucy
01-03-12, 14:21
Muszka, właśnie tego potrzebowałam :10: takich życiowych rad, :) dziś powiedziałam teściowej, że chciałabym już rodzić <wow>, a to dlatego, że nie mogę znieść tych wymiotów i mdłości, więc już chcę mieć to dzieciątko przy sobie...

miu miu
01-03-12, 17:01
Kasicqa i to jest powód do CC. Ale twoja historia i CC na życzenie to zupełnie inna bajka. Przy drugim dziecku, jeśli ułożenie maleństwa będzie prawidłowe, Twój poród może wyglądać zupełnie inaczej.

matrioszka
02-03-12, 17:32
Co do artykułu z "Twojego stylu", tu jest riposta na niego ;) :http://koralowamama.blogspot.com/2012/02/cesarskie-ciecie-na-zyczenie.html

kasiunia_mal*
02-03-12, 18:00
bardzo trafna ta riposta ;)

miu miu
02-03-12, 19:19
Dopisałam tam już swój komentarz.

malena
02-03-12, 21:34
To, że ktoś przeszedł przez poród sn i uważa, że cc to fanaberia to nie znaczy, że każdy inny ma myśleć tą kategorią
zgadzam się, większośc z nas czeka poród, a taj jak we wszystkich życiowych kwestiach, każdy poród jest inny i jest to kwestia indywidualna - i takiego też podejścia wymaga. Skoro w innych dziedzinach korzysta się ze zdobyczy medycyny i postępu, czemu nie w tej?

Nastawienie zadaniowe do porodu jest super, ale nie każda ma idealny szybki poród po kilku skurczach partych - za dużo się nasłuchałam historii, że lekarz za wszelkę cenę nie chciał doprowadzić do cc i tak zwlekał, mama się męczyła po 10 h i więcej, a na końcu i tak cc..bez przesady z heroizmem. Oczywiście najwazniejsze dobro dziecka i przy wyborze przez mamę cc nie moze byc przeciwskazań. Ale jednak w niektórych krajach jest wybór - w końcu to ciało kobiety.

---------- Wpis dodany o 20:32 ---------- Poprzedni wpis o 20:29 ----------


masz pocięte powłoki brzuszne wszystkie więc dla mnie to gorsze niż np pęknięte krocze...
no jak dla kogo...mnie pozszywane krocze i popękane przeraża duuużo bardziej. Zależy kto ma co wrażliwe. I tu znów - po doswiadczeniach znajomych mama są totalnie różniste przypadki:
-cc, rana bez żadnych poroblemów, idealne gojenie, prawie żadnego bólu
-cc, kiepsko zniesione, fatalna reakcja na znieczulenie, trudno gojąca sie rana
-poród sn, w miarę małe szycie, niezła rekonwalescencja
-sn, bardzo duże pęknięcie, 3 tygodnie praktycznie bez możliwości siadania, hemoroidy, pieczenie itp

wiec żadna z kobiet nie wie jak to będzie u niej i co zniesie gorzej...ja jednak wolę ranę na brzuchu niż pęknięcie.

---------- Wpis dodany o 20:33 ---------- Poprzedni wpis o 20:32 ----------


nie uważam żadnej kobiety za jakąś złą, jeśli wybierze tą czy inną opcję, to jej wybór
otóz to!

---------- Wpis dodany o 20:36 ---------- Poprzedni wpis o 20:33 ----------


Może też jednak tak być, że personel zamiast okazać szacunek kobiecie, tylko jeszcze bardziej ją stresuje, wcale nie mając to nic wspólnego z poszanowaniem jej kobiecości, ani tym bardziej samego człowieczeństwa. Opieka po porodzie też jest ważna.
to prawda, czasem aż się nóz otwiera w kieszeni...moja ciocia jak kiedyś rodziła i krzyczała podczas porodu, to położna do niej "teraz krzyczysz? nie trzeba było nóg rozkładać". ....yyyyyy no załamka, aż mi ciśnienie skacze, a podczas porodu w szale hormonów i bólu to bym już w ogóle wściekła się...
i niestety zdarzają się komentarze chamskie i w tych czasach, oby jak najrzadziej.

I to też ciekawe, jak bardzo poród i opieka po zależy od konkretnych osób, na kogo się trafi - wszystkie znajome mówią tak różne rzeczy o tych samych szpitalach, jakby rodziły w odległych galaktykach,...

---------- Wpis dodany o 21:34 ---------- Poprzedni wpis o 20:36 ----------


cieszę się że CC nie dają od ręki, że kobiety nie mogą same decydować, że CC stosuje się w Polsce jeszcze w wyjątkowych wypadkach.
ja takich słów nigdy nie zrozumiem - a co Ci przeszkadza wybór innej kobiety? Czy ona musi to traktować tek samo jak Ty, jak mistyczne przeżycie i mieć taką samą ideologię? A skoro rodziłaś tylko naturalnie, to też ciężko porównać, prawda?

Moja bratowa rodziłą 2 dzieci, jedno naturalne, drugie sn. To ona może się wypowiedzieć - ale to też będzie indywidualne zdanie. Nie wybrała co lepsze - moze lekkie wskazanie na cc, ale generalnie nie ma dobrej drogi:)

miu miu
02-03-12, 21:34
no jak dla kogo...mnie pozszywane krocze i popękane przeraża duuużo bardziej. Zależy kto ma co wrażliwe.
Hahaha :D :D :D Niczka, przyznaj się wreszcie, że nie masz czucia w cipci, że tak zachęcasz do SN:D
Malena, mam wrażenie, że mylisz CC na życzenie i ze wskazaniem, którego z całą pewnością nie krytykuję.To naprawdę duża różnica.
Dla mnie CC na życzenie to forma tchórzostwa i braku edukacji, niestety ze szkodą dla dziecka.

malena
02-03-12, 22:42
Malena, mam wrażenie, że mylisz CC na życzenie i ze wskazaniem, którego z całą pewnością nie krytykuję.To naprawdę duża różnica.
jak zawsze protekcjonalna. szkoda gadać. Wyobraź sobie, że nie mylę. Po prostu takie mam zdanie - ale wiem, jest inne od Twojego, więc od razu mylne..

Hahaha Niczka, przyznaj się wreszcie, że nie masz czucia w cipci, że tak zachęcasz do SN
najlepiej wszystko obsmiać...sorry, ale wiadomo, że przecięcie ciała w każdym miejscu boli, tylko jak słyszę, że przecięcie powłok brzusznych jest gorsze, to myślę sobie - jak dla kogo, bo jak przez 3 tyg praktycznie nie możesz siedzieć, to trudno jednoznacznie stwierdzić, co bardziej boli - nie od dziś chyba wiadomo, że każdy ma inny próg bólu i wrażliwość, to chyba żadne odkrycie i nic śmiesznego?


Dla mnie CC na życzenie to forma tchórzostwa i braku edukacji

Kurcze, miu miu, naprawdę widzę że sodówka uderzyła Ci do głowy - co innego mieć swoje doświadczenia, wrażenia i się nimi dzielić z matkami - co jest samo w sobie bardzo cenne i dziewczyny Cię za to szanują - a co innego taka ignorancja. Bo mówienie o zabiegu cc w kontekście braku edukacji jest co najmniej nie na miejscu. Ignorancją wykazujesz się Ty, nie przyjmując żadnych innych przekonań poza swoimi za właściwe i jedyne dobre dla dziecka. Nie musisz się z tym zgadzać, ale takie potępianie?? Toż zacznijmy palić na stosie i kamienować..





niestety ze szkodą dla dziecka
znów uogólniasz, a tu się nie da. Chyba są różne przypadki - czy lepiej męczyć matkę i dziecko prawie 20 godzinnym porodem - jak u mojej koleżanki - a na koniec i tak zdecydowano się na cc? no przepraszam, ale poród sn za wszelkę cenę to nie jest chyba decyzja najlepsza dla dziecka, jak ma utknąć w kanale rodnym, a matce taki heroizm nie jest potrzebny, lepszym rodzicem od tego nie będzie..

Nie wypowiadam się jako matka, ale potrafię założyć, że są różne przypadki, rózne porody i różne kobiety, nie wrzucam ich do jednego worka "zawsze jest tak i tak". A Ty wypowiadasz się tak autorytarnie, jakbyś urodziła na oba sposoby, a tak nie było, więc porównania nie masz jednak.

---------- Wpis dodany o 22:24 ---------- Poprzedni wpis o 22:21 ----------


Nie oceniam matek które mają cc na życzenie mają do tego prawo jeżeli mogą wybierać i wybierają taką opcję to ich sprawa i nic mi do tego ja jestem inna ale to nie znaczy, że każdy musi być taki jak ja
właśnie o to mi chodzi, to jest klasa. Warto podpatrzeć.

---------- Wpis dodany o 22:24 ---------- Poprzedni wpis o 22:24 ----------


Matki naturalnie rodzące wywyższają się – one i ten ich porodowy ból! One są ponad te zgrywające cierpiętnice na morfinie “mateczki cesareczki na zawołanko”.

Matki cesarkowe rżą jak klacze i parskają, bo wiedzą, że naturalne porody są anachronizmem, poza tym, co to za wyzwanie omleczyć się po naturalnym porodzie. Pokarm mieć po cesarce- how coool iz dat?

oooo, niezłe:):)

---------- Wpis dodany o 22:31 ---------- Poprzedni wpis o 22:24 ----------


a przez większość ciąży chciałam cc, nikt mi nie wmówi że to mniej bezpieczne niż poród sn. mimo ewentualnych komplikacji, tego w jakim stanie jest kobieta po operacji itp. żałuje że na szkole rodzenia pod koniec dałam sobie wmówić że poród sn jest taki dobry, wspaniały, jak to można super przeżyć nawet bez znieczulenia. u mnie i tak wszystko skończyło się cesarką, choć zajechałam na porodówkę bardzo nakręcona na to że urodzę sama i bez znieczulenia. mordowałam się 12 godzi, darłam ile sił w płucach że głos straciłam a synek i tak się nie mógł urodzić bo się zaklinował z rączką. nigdy ale to nigdy w życiu nie chcę przez to przechodzić, nie zapomnę tego przerażenia gdy już zeszli się lekarze, inne położne, stanęli nade mną ze zdziwieniem czemu poród nie postępuje, było już widac główkę ale się cofała. lekarz dwa razy BEZ PYTANIA próbował mi się położyć na brzuch ale ja krzyczałam że się nie zgadzam. w końcu zadecydował o cc. gdy małemu zaczęło spadać tętno zwątpiłam czy on w ogóle to przeżyje, myślałąm że stracę dziecko, że on się udusi, poddałam się, uwierzyłam że będę jednym z tych nieszczęśliwych przypadków... te myśli pojawiły się dosłownie na ułamki sekund ale nigdy tego nie zapomnę
faktycznie mistyczne przeżycie i droga do poznania siebie..niestety nie zawsze jest różowo i cc nie musi być "tchórzostwem" tylko jak widac ominięciem niepotrzebnych męczarni. Kasicqa, popieram Cię, bo zdaje mi się że



kobiety które przeszły poród bez komplikacji sobie chwalą.

jak czytam o 20 min porodach w kilku skurczach partych, to wszystko wygląda fajnie, ale dążenia do sn za wszelką cenę i wmawiania kobietom, że korzystanie ze zdobyczy medycyny jest ignorancją nigdy nie zrozumiem.

Może raka i inne choroby też leczmy tylko naturalnymi rzeczami, a nasze męczennictwo będzie odnalezieniem drogi do samego siebie? Cóż, chyba jednak wybieramy hospitalizację i leki - czyż to nie hipokryzja?

---------- Wpis dodany o 22:32 ---------- Poprzedni wpis o 22:31 ----------


no i tłumaczenie o którym myślałam podczas skurczy (a właściwie między bo w trakcie to jakby się wyłączasz) że każdy kolejny zbliża cię do spotkania z maleństwem!
Muszka, bardzo fajne podejście:)

---------- Wpis dodany o 22:37 ---------- Poprzedni wpis o 22:32 ----------

a jak czytam coś takiego (a propos riposty do artykułu - jeden z komentarzy)

a propos pani, której mąż stwierdził, że "chce mieć kontrolę". To oznacza, że kobieta nie umie urodzić dziecka! Musi to za nią zrobić mężczyzna! Przerażające to, naprawdę.

to naprawdę można się załamać...Ludzie życie jest ciężkie - po co je sobie utrudniać i komplikować ideologiami? Czasami naprawdę człowiek w tym przesadza.."nie umie urodzić dziecka" - hmmm, a kiedy ktoś bierze lekarstwo, bo organizm sam nie zwalczy przeziębienia (od czego mamy układ immunologiczny - tak jak kobieta rozrodczy), to też będziemy tak piętnować?? skandaliczne.

---------- Wpis dodany o 22:42 ---------- Poprzedni wpis o 22:37 ----------

Inny aspekt fanatycznych zwolenniczek sn (na przykładzie tej riposty znowu, bo tam na niek†óre takety naprawdę smiać mi się chce):
nie wierzę w to, że kobieta znająca swoje ciało, czująca je, wierząca w swoją siłę wybierze cesarkę.
znam kobiety, które nigdy nie dotykały swojej szyjki macicy! ej, dziewczyny - ona jest wasza, zaprzyjaźnijcie się z nią, a przez nią, z całym swoim ciałem. Ono jest mądre, tylko trzeba go słuchać. Rodząc też!

co my tu mamy? Czysta demagogia, kreowanie stereotypu - że kobieta, która jest za cesarką, jest niewyedukowana, nie akceptuje w pełnie swej kobiecości i swojego ciała, w ogóle pewnie nie dotykała nigdy swoich warg sromowych ze wstydu, nie wie co ma w środku i co do czego służy. A na cipkę mówi "muszelka" rumieniąc się i niech dziecko ktoś za mnie urodzi. Naprawdę piękne.

aga0104
02-03-12, 22:50
Moim zdaniem "rodzić po ludzku" to jednak coś innego niż wybór porodu SN czy CC. To całokształt opieki lekarskiej przed porodem, w trakcie, po. To stan naszej wiedzy i naszego podejścia do tej chwili. Rodziłam raz i nie mam porównania do CC, mimo to bez jakichkolwiek przeciwwskazań do porodu SN, nie zdecydowałabym się na CC, bo tak łatwiej. Na sali miałam dwie dziewczyny po CC - wegetowały przez 2 doby. Każdy ruch był dla nich mordęgą. Ale CC ratowała życie ich dzieciom.
CC na żadanie to dla mnie moda i pewnego rodzaju niedojrzałość.


Skoro w innych dziedzinach korzysta się ze zdobyczy medycyny i postępu, czemu nie w tej?
Skoro zdobyczą medycyny są m.in. operacje przeprowadzane laparoskopowo, to czemu nagle taki "szał" na cesarkę? Wydaje mi się, że jak by kobieta miała mieć operację jakiś tam narządów to wolałaby nie być pocięta tylko 2-3 otworki, a jak poród - to cesarka. No chyba, żeby wolała być pociętą....


sorry, ale wiadomo, że przecięcie ciała w każdym miejscu boli, tylko jak słyszę, że przecięcie powłok brzusznych jest gorsze, to myślę sobie - jak dla kogo, bo jak przez 3 tyg praktycznie nie możesz siedzieć, to trudno jednoznacznie stwierdzić, co bardziej boli
Malena chyba na ten moment trudno Ci stwierdzić, który ból byłby gorszy...

miu miu
02-03-12, 23:01
Malena, pogadamy jak zajdziesz w ciążę i urodzisz, czy SN czy CC. Rozmowa z Tobą to jak rozmowa ze ślepym o kolorach, masz swoje zdanie, poparte doświadczeniem koleżanki czy kogoś z rodziny, przeczytanymi artykułami, masz do niego prawo, ale nie wiesz o czym mówisz i czego bronisz. Ja wiem czego bronię, ale to mi "sodówka uderzyła do głowy"...

awerilla
02-03-12, 23:01
Nie wiem czy jako kobieta, która w ciąży nie była i nie rodziła mogę się wypowiadać bo z własnego doświadczenia nic nie powiem mądrego.
Ale moim zdaniem bezsensowne jest przeganianie się argumentami który poród jest lepszy sn czy cc, że cc na życzenie to przejaw tchórzostwa itp. Każdy ma inny organizm, inaczej przechodzi ciążę, inaczej reaguje na te same leki i ma inny próg bólu nie ma wiec co uogólniać.
Żyjemy w czasach kiedy cc nie jest tak wielkim zagrożeniem dla matki oraz dziecka więc jeśli kobieta zdecyduje się właśnie tak urodzić dziecko to ok, jej sprawa jej życie i życie dziecka raczej też nie będzie zagrożone bardziej niż przy porodzie naturalnym.
Moja mama rodziła 3 razy dwa razy przez cc i raz naturalnie i generalnie jak z nią rozmawiałam to mówiła że mimo iż cc to operacja i pozostają blizny to było dla niej bardziej komfortowe, ból minął szybciej nie wracała do formy tak długo jak po porodzie naturalnym, ale to pewnie jest sprawa bardzo indywidualna.
Ja osobiście w porodzie , który mam nadzieję mnie będzie czekał boję się bólu i mam zamiar skorzystać z gazu rozweselającego jeśli będę rodzić sn, są różne możliwości łagodzenia bólu i one tak na prawdę niewiele mają wspólnego z tym jak porody wyglądały kiedyś, w domu z akuszerką bez opieki medycznej od pierwszych chwil. I temu nikt się nie sprzeciwia, zgadzamy się na monitoring funkcji życiowych, przyjmujemy substancje farmakologiczne więc czemu sprzeciwiać się tym które chcą urodzić wg własnego życzenia i dać się pokroić.

matrioszka
02-03-12, 23:25
co my tu mamy? Czysta demagogia, kreowanie stereotypu - że kobieta, która jest za cesarką, jest niewyedukowana, nie akceptuje w pełnie swej kobiecości i swojego ciała, w ogóle pewnie nie dotykała nigdy swoich warg sromowych ze wstydu, nie wie co ma w środku i co do czego służy. A na cipkę mówi "muszelka" rumieniąc się i niech dziecko ktoś za mnie urodzi. Naprawdę piękne.
Ja się poczułam głupia po przeczytaniu tekstu z twojego stylu...bo skoro w dzisiejszych czasach, niby nie istnieje poród naturalny to wszystkie powinnyśmy z uśmiechem na ustach zgłaszać się po cc. A jak ktoś chce rodzić sn to ciemnogród i Matka Polka cierpiąca.

malena
03-03-12, 02:03
Ale moim zdaniem bezsensowne jest przeganianie się argumentami który poród jest lepszy sn czy cc
ja nic takiego nie robię - tylko jestem przeciwna autorytatywnemu wypowiadaniu się, bo przecież wszyscy piszą, że są to kwestie indywidualne i każda sytuacja jest inna, ale miu miu wie i tak lepiej.




pogadamy jak zajdziesz w ciążę i urodzisz, czy SN czy CC. Rozmowa z Tobą to jak rozmowa ze ślepym o kolorach, masz swoje zdanie, poparte doświadczeniem koleżanki czy kogoś z rodziny, przeczytanymi artykułami, masz do niego prawo, ale nie wiesz o czym mówisz i czego bronisz
oczywiście, że nie mówię z własnego doświadczenia - ja jeszcze sama nie wiem jak urodzę w przyszłości. Wcale nie okreslam teraz, że na 100% cc, zobaczymy jak przebiegnie ciąża, co będę wtedy myślała.
Ale sorry - nie musze być w pewnych sytuacjach, żeby mieć zdanie na ten temat - nie musze palić czy brać narkotyków, ale zdanie na ten temat mogę mieć i nikt nie musi mnie traktować protekcjonalnie.






Ja wiem czego bronię
ale idąc Twoim tropem i tokiem myślenia nie powinnaś sie wypowiadać na temat cc, bo sama nie miałaś - rozumiesz o co mi chodzi? Bo własnie o tym mówię, bo przecież rady każdej rodzącej kobiety są cenne dla innych, ale masz doświadczenie jednostronne, a jedziesz po tych, co wybierają coś innego i oceniasz je.

---------- Wpis dodany o 02:03 ---------- Poprzedni wpis o 01:59 ----------


niby nie istnieje poród naturalny to wszystkie powinnyśmy z uśmiechem na ustach zgłaszać się po cc. A jak ktoś chce rodzić sn to ciemnogród i Matka Polka cierpiąca.
no i kolejny stereotyp, a ja jestem przeciwko operowaniu takimi utartymi schematami. Czemu poczułaś się głupia? Przecież jesteś matką, swoje zdanie masz, więc nikt Ci nie moze nic powiedziec, bo sama gromadzisz swoje doświadczenia.
Ani nie jest dobre operowanie nomenklaturą cc - tchórzostwo i poród na niby, ktoś za kobietę urodził, ani sn - Ciemnogród, czemu nie korzystamy na potęgę z cc. Po prostu - wybór (świadomy, wyedukowany i bez szkody dla dziecka) i indywidualne podejście.

kinita
03-03-12, 08:55
Nie mozna porównać bólu, ani tego przy porodzie naturalnym, ani tego po cesarce, każda z nas jest inna i nie ma czegoś takiego, jak czujnik bólu, żeby sie licytować, co lepsze, i co mniej boli.
Ja sie mogę wypowiadać na temat sn, ale pewnie niektóre mogą stwierdzić, ze i tak miałam łatwiej, bo nie dość, ze przed czasem, to jeszcze z malutkim dzieckiem. Może i tak, ale nikt nie jest w stanie tego sprawdzic.
A co do tematu, "rodzic po ludzku" i porównując warunki na porodowce w UK i wasze wspomnienia stwierdzam, ze większości polskich szpitali jeszcze do tego daleko...

miu miu
03-03-12, 10:36
Malena, nie podoba mi się twój ton w stosunku do mojej osoby, przesadziłaś z "sodówką", już wczoraj to czułam, a od dziś nie życzę sobie byś zwracała się do mnie personalnie. Pisać o swoich wnioskach możesz co chcesz, ale nie życzę sobie pisania personalnie do mojej osoby ani personalnego ripostowania. Od teraz nie odpowiadam na Twoje posty.

fiolekkk
03-03-12, 12:07
3939
Ale, co ja tam mogę wiedzieć o demokracji w końcu nie jestem politykiem...

Yukita
03-03-12, 12:28
tylko kto jest wilkiem kto zającem ? a może wilk w owczej skórze ? ;):p

fiolekkk
03-03-12, 12:32
tylko kto jest wilkiem kto zającem ? a może wilk w owczej skórze ?

Yukita refleksję może podjąć każdy ;)

mespilus
03-03-12, 21:34
Skoro w innych dziedzinach korzysta się ze zdobyczy medycyny i postępu, czemu nie w tej?

oczywiście korzystajmy jak najbardziej, ale wtedy kiedy życie dziecka jest zagrożone. Jest tyle gorszego cierpienia na świecie niż poród.

malena
03-03-12, 23:23
nie podoba mi się twój ton w stosunku do mojej osoby, przesadziłaś z "sodówką"

z tonem nie mogłam przesadzić, co najwyżej ze sowami, ale się nie zgadzam - tylko wyraziłam swoje zdanie, nie zrobiłam tego w sposób niekulturalny. Prawda w oczy kole..






Pisać o swoich wnioskach możesz co chcesz, ale nie życzę sobie pisania personalnie do mojej osoby ani personalnego ripostowania. Od teraz nie odpowiadam na Twoje posty.

czyli foch, spoko - i tak odpisywałas tylko na to, co jest wygodne dla Ciebie, a reszty jakby nie było.




Jest tyle gorszego cierpienia na świecie niż poród.
zgadzam się.

A co do tematu "rodzić po ludzku" to nie utożsamiam tego z cesarką na życzenie - fajnie jakby była, ale rodzić pol udzku to dla mnie z szacunkiem dla kobiety, z dobrą opieką lekarską i położniczą, w warunkach sanitarnych, z emocjonalnym i fachowym wsparciem dla niej i malucha. A reszta to już udogodnienia wszelakiego rodzaju. Najważniejsze, zeby w tych podstawach każda kobieta miała pomoc.